Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Läckberg Camilla. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Läckberg Camilla. Pokaż wszystkie posty

16 grudnia 2023

Co czytałam w ciągu ostatnich tygodni?

 

Ostatnio miałam lekki kryzys jeśli chodzi o pisanie recenzji i regularne publikowanie na blogu, dlatego opinie o kilku ostatnio przeczytanych książkach postanowiłam wrzucić w zbiorczy post. Wybaczcie, że o poszczególnych tytułach napisałam mniej niż zazwyczaj, ale po kilku tygodniach od lektury nie pamiętam już wszystkiego. Inna sprawa, że głównie trafiłam na średniaki, które nie wywarły na mnie zbyt wielkiego wrażenia.

5 maja 2020

Niemiecki bękart - Camilla Läckberg


Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 568
Pierwsze wydanie: 2007
Polska premiera: 2011

Książki Camilli Läckberg towarzyszą mi od lat, gdyż jej debiutancką powieść przeczytałam w 2011 roku, kiedy skandynawskie kryminały były szalenie popularne w Polsce. Moda przeminęła, ale sentyment pozostał, dlatego od czasu do czasu sięgam po znane serie, licząc, że wzbudzą we mnie nieco inne emocje niż książki amerykańskich i brytyjskich autorów. Twórczość Läckberg poznałam na tyle dobrze, że wiem czego spodziewać się po jej historiach, chociaż być może powinnam uważać z tym stwierdzeniem, ponieważ słyszałam, że najnowsza powieść pisarki znacząco odbiega od Sagi o Fjällbace. Niemniej w Niemieckim bękarcie znalazłam elementy, z którymi kojarzę jej kryminały, czyli rozbudowany wątek obyczajowy, bolesną przeszłość bohaterów, opis skomplikowanych relacji rodzinnych, sympatyczne postaci oraz niezbyt wymagającą zagadkę do rozwikłania. 

22 lutego 2015

Ofiara losu - Camilla Läckberg


Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 448

Gdyby ktoś zapytał mnie czy wolę czytać kryminały pełne krwawych, brutalnych zbrodni, psychopatycznych morderców oraz wydarzeń obnażających najciemniejsze zakamarki ludzkiej duszy, czy nieco łagodniejsze historie, w których zabójstwo jest wynikiem ludzkich dramatów i doznanych krzywd, bez wahania wskazałabym na pierwszy rodzaj powieści. Czasami jednak mam ochotę odpocząć od wszelkiego rodzaju szaleńców i zwyrodnialców, i przeczytać kryminał kładący nacisk na wątki obyczajowe. Wówczas w ciemno sięgam po kolejną książkę z dorobku Camilli Läckberg, wiedząc, że na kilka godzin przeniosę się do niewielkiego szwedzkiego miasteczka, którego spokój zakłóciło jakieś dramatyczne zdarzenie. Fabuła czwartej części serii zaczyna się dość niepozornie, ponieważ policjanci badają okoliczności wypadku samochodowego spowodowanego przez pijanego kierowcę. Jednak akcja szybko nabiera rumieńców, ponieważ okazuje się, że prowadząca auto kobieta, nie zginęła wskutek obrażeń odniesionych w wypadku, ale prawdopodobnie została zamordowana, a całe zdarzenie upozorowane. Oczywiście sprawę prowadzi sumienny i pracowity Patrik Hedström, który musi także zmierzyć się z zamieszaniem wywołanym przez członków kręconego w miasteczku reality show. Ani Patrick, ani jego koledzy nie wiedzą jeszcze, że dziwny wypadek i przyjazd rozkapryszonych celebrytów to dopiero początek kłopotów.

Zanim napiszę cokolwiek o swoich wrażeniach z lektury, muszę przestrzec przed sugerowaniem się okładkowym opisem fabuły. Wyjątkowo nie chodzi o zdradzenie zbyt wielu szczegółów, ale o błędy merytoryczne, mogące sprawić, że potencjalny czytelnik będzie spodziewał się nieco innej historii niż ta rzeczywiście zawarta w Ofierze losu. Otóż nieprawdą jest, że pomiędzy uczestnikami reality show a mieszkańcami Tanumshede dochodzi do konfliktu, ponieważ wszelkie kłótnie rozgrywają się wyłącznie pomiędzy „gwiazdami” tegoż programu. Po przeczytaniu książki mogę też z całą pewnością stwierdzić, że główny bohater nie mierzy się z żadnymi problemami osobistymi, nie mówiąc już o wspomnianej „bolesnej przeszłości”. Hedström to nieliczny przedstawiciel powieściowych policjantów prowadzących udane życie zawodowe oraz rodzinne i nie prześladują go żadne demony sprzed lat. Zresztą to jeden z elementów sprawiających, że tak lubię książki Läckberg i mam nadzieję, że pisarce nie przyjdzie do głowy przeobrażać Patrika w kolejnego zmęczonego życiem detektywa zmagającego się z nałogami, samotnością czy depresją. Jak więc widać streszczenie z okładki trochę mija się z prawdą, dlatego sądzę, że lepiej w ogóle nie zawracać sobie nim głowy i po prostu zabrać się za czytanie.

Powieść całkowicie spełniła moje oczekiwania, co jednak nie oznacza, że Ofiara losu to książka bez wad. Spodziewałam się kryminalno-obyczajowej historii, która wprawdzie nie sprawi, że będę drżeć z emocji i niecierpliwie wyczekiwać rozwiązania zagadki, ale zapewni mi rozrywkę i pozwoli wcielić się w rolę prowadzącego śledztwo policjanta. Muszę przyznać, że taką właśnie opowieść dostałam, więc kolejne spotkanie z prozą popularnej szwedzkiej pisarki uważam za udane. Läckberg zdążyła mnie przyzwyczaić do swojego stylu konstruowania intryg, polegającego na tym, że czytelnik wie zawsze nieco więcej niż bohaterowie. „Nieco” jest tu kluczowym określeniem, ponieważ cała sztuka polega na wybadaniu ile można odbiorcy zdradzić, by ten miał realną szansę na rozwiązanie zagadki kryminalnej, ale przy tym nie odkrył tożsamości mordercy zbyt szybko. Mam wrażenie, że autorka tego cyklu znalazła złoty środek, dzięki któremu pewne wnioski jestem w stanie wysnuć szybciej niż bohaterowie, lecz niektóre elementy wciąż pozostają dla mnie tajemnicą, więc nie muszę obawiać się nudy czy przewidywalnych rozwiązań. W tej książce odkryłam dość dużo powiązań między wydarzeniami, ale na szczęście autorka zaplanowała też istotne zwroty akcji, pobudzające do myślenia oraz formułowania własnych hipotez mających ułożyć wszystkie wątki w spójną całość. Cenię powieści Läckberg za tę możliwość zabawienia się w detektywa i odczucia satysfakcji, kiedy podejrzenia okazują się uzasadnione.

Autorce udało się też niezwykle zgrabnie połączyć wątek kryminalny z obyczajowymi motywami realizowanymi głównie poprzez dokładne charakterystyki niemal wszystkich pojawiających się w tej historii bohaterów. W Ofierze losu nie ma zbędnych dialogów czy niepotrzebnych, rozwlekłych opisów. Pojawiają się za to liczne postaci przeżywające swoje mniejsze lub większe dramaty, które zostają czytelnikowi ukazane za pomocą zwięzłych, celnych uwag oraz scen z życia protagonistów. Taką formę uważam za dobre rozwiązanie, ponieważ nie psuje dynamiki akcji, ale pozwala wyrobić opinię na temat bohaterów i zyskać lepszy ogląd całej sytuacji. W powieści nie brak zagadnień ważnych, a czasem kontrowersyjnych, które w pewien sposób łączą się ze sprawą upozorowanego wypadku. Bohaterowie zmagają się z kazirodczą miłością, brakiem akceptacji związków homoseksualnych, niemożnością posiadania dzieci, niezrozumieniem ze strony bliskich, samotnością i wieloma innymi trudnymi do rozwiązania kłopotami. Przeciwwagą dla tych wszystkich trosk jest szczęście głównego bohatera i jego partnerki Eriki, więc atmosfera historii nie sprawia wrażenie aż tak przygnębiającej, jak może to wynikać z opisu.

Wspomniałam wcześniej, że powieść nie jest pozbawiona wad, więc najwyższy czas wytłumaczyć się z tego stwierdzenia. W moim odczuciu rażącym minusem jest niewykorzystany potencjał kryjący się w postaci Eriki Falck, która była główną protagonistką w pierwszej części. Bardzo irytuje mnie to odstawienie Eriki na boczny tor i ukazywanie jej jedynie jako matki małego dziecka i partnerki Hedströma. Żal spowodowany marginalizacją jej roli potęguje fakt, że bohaterka jest pisarką kryminałów i naprawdę chciałabym znów poczytać o tym jak zbiera materiały do nowej książki czy usiłuje rozwiązać kryminalną zagadkę. Niestety zaczynam się poważnie obawiać, że autorka serii na dobre straciła zainteresowanie tą postacią. Wprawdzie zakończenie Ofiary losu sugeruje, że fabuła kolejnej części koncentruje się na mrocznej rodzinnej tajemnicy, którą Erika usiłuje odkryć, ale wolę nie robić sobie nadziei, bo jak dotąd spotkały mnie same rozczarowania w tej kwestii. Oprócz niewykorzystania potencjału wątku Eriki, nie mam Camilli Läckberg nic do zarzucenia. Pisarka stworzyła zajmującą, dobrze napisaną historię, mającą szansę przypaść do gustu zarówno amatorom kryminałów, jak i czytelnikom, którzy zazwyczaj sięgają po inne gatunki. 

Ocena: 4.5 / 6

Cykl z Eriką Falck i Patrikiem Hedströmem:

5. Niemiecki bękart
6. Syrenka
7. Latarnik
8. Fabrykantka aniołów 

31 października 2013

Kamieniarz - Camilla Läckberg


Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 536

Kryminały Camilli Läckberg traktuję jako odskocznię od mrocznych i wzbudzających ogromne emocje historii, które rodzą się w umysłach innych pisarzy. W powieściach tej autorki wątki obyczajowe mają równie duże znaczenie, co zagadka kryminalna, a sama intryga zazwyczaj nie należy do bardzo skomplikowanych. Nie uważam, żeby wymienione cechy były wadami w przypadku twórczości Läckberg, ale warto wiedzieć, czego można spodziewać się po jej książkach. Kamieniarz to trzecia część cyklu o policjancie Patriku Hedströmie i jego partnerce Erice Falck. Po raz kolejny władze muszą zmierzyć się ze sprawą zabójstwa, która wstrząsnęła całą Fjällbacką. Na początku myślano, że kilkuletnia Sara Klinga utonęła w morzu w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Jednak sekcja zwłok wykazała, że dziecko miało w płucach ślady słodkiej wody i mydła. Policja nie może znaleźć żadnego punktu zaczepienia. Kto byłby na tyle okrutny, by utopić dziewczynkę w wannie, a następnie wyrzucić ciało do morza?

Powieść czytało mi się błyskawicznie. Pochłaniałam stronę za stroną i ani przez chwilę nie czułam się znudzona, mimo że w połowie książki domyśliłam się, kto zamordował małą Sarę. Zazwyczaj nie lubię zbyt wcześnie odkrywać tożsamości zabójcy, ponieważ wolę być nieustannie zaskakiwana rozwojem wydarzeń i wprowadzana przez autora w błąd. Läckberg nie stosuje żadnych chwytów mających zdezorientować czytelnika. Szwedzka pisarka pozwala odbiorcy poznać więcej szczegółów niż bohaterom, dlatego rozwikłanie intrygi nie stanowi dużego problemu. Na szczęście samo nabranie podejrzeń i przeświadczenie, że dana postać jest właśnie mordercą, nie wyjaśnia jeszcze wielu innych kwestii. Dzięki temu Kamieniarz pozostaje lekturą interesującą do samego końca. Liczne wątki obyczajowe również wpływają na atrakcyjność tej powieści, ponieważ zgrabnie łączą się ze sprawą zabójstwa, obnażając ludzkie przywary oraz dziwactwa. Podobało mi się także wprowadzenie historii z przeszłości, która przez długi czas wydaje się nie mieć żadnego związku ze śmiercią dziewczynki. Dopiero później poszczególne elementy układanki trafiają na swoje miejsce i wszystko zaczyna tworzyć logiczną całość.

Camilla Läckberg, podobnie jak większość szwedzkich autorów kryminałów, wykreowała bardzo wiarygodną postać policjanta prowadzącego dochodzenie. Patrik Hedström w niczym nie przypomina superbohatera, który dzięki niespotykanej intuicji lub innym rzadkim umiejętnościom, wpada na właściwy top. Mężczyzna jest ambitny, zdolny, ale przede wszystkim bardzo pracowity. Właśnie ta ostatnia cecha często decyduje o sukcesie jego działań. Gdy gnuśny szef Mellberg zrzuca na podwładnych swoje obowiązki, a starszy kolega Ernst tylko marzy o tym, by zerwać się ze służby do domu, Patrik wykazuje prawdziwe zainteresowanie śledztwem i robi wszystko, żeby jak najszybciej schwytać przestępcę. Cieszę się również, że Hedström nie jest typowym bohaterem kryminałów z licznymi problemami osobistymi, nałogami czy skłonnością do agresji. Policjant ma partnerkę i malutkie dziecko, więc można powiedzieć, że wiedzie udane życie rodzinne, chociaż oczywiście nie omijają go codzienne troski i zmartwienia. Dobrze jest czasami przypomnieć sobie, że świetny detektyw może być właśnie spokojnym, ułożonym mężczyzną, który po ciężkim dniu marzy o tym, żeby utulić dziecko do snu.

Szkoda, że po raz kolejny postać Eriki Falck została potraktowana po macoszemu. W pierwszej części kobieta była ważną bohaterką, brała udział w śledztwie, o ile dobrze pamiętam, zajmowała się też pisaniem książek. Niestety w drugiej powieści z cyklu autorka zmarginalizowała rolę Eriki. Miałam nadzieję, że w Kamieniarzu bohaterka powróci i znów będzie miała znaczący wpływ na rozwój wydarzeń. Nic z tego, pisarka wtłoczyła partnerkę Patrika w domowy kierat i niewiele pozostało z niegdyś odważnej, przebojowej kobiety. Rozumiem, że dzięki temu autorka pokazała trudny macierzyństwa i przytłaczającą codzienność, która w pewnym momencie dopada młodych rodziców, ale najwyższy czas, żeby pani Falck wróciła do gry. W powieści pojawia się wielu bohaterów, ale pisarce udało się uniknąć chaosu, więc z przyjemnością śledziłam fabułę i zagłębiałam się w życie kolejnych postaci. Ich złożoność stanowi ogromny atut tej książki. Czytelnik poznaje całą galerię osobowości. Od zamkniętej w sobie, zawsze podporządkowanej mężowi kobiety, poprzez ziejących wzajemną nienawiścią sąsiadów aż do cierpiącego na zespół Aspergera programisty, który nie potrafi odczytywać niewerbalnych komunikatów, przez co ma trudności w nawiązywaniu kontaktów z innymi ludźmi.

Z przyjemnością przeczytałam kolejną książkę Läckberg, mimo że akcja rozwija się raczej spokojnie, a tożsamość mordercy nie stanowi wielkiej zagadki. Kamieniarz jest przykładem dobrze napisanego, nieco lżejszego kryminału, który potrafi przyciągnąć uwagę odbiorcy i zapewnić mu kilkugodzinną rozrywkę. Pisarka postarała się o spójne połączenie wszystkich wątków oraz rozwiązanie każdej tajemnicy, więc na końcu miałam poczucie, że zdarzenia zostały wytłumaczone i odpowiednio umotywowane.  Lubię powieści tej pisarki, odnoszę wrażenie, że z każdą kolejną historią Camilla Läckberg doskonali swój warsztat, co pozwala mieć nadzieję na coraz lepsze i bardziej dopracowane książki. Ponadto zżyłam się z bohaterami, więc tym chętniej sięgnę po następne części cyklu. Przyznaję, że Kamieniarz nie należy do grona wybitnych szwedzkich kryminałów, ale mimo tego jest to lektura warta uwagi.

Ocena: 4,5 / 6

Cykl z Eriką Falck i Patrikiem Hedströmem:

4. Ofiara losu
5. Niemiecki bękart
6. Syrenka
7. Latarnik
8. Fabrykantka aniołów 

Książka przeczytana w ramach wyzwań: Book-Trotter, Trójka e-pik oraz Kryminalne Wyzwanie

8 października 2012

Kaznodzieja - Camilla Läckberg


Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 440

Powieści Camilli Läckberg ciągle plasują się na szczycie popularności skandynawskich kryminałów. Obecnie cykl o pisarce Erice Falck i policjancie Patriku Hedströmie liczy sobie już osiem części i wiele wskazuje na to, że wkrótce powstaną kolejne. Mnie jeszcze daleko do przeczytania wszystkich książek Läckberg, ale wśród moich czytelniczych planów na najbliższą przyszłość na pewno ich nie zabraknie. Wielu czytelników twierdzi, że Kaznodzieja to klasyczny przykład niemocy autorki, która po sukcesie debiutanckiego dzieła nie była w stanie stworzyć dobrej kontynuacji. Moim zdaniem takie opinie nie są zasadne, ponieważ Kaznodzieja trzyma przyzwoity poziom, mimo że nie należy do kryminałów mrożących krew w żyłach odbiorcy.

Tak jak w przypadku Księżniczki z lodu miejscem akcji jest niewielka turystyczna miejscowość na zachodnim wybrzeżu Szwecji. Lipiec we Fjällbace daje się we znaki zarówno mieszkańcom jak i wczasowiczom. Nienaturalnie wysokie temperatury odbierają chęć nie tylko na aktywny wypoczynek, ale także utrudniają pracę tym, którzy o urlopie mogą jedynie pomarzyć. Jednak, gdy kilkuletni chłopiec znajduje kobiece zwłoki w Wąwozie Królewskim leniwy spokój Fjällbacki zostaje zakłócony. Policjanci z komisariatu w Tanumshede muszą jak najszybciej ująć sprawcę, ponieważ nic tak nie odstrasza turystów jak grasujący w okolicy zabójca. Śledztwo komplikuje fakt, że to morderstwo w jakiś sposób łączy się ze sprawą zaginięć młodych kobiet sprzed dwudziestu pięciu lat.

W tej powieści akcja rozwija się dość długo. Nie oznacza to, że nic się nie dzieje, wieje nudą, a czytelnik tylko marzy o tym, żeby rzucić książkę w kąt. Nic z tych rzeczy, ale początek historii jest raczej spokojny jakby przygotowujący na to, co wydarzy się później. Kaznodzieja ma wiele cech klasycznego kryminału, najpierw pojawia się ofiara, później podejrzani o jej zamordowanie, dalej policjanci typują sprawcę, a na końcu autor serwuje mniej lub bardziej szokujące rozwiązanie sprawy. Taka konstrukcja pojawia się często, nie jest więc żadną formą świeżości w literaturze tego typu, ale moim zdaniem sprawdza się świetnie w większości przypadków. Nie ukrywam też, że należę do fanów opowieści z dreszczykiem, które nie stawiają na udziwnienia, ale pozwalają czytelnikom zabawić się w detektywa i spróbować rozwiązać zagadkę. Z tego względu drugą część cyklu autorstwa Camilli Läckberg uważam za całkiem dobrą powieść, chociaż pisarka nie ustrzegła się kilku potknięć.

Za najpoważniejsze uchybienie uważam zmarginalizowaną rolę Eriki, która poprzednio była główną bohaterką. Tym razem kobieta całymi dniami siedzi w domu, użera się z nieproszonymi gośćmi i z utęsknieniem czeka na powrót Patrika. Pewnym usprawiedliwieniem jest zaawansowana ciąża, ale oczekiwałam, że jej zacięcie do kryminalnych zagadek wygra z rosnącą potrzebą wicia rodzinnego gniazda. Pisząc recenzję Księżniczki z lodu zastanawiałam się czy romans pisarki i policjanta okaże się czymś więcej niż przygodą. Cieszę się, że ci sympatyczni bohaterowie stworzyli rodzinę, ale niestety w tej części Erika straciła cały urok, ponieważ jej wkład w sprawę ograniczył się do jednorazowej wizyty w bibliotece. Miałam wrażenie, że autorka po prostu nie wiedziała, co począć z tą postacią i dlatego tak bardzo ograniczyła jej rolę. Nie pozostaje mi nic innego jak mieć nadzieję, że w następnej powieści nastąpi powrót Eriki do świata zbrodni, a nie ponowne wycofanie spowodowane np. opieką nad dzieckiem. Jeżeli chodzi o innych bohaterów to nie można narzekać, ponieważ w książce pojawia się cała masa wyrazistych postaci. Począwszy od prowadzącego śledztwo Patrika, któremu autentycznie zależy na znalezieniu sprawcy, poprzez leniwego i gburowatego policjanta Ernsta, bystrego Martina, aż do całej gamy różnorodnych charakterów wśród rodziny Hult.

Wątek kryminalny połączony jest z motywem konfliktów rodzinnych, stających się podłożem do wysnuwania oskarżeń przeciwko bliskim, zatajania przed nimi ważnych spostrzeżeń i ukrywania własnych tajemnic. Camilla Läckberg świetnie oddała napięte stosunki pomiędzy ludźmi, którzy od lat mają do siebie pretensje o pieniądze, rozgłos i podziw innych mieszkańców. Jedna gałąź rodziny znana jest z rozbojów i kradzieży, druga z wyniosłości i oschłości. Łączy ich jedynie wzajemna nienawiść, która trwa od tak wielu lat, że pogodzenie się praktycznie nie wchodzi już w grę. Nie zdradzę, co wspólnego mają Hultowie z zamordowaną dziewczyną, ale rozwiązanie zagadki raczej nie zaskakuje. Jedynie pewne elementy wzbudziły moje zdziwienie, ponieważ całość można w pewnym stopniu przewidzieć. Mimo tego uważam, że Kaznodzieja to całkiem udana powieść. Początkowo akcja rozwija się powoli, ale później nie brakuje dynamiczności i szybkich zwrotów sytuacji. W pewnym momencie podejrzanych jest cała masa, jednak to tylko chwilowy stan, bo jak już wspomniałam rozwiązanie sprawy nie należy do oryginalnych i fani kryminałów zapewne dość szybko namierzą zabójcę. Druga część cyklu nie należy do wyjątkowych, ale nie jest też kiepska i niewarta uwagi. Historia nie grzeszy oryginalnością, ale sprawdza się jako dobre czytadło w pochmurny jesienny dzień.

Ocena: 4 / 6

21 czerwca 2011

Księżniczka z lodu - Camilla Läckberg


Wydawnictwo: Czarna owca
Liczba stron: 424

Skandynawskie powieści kryminalne posiadają coś, co nieodparcie mnie do nich przyciąga. Może sekret tkwi w nieco egzotycznej scenerii albo chłodnym, trudnym do zniesienia klimacie? A może siłą tych książek jest świetna charakterystyka społeczeństwa pełnego napięć i konfliktów, starannie ukrywanych za maską wytwornej uprzejmości i zdystansowania? Niezależnie od przyczyny popularności, chętnie sięgam po każdą nową powieść, która wyszła spod pióra skandynawskiego autora. Z entuzjazmem zabrałam się także za czytanie Księżniczki z lodu, będącej pierwszą częścią serii o pisarce Erice Falck. Powieść czyta się z zainteresowaniem, ale niestety Pani Lackberg nie ustrzegła się przed mniej lub bardziej poważnymi niedoróbkami. 

Erika przyjechała do rodzinnego miasteczka Fjallbacka aby uporządkować rzeczy po tragicznie zmarłych rodzicach. W kilka dni po jej powrocie w rodzinne strony, całą okolicą wstrząsa śmierć Alexandry Wijkner, która w dzieciństwie przyjaźniła się z Eriką. To tragiczne wydarzenie wygląda na zwyczajne samobójstwo nieszczęśliwej kobiety, ale szybko okazuje się, że było to morderstwo. Erica wraz z policjantem Patrickiem Hedstromem próbuje wyjaśnić okoliczności śmierci Alex, a także dowiedzieć się czegoś więcej o życiu dawnej przyjaciółki. 

Autorce udało się wzbudzić moją ciekawość już na początku powieści. Z chęcią poznawałam nowych bohaterów i dowiadywałam się szczegółów o ich relacji ze zmarłą. Akcja powieści toczy się bardzo dynamicznie, nie ma w niej momentów przestoju czy też jałowych dialogów. Każda strona przybliża czytelnika do rozwiązania zagadki kryminalnej lub lepszego poznania głównej bohaterki. Uważam to za ogromną zaletę Księżniczki z lodu, zmuszającą do przeczytania choć kilkudziesięciu stron dziennie. Niestety autorka odebrała czytelnikowi możliwość dedukcji i typowania zabójcy, ponieważ każdy znaczący dowód lub ciekawe znalezisko, mogące naprowadzić na trop, znane jest jedynie bohaterom. Dopiero dużo później, właściwie już przy końcu książki wszystko zostaje wyjaśnione czytelnikowi. Trochę szkoda, że bohaterowie wiedzieli znacznie więcej niż ja, stawiając mnie w pozycji jedynie biernego odbiorcy, czekającego na rozwój wydarzeń. Zabawny jest także sposób w jaki Lacberg zmuszała świadków do ujawnienia swoich tajemnic. Wystarczyło, że Patrik lub Erica zadali kilka pytań, a ludzie ci chętnie dzielili się strzeżonymi przez wiele lat sekretami. Sami przed sobą tłumaczyli, że właściwie nie wiedzą, co skłania ich do mówienia, ale muszą pozbyć się tego brzemienia i oczyścić serce. Moim zdaniem to dość naiwny zabieg, nie sadzę żeby wszyscy z taką łatwością obnażali się przed obcymi i wystawiali brudy z przeszłości na światło dzienne.  

Główna bohaterka to trzydziestopięcioletnia samotna kobieta, której życie nie potoczyło się tak, jakby tego chciała. Erica boi się zaangażować w jakikolwiek związek, szczelnie otaczając się kokonem niezależności i samowystarczalności. Pojawienie się przystojnego Patrika budzi w niej dawno zapomniane uczucia i pragnienia. Czy tych dwoje połączy jedynie romans czy trwały związek? To zapewne okaże się w kolejnych częściach serii, ale mnie oboje bardzo przypadli do gustu i mam nadzieję, że wątek miłosny zakończy się szczęśliwie. Erica to silna i bystra kobieta, która potrafi przezwyciężyć każdy problem, a Patrick jest zdolnym policjantem, który nie boi się zaufać swojej intuicji i z zaangażowaniem poświęca się prowadzonej sprawie. 

Konstruując powieść Camilla Lackberg odwołała się do znanych schematów i motywów, jednak stworzyła z nich spójną, zgrabną całość, którą czyta się z przyjemnością i zainteresowaniem. W książce pojawia się wątek trudnego dzieciństwa, niespełnionych ambicji oraz bogaczy, którzy przy pomocy pieniędzy wymazują niewygodne fakty ze swojego życia. Wszystko to, znane jest już z innych tekstów kultury, ale Księżniczkę z lodu warto przeczytać i doświadczyć emocji zmuszających człowieka do popełniania okrutnych czynów i podejmowania złych decyzji. Język powieści jest potoczny, pozbawiony brutalności i dosadności, co moim zdaniem pasuje do klimatu opowiedzianej historii. Dostrzegam spory potencjał w pisarstwie tej autorki, dlatego z pewnością sięgnę po jej kolejne książki, jednocześnie mając nadzieję, że są one nieco bardziej dopracowane.

Na koniec muszę niestety wytknąć wydawnictwu liczne błędy drukarskie. Literówki, zagubione zaimki czy pomieszany szyk zdania zdarzały się bardzo często. Naprawdę nie wiem, jak można dopuścić do druku powieść z tyloma błędami. Jednym słowem - wstyd. 

Ocena: 4 / 6