Zostałam ofiarą marketingu, ponieważ kupiłam i przeczytałam Victorian Psycho skuszona pozytywnymi opiniami oraz postami na Instagramie, które wyskakiwały z każdego kąta, krzycząc jaka świetna, mroczna i przełamująca konwencje jest to powieść. Powinnam była zachować większą ostrożność, mając w pamięci fakt, że poprzednia książka Virginii Feito nie przypadła mi do gustu. Niestety porwała mnie fala promocyjnego entuzjazmu i tak oto skończyłam z lekturą, która potwornie mnie wynudziła, zniesmaczyła, a nawet spowodowała niewielki kryzys czytelniczy. Główną bohaterką jest Winifreda Notty, która przybywa do posiadłości Ensor House, by objąć posadę guwernantki. Pod jej opiekę trafiają młodszy Andrew i starsza Drusilla. Dzieci mają przyswoić wiktoriańskie ideały, a zatem otrzymać edukację dopasowaną do płci oraz wieku, a także przyjąć pobożną, cnotliwą postawę godną dobrze wychowanego młodzieńca oraz powabnej młodej damy. Problem tylko w tym, że Winifreda nie ma zamiaru odgrywać roli idealnej guwernantki, ponieważ zatrudniła się u pana Poundsa w konkretnym celu, bardzo odległym od nauczycielskich obowiązków.






