Sięgając po tę książkę, wiedziałam, że nie jest to horror, mimo że wydawca promuje ją jako powieść łączącą romans i grozę. Nastawiłam się na nieco dziwną, oniryczną, nasiąkniętą metaforami historię o dwóch kobietach, których miłość zostaje wystawiona na próbę, gdy jedna z nich powraca odmieniona z wyprawy mającej być kolejną rutynową misją. Leah jest biolożką morską od dziecka rozkochaną w tajemnicach głębin. O swojej pracy może mówić godzinami, chętnie też bierze udział w ekspedycjach badawczych. W czasie ostatniej coś jednak poszło bardzo źle. Leah wraz z dwiema innymi osobami nie wróciła po kilku dniach, jak pierwotnie zakładano, ale po sześciu miesiącach. Przez cały ten czas Miri nie traciła nadziei na powrót żony, jednak kiedy Leah dociera do domu od razu wiadomo, że coś jest nie tak. Kobieta całymi dniami nie wychodzi z łazienki, odmawia przyjmowania pokarmów, praktycznie się nie odzywa. Nie wiadomo co wydarzyło się na dnie oceanu, ale bohaterka nie przypomina siebie zarówno pod względem zachowania, jak i wyglądu, który zmienia się niemal z dnia na dzień.
