20 stycznia 2022

Powrót nauczyciela tańca - Henning Mankell

 

Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 552
Pierwsze wydanie: 2000
Polska premiera: 2011

Miałam bardzo długą, bo kilkuletnią, przerwę od twórczości Henninga Mankella. Oczywiście ma to związek z faktem, że przez ostatnie dwa lata czytałam naprawdę niewiele, ale myślę, że potrzebowałam też odpoczynku od nieco depresyjnego wydźwięku jego powieści. Wspominałam nieraz, że cenię szwedzkiego pisarza za realizm tworzonych kryminałów. U niego nie ma superbohaterów w mundurach, którzy wyróżnialiby się jakimś szóstym zmysłem albo byli niesamowicie inteligentni i w spektakularny sposób umieli rozwiązać nawet najbardziej skomplikowaną sprawę. Nie, Mankell tworzy zupełnie inne postaci. Ludzkie, ale przez to trochę uwierające, bo momentami tę „zwyczajność” protagonistów odbieram jako przytłaczającą. 

9 stycznia 2022

Granice szaleństwa - Alex Kava


Wydawnictwo: Harlequin Polska
Liczba stron: 316
Pierwsze wydanie: 2003
Polska premiera: 2005

Jeśli możemy wyróżnić taką kategorię jak „czytadło o seryjnym mordercy” to ta powieść idealnie się w nią wpisuje. Mamy bardzo szybkie tempo akcji, makabryczne zbrodnie oraz główną bohaterkę, która pomimo swojego doświadczenia w pracy agentki FBI, znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Granice szaleństwa to czwarty tom serii poświęcony agentce specjalnej Maggie O’Dell, więc zarówno bohaterowie, jak i styl pisania autorki nie były mi obce. Tym razem akcja przenosi się do małego miasteczka w Connecticut, kiedy okazuje się, że w opuszczonym kamieniołomie znajduje się kilkanaście beczek z ukrytymi wewnątrz zwłokami. Przerażającego odkrycia dokonano przypadkiem, a zatem ani mieszkańcy, ani lokalna policja nie byli gotowi na taką wiadomość. Zwłoki są w różnym stanie rozkładu, ale pierwsze badania wskazują, że ktokolwiek dopuścił się tej zbrodni jest nieprzewidywalny, niebezpieczny i zapewne zaburzony psychicznie, gdyż trudno odkryć, co łączy wszystkie ofiary. O’Dell nieoficjalnie angażuje się w śledztwo po telefonie od swojej przyjaciółki Gwen Patterson, która jest przekonana, że jej pacjentka zaginęła przed paroma dniami właśnie w tym miasteczku. Czyżby wpadła w ręce szaleńca? A może te dwie sprawy nie mają ze sobą nic wspólnego? Pracowita i ambitna Maggie porzuca plany urlopowe, by zbadać sytuację oraz pomóc w poszukiwaniach kobiety.

2 stycznia 2022

Nowy rok, stara ja, czyli co będzie w 2022?

Zdaję sobie sprawę, że w blogosferze więcej mnie nie ma niż jestem. Nie udaje mi się czytać dużo, być na bieżąco z trendami, pisać regularnie i często do was zaglądać. Ten stan utrzymuje się już kilka lat, więc mówiąc szczerze, mam wątpliwości czy jeszcze tu do mnie zaglądacie i czytacie te słowa. Jeśli tak, to bardzo się cieszę, bo wciąż nie zamierzam odpuścić i nie rezygnuję z pisania o książkach i kulturze popularnej. Nie łudzę się jednak, że będę tak aktywna jak 11 lat temu, kiedy bloga zakładałam, bo obowiązków zdecydowanie mi przybyło, a i sama blogosfera trochę się zmieniła i nie wiem czy jeszcze nadążam. W każdym razie, w krótkich żołnierskich słowach melduję, że jestem wciąż zainteresowana moim królestwem i postaram się o nie zadbać 💖.

W 2022 roku przewiduję wreszcie większą stabilność zawodową, więcej czasu wolnego, co mam nadzieję przełoży się na moją częstszą obecność tutaj. Jeśli chodzi o rok poprzedni to przeczytałam dokładnie 20 książek, co raczej nie jest imponującą liczbą. Jednak dla mnie to postęp, ponieważ w ciągu ostatnich lat nie udawało mi się dobić nawet do 10 przeczytanych egzemplarzy. Ten wynik napawa mnie więc optymizmem i daje motywację, by nie przestawać szukać okazji do zaszycia się z książką J Zapisałam się do kilku wyzwań, ale oczywiście żadnego nie ukończyłam. Liczę na to, że organizatorzy nie mają mi tego za złe. W tym roku pewnie też przyłączę się do jakichś zabaw, ale bez spiny. Podsumowując, będę pisać dalej tylko nie wiem jak często😀. Dajcie znać, jeśli wciąż do mnie zaglądacie, będzie mi bardzo miło 😊.

PS Wiem, że czasami pod moimi postami znika okienko do komentowania, ale to są jakieś błędy disqusa i problem, którego nie udało mi się rozwiązać. Zawsze czekam na komentarze pod postem i jeśli ta opcja nie jest dostępna w danej chwili to niestety nie z mojej woli. 


27 października 2021

Ostatni pasażer - Manel Loureiro

 

Wydawnictwo: Muza
Liczna stron: 480
Pierwsze wydanie: 2013
Polska premiera: 2014

Zdecydowałam się na lekturę tej książki bez uprzedniego czytania opisu fabuły. Stwierdziłam, że skoro znam trylogię o zombiakach autorstwa Manela Loureiro to mniej więcej wiem, czego się spodziewać po jego twórczości. Na temat Ostatniego pasażera wiedziałam tylko tyle, że jest to horror o nawiedzonym statku. Uznałam, że nie potrzebuję więcej informacji i ochoczo zabrałam się za lekturę, spodziewając się wciągającej historii o zaginionym wycieczkowcu oraz zamieszkujących go upiorach. Muszę przyznać, że powieść zaczęła się świetnie. Autor szybko zawiązał akcję, przenosząc czytelnika do sierpnia 1939 roku, kiedy to niewielki angielski węglowiec odnajduje na środku oceanu majestatyczny transatlantyk „Valkirie”. Grupka marynarzy wysłana do zbadania statku odkrywa, że nie ma na nim żywej duszy, choć wszystko wygląda tak jakby ludzie zniknęli z pokładu zaledwie przed paroma minutami. W jadalni czekają suto zastawione stoły pełne świeżego jedzenia, a pokoje są rozświetlone i uporządkowane. Mężczyźni przeszukują „Valkirie”, jednak znajdują tylko malutkie żydowskie dziecko, które wydaje się być jedynym pasażerem. 

16 października 2021

Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie - Jenny Nordberg

 

Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 400
Pierwsze wydanie: 2014
Polska premiera: 2015

Reportaże wydawnictwa Czarne to dla mnie marka sama w sobie, dlatego gdy w ostatnim czasie znów zaczęło być o Afganistanie głośno, wiedziałam, że powinnam wreszcie sięgnąć po tę książkę. Chciałam choć w niewielkim stopniu poznać i spróbować zrozumieć kulturę, którą dotąd odbierałam głównie w negatywny sposób. Na myśl o Afganistanie oczami wyobraźni widziałam zniewolone kobiety, zrujnowane miasta i przerażających Talibów przejmujących władzę. Skłamałabym, pisząc, że reportaż Jenny Nordberg zupełnie zmienił moje postrzeganie tego kraju, ale otworzył mi oczy na fakt, że nawet w Afganistanie jest miejsce na bunt, niegodzenie się z rzeczywistością i walkę o siebie. Niestety wszystkie te działania okupione są strachem o swoje życie, lękiem przed odrzuceniem ze strony rodziny i świadomością, że systemowe zmiany nie nadejdą w ciągu najbliższych dekad.

25 września 2021

Odziedziczone zło - Yrsa Sigurđóttir

 

 
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 472
Pierwsze wydanie: 2014
Polska premiera: 2018
 

Od lat sięgam po książki Yrsy Sigurđóttir i bez wahania przyznaję, że jest to jedna z moich ulubionych pisarek, ponieważ potrafi połączyć emocjonującą zagadkę kryminalną z ciekawie zarysowanym tłem społeczno-kulturowym. Można pomyśleć, że to żadna nowość, bo większość skandynawskich kryminałów cechuje się rozbudowaną charakterystyką postaci i analizą jakiegoś problemu trapiącego współczesne europejskie społeczeństwa. Jednak powieści Yrsy wyróżniają się większą dynamiką, a sprawy kryminalne nigdy nie schodzą na dalszy plan. Autorce nie zdarza się przynudzać czy moralizować, dzięki czemu sygnalizowane przez nią problemy czy obserwacje trafiają do mnie silniej niż wówczas, gdy pisarze wykładają przysłowiową kawę na ławę. Na dodatek w niektórych jej książkach wyraźnie przebija atmosfera grozy i bardzo delikatna sugestia, że pewne wydarzenia nie mają logicznego wyjaśnienia. Jak dotąd czytałam książki z cyklu o prawniczce Thorze oraz dwie samodzielne powieści, a teraz rozpoczęłam przygodę z nowym cyklem, w którym głównymi bohaterami są detektyw Huldar oraz psycholożka Freyja.

15 września 2021

Jest krew... - Stephen King

 

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 512
Pierwsze wydanie: 2020
Polska premiera: 2020

Moja przygoda z twórczością Stephena Kinga zaczęła się w trakcie pomaturalnych wakacji, kiedy sięgnęłam po Cmętarz zwieżąt i przepadłam na długie godziny, wiedząc, że właśnie natknęłam się na powieść, którą na długo zapamiętam. Od tego czasu przeczytałam kilkanaście książek Kinga, wybierając zarówno starsze, jak i nowo wydane tytuły, ale jakoś nigdy nie wpadł mi w ręce zbiór opowiadań autorstwa mistrza grozy. Być może zawiniło tu moje upodobanie do dłuższej formy literackiej albo przeświadczenie, że taka gaduła jak King nie sprawdzi się w pisaniu mniej rozbudowanych historii. Pewnie jeszcze długo omijałabym zbiory opowiadań, gdyby nie fakt, że tę książkę otrzymałam w prezencie. Oczywiście mój egzemplarz odleżał swoje na półce, wciśnięty na któryś z niekończących się stosów lektur do przeczytania, aż w końcu postanowiłam zapoznać się z czterema historiami zebranymi w tomie Jest krew.

Zacznę od ogólnej konstatacji, że poznane opowiadania nie wywarły na mnie piorunującego wrażenia. Oczywiście King poniżej pewnego poziomu nie schodzi, więc każdą z historii czytałam z zainteresowaniem, ale wiem, że pisarza stać na więcej. W książce pojawia się sporo horrorowych tropów, jednak w niezbyt strasznym wydaniu. Być może tak właśnie miało być, bo zdaję sobie sprawę, że King nie tworzy tylko opowieści grozy, ale uprzedzam, że nie jest to lektura dostarczająca mocnych wrażeń. Brakowało mi tego charakterystycznego uczucia niepokoju i przeświadczenia, że lada moment bohaterów spotka jakieś przerażające, tragiczne wydarzenie odciskające piętno na ich dalszym życiu. W tytułowym opowiadaniu tego typu motywów i sugestii jest najwięcej, ale paradoksalnie Jest krew oceniam jako najsłabszą historię z całej książki.

Możliwe, że szkopuł tkwi w tym, że nie czytałam Outsidera, do którego ta nowela nawiązuje w wielu aspektach. Z tego, co zdążyłam się zorientować to utwory łączy nie tylko postać Holly Gibney, ale również ten sam rodzaj zagrożenia wywołany przez konkretnego potwora. King wielokrotnie przypomina czytelnikowi o tym, co kobieta przeżyła w przeszłości, nieustannie odsyłając do wydarzeń opisanych w Outsiderze. Dla kogoś, kto nie zna wspomnianej powieści ani trylogii o Billu Hodgesie, w której bohaterka też się pojawia, może to być frustrujące. Mnie te odsyłacze przeszkadzały również dlatego, że odebrałam je jako częściowy spoiler zarówno do wspomnianej książki, jak i punktu kulminacyjnego opowiadania. Skoro wiedziałam już z jakim niebezpieczeństwem Holly zetknęła się wcześniej, nie byłam zaskoczona, kiedy potwór z noweli objawił się w całej okazałości. Poza tym tempo rozwoju wydarzeń uważam za bardzo powolne i rozwleczone nawet jak na Kinga. Od początku wiadomo, że kobieta będzie musiała skonfrontować się z kimś czy też czymś o określonych mocach, więc dłużyły mi się te wszystkie dociekania, tłumaczenia i przygotowania. Jestem bardzo ciekawa opinii osób znających Outsidera. Jak wy oceniacie to opowiadanie?

Pozostałe historie wypadają lepiej, chociaż też nie bez zastrzeżeń. Otwierające zbiór opowiadanie zatytułowane Telefon pana Harrigana uważam za niezły wstęp do całości, który zaostrza apetyt czytelnika. To taka opowiastka grozy w wersji light, bo chociaż dostajemy bohaterów uwikłanych w trudne do wyjaśnienia, nadprzyrodzone zdarzenia, to jednak brakuje jakiegoś mocniejszego akcentu albo wyraźnego tąpnięcia na koniec, żeby czytelnik zapamiętał sobie, że nie warto igrać z czymś, czego nie potrafi logicznie wytłumaczyć. Zamiast tego pisarz zaserwował opowieść o chłopcu przyjaźniącym się ze starszym mężczyzną oraz pewnym telefonie mogącym połączyć światy żyjących i zmarłych. Nie czyta się tego źle, ale też nie jest to tytuł zapadający w pamięć. Życie Chucka, czyli drugi utwór w zbiorze zaczyna się bardzo sugestywnym opisem umierającej planety, a wraz z nią upadającej cywilizacji. King wrzucił swoich bohaterów do świata, w którym już nie ma nadziei na ocalenie. Część Stanów Zjednoczonych została strawiona przez pożary, część zniszczona w wyniku potężnych trzęsień ziemi, a to co jeszcze zostało w żaden sposób nie jest w stanie ocalić ludzkości. Opis przerw w dostawie prądu, końca sieci internetowej, przedziwnych zjawisk pogodowych oraz pojawiających się znikąd dziur w ziemi pochłaniających całe ulice wielkiego miasta, naprawdę mocno podziałał na moją wyobraźnię. Niestety druga połowa opowiadania koncentruje się na życiu mężczyzny o imieniu Chuck, które w żaden sposób nie jest tak interesujące jak apokaliptyczny początek historii. Niemile zaskoczył mnie kierunek w jakim pisarz pociągnął wszystkie wątki i mam wrażenie, że początek i koniec zupełnie się ze sobą nie łączą.

Najbardziej przypadło mi do gustu ostatnie opowiadanie zatytułowane Szczur. Uważam, że jest dopracowane, spójne i ciekawe, mimo że zawiera ograny na wiele sposobów motyw paktowania ze złem. King po raz kolejny sięga po postać zmagającą się z kryzysem twórczym, odsłania tajniki pisania powieści, a także przybliża problemy blokujące umysł świetnie zapowiadającego się literata. Wszystko to okrasza aurą niesamowitości oraz grozą wywołaną zarówno przez opis potężnej nawałnicy nacierającej na maleńką chatkę w lesie, jak i przywołanie niepokojących wydarzeń powoli kumulujących się wokół głównego bohatera. To jest właśnie King w najlepszym wydaniu. Jest strasznie, ale też realistycznie, bo to, co przydarza się mężczyźnie można do pewnego stopnia wyjaśnić, zrzucając na karb stresu i gorączki. Po skończonej lekturze pozostaje jednak pewna zadra; sugestia, że nie wszystko można zbyć machnięciem ręki i jakby nigdy nic wrócić do dawnego życia. Bardzo mi się ta krótka historia podobała i żałuję, że reszta utworów nie została utrzymana w tej konwencji. Na półce mam jeszcze jeden zbiór opowiadań Kinga, ale na razie zostanę przy powieściach. 

Ocena: 4 / 6

Przeczytane książki Stephena Kinga:
Cmętarz zwieżąt
Lśnienie
Jest krew...