Avril ma wszystko – udane małżeństwo, świetną pozycję zawodową, piękny duży dom, a od paru godzin jest też szczęśliwą matką. Wprawdzie poród zakłóciły nieoczekiwane komplikacje, ale już jest po wszystkim, a słodki Luca leży w jej ramionach. W łóżku obok znajduje się inna kobieta ze swoim maleństwem, które niestety nie jest tak spokojnie. Całymi godzinami wrzeszczy jakby przyjście na ten świat było największą karą. Jego matka wydaje się Avril znajoma, ale bohaterka nie poświęca tej sprawie wiele namysłu, bo gdy tylko próbuje nawiązać kontakt wzrokowy z sąsiadką, tamta natychmiast zaciąga zasłonę przy łóżku, wyraźnie dając znak, że nie ma ochoty na rozmowę. Po powrocie do domu Avril i Bobby orientują się, że życie z dzieckiem jest znacznie trudniejsze niż przewidywali. Luca płacze niemalże przez całą dobę, a małżonkowie szybko zamieniają się w kłócącą się, wiecznie zirytowaną sobą nawzajem parę. Pewnego dnia Avril przypadkowo spotyka kobietę ze szpitala i nabiera podejrzenia, że dziecko znajdujące się w wózku nieznajomej to właśnie jej synek, którego tuliła pierwszej nocy.






