Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 352
Pierwsze wydanie: 2015
Jeszcze kilka lat temu namówienie mnie na przeczytanie reportażu graniczyło z cudem. Uważałam, że to zupełnie nie jest forma dla mnie i uparcie tkwiłam w beletrystyce. Kiedy w końcu przekonałam się do takich publikacji, wybierałam głównie tytuły bardzo poważne, podejmujące trudną tematykę jak na przykład życie w Korei Północnej lub relacja osób bezpośrednio dotkniętych przez czarnobylską tragedię. Brakowało mi nieco lżejszego reportażu, nieobciążanego bagażem ludzkich dramatów i doświadczeń, o których nie mogę zapomnieć przez długi czas. Niedawno rzuciła mi się w oczy książka Szwedzi. Ciepło na północy i pomyślałam, że to może być strzał w dziesiątkę. Okładka kusiła zapowiedzią podróży do kraju powszechnego dobrobytu w celu zanalizowania jego mieszkańców oraz próby określenia jacy są Szwedzi, ale też obalenia stereotypów i zdobycia informacji o tym jak wygląda szwedzka codzienność. Ochoczo zabrałam się za lekturę, ufając, że autorka jako skandynawistka i były konsul RP w Sztokholmie wie, o czym pisze.
