Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beckett Simon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beckett Simon. Pokaż wszystkie posty

11 lutego 2024

Zapach śmierci - Simon Beckett

 

Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 440
Pierwsze wydanie: 2019
Polska premiera: 2019

Jednym z moich noworocznych postanowień jest to, by częściej sięgać po książki lubianych autorów, a tym samym kończyć rozpoczęte serie. W moim przypadku będą to głównie kilkutomowe cykle kryminałów, więc na pierwszy ogień wybrałam szósty, prawdopodobnie ostatni, tom opowiadający o antropologu sądowym Davidzie Hunterze. Wybór był o tyle łatwy, że niedawno czytałam piątą część, więc wciąż pamiętam fabułę, łącznie ze szczegółami dotyczącymi prywatnego życia głównego bohatera. Tym razem czytelnik zastaje doktora Huntera w dobrej formie, gdyż ten odbudował karierę, poznał kobietę, z którą planuje stworzyć stały związek, a nawet udało mu się wyrzucić z pamięci traumatyczne wspomnienia z przeszłości. Pewnego wieczoru zostaje wezwany do starego, nieczynnego szpitala, który stał się przerażającym miejscem zbrodni. Na strychu budynku od dawna przeznaczonego do rozbiórki znaleziono zmumifikowane ciało. Nawet tak doświadczonemu antropologowi kryminalnemu jak Hunter trudno podać szczegóły dotyczące przyczyny śmierci. Wiadomo na pewno, że ofiarą jest kobieta, która w chwili śmierci była w zaawansowanej ciąży. Jeszcze zanim śledztwo w tej sprawie nabierze tempa, szpital Świętego Judy odkrywa przed policją drugi makabryczny sekret – zamurowane pomieszczenie, a w nim kolejne zwłoki. Hunter ma pełne ręce roboty i nie spodziewa się, że znowu ściągnie na siebie niebezpieczeństwo.

10 sierpnia 2023

Niespokojni zmarli - Simon Beckett

 

Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 504 
Pierwsze wydanie: 2017
Polska premiera: 2017

Seria o antropologu sądowym Davidzie Hunterze zniknęła mi z radaru na wiele lat. Pierwsze trzy tomy czytałam przed założeniem bloga, a czwarty w 2011 roku, więc upłynęło mnóstwo czasu. Niedawno dowiedziałam się, że Beckett napisał jeszcze dwie książki z Hunterem w roli głównej tylko zmienił się polski wydawca i jakoś przeoczyłam ten fakt. W końcu postanowiłam nadrobić zaległości i sięgnęłam po piątą część serii z nadzieją, że powrót do tych kryminałów będzie dobrym pomysłem. Tym razem doktor Hunter zostaje wezwany do komendy w Essex, gdzie ma asystować przy wydobyciu z wody zwłok znajdujących się w stanie głębokiego rozkładu. Bohater z radością przyjmuje zadanie, ponieważ ze względu na fiasko sprawy sprzed lat popadł w niełaskę, tracąc pozycję zawodową i uznanie w środowisku. Z szanowanego eksperta stał się nieetatowym wykładowcą na uczelni, którego zatrudnienie wisi na włosku. Hunter angażuje się więc w sprawę, która na pierwszy rzut oka nie wydaje się skomplikowana. Policja podejrzewa, że odnalezione ciało to Leo Villiers, syn bogatego i wpływowego biznesmena z okolicy. Villiers zaginął kilka miesięcy temu, podobnie jak Emma Derby, z którą prawdopodobnie miał romans. Śledczy sądzą zatem, że zamordował kochankę, a potem popełnił samobójstwo. Jednak Hunter szybko orientuje się, że w tym przypadku proste odpowiedzi nie są tymi właściwymi.

30 kwietnia 2022

Rany kamieni - Simon Beckett

 

Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 336
Pierwsze wydanie: 2013
Polska premiera: 2013

Simon Beckett zasłynął serią powieści o antropologu sądowym Davidzie Hunterze. Parę lat temu poznałam cztery części cyklu i muszę przyznać, że wywarły na mnie ogromne wrażenie. Przez swój czytelniczy zastój przegapiłam premiery kolejnych tomów, ale okazało się, że w domowej bibliotece mam jedną nieprzeczytaną powieść Becketta, więc postanowiłam po nią sięgnąć zanim zacznę nadrabiać zaległości. Rany kamieni to książka nienależąca do słynnego cyklu, co da się odczuć już od pierwszych rozdziałów. Głównym bohaterem jest mężczyzna, o którym czytelnik wie naprawdę niewiele. Sean jest Anglikiem, ale w momencie, gdy go poznajemy znajduje się we Francji. Zachowuje się tak jakby przed kimś uciekał. Porzuca w lesie samochód, niszczy telefon, a potem ze skromnym dobytkiem w plecaku po prostu zaczyna iść. Nie ma planu, nie wie co chce zrobić, nie jest przygotowany na długą wędrówkę. Po kilku godzinach wycieńczony i spragniony dociera do zabudowań. Farma sprawia wrażenie opuszczonej, ale Sean spotyka w domu młodą kobietę. Prosi o szklankę wody, łapczywie pije i odchodzi w swoją stronę. Jednak daleko nie dociera. Dzieje się coś, co zatrzymuje go w tym dziwnym, niepokojącym miejscu. Mężczyzna nie wie czy właśnie stał się więźniem, czy znalazł schronienie. Nie wie też, że farma kryje mnóstwo tajemnic, a ludzie ją zamieszkujący zrobią wszystko, by sekrety nigdy nie wyszły na jaw. 

5 sierpnia 2011

Wołanie grobu - Simon Beckett


Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 363

Z nowymi książkami ulubionych pisarzy zawsze mam ogromny kłopot. Z jednej strony nie mogę się tych dzieł doczekać, a z drugiej obawiam się, że nie dorównają poprzednikom i spotka mnie bolesne rozczarowanie. W przypadku Simona Becketta również nie potrafiłam wyzbyć się strachu, że po trzech genialnych powieściach o Davidzie Hunterze, pisarza dotknie spadek formy, skutkujący znacznie gorszą książką. Na szczęście mój lęk okazał się zupełnie niepotrzebny, bowiem najnowsza powieść Becketta trzyma poziom, wywołując ogromne emocje i niekontrolowany czytelniczy głód. 

Głównym bohaterem wszystkich kryminałów Becketta jest wspomniany David Hunter, zajmujący się antropologią sądową. Wołanie grobu to kolejna historia poświęcona temu okrutnie doświadczonemu przez los mężczyźnie, który z racji swego zawodu niezwykle często staje się świadkiem przerażających wydarzeń. Tym razem zostaje wezwany na ponure wrzosowiska w okolicach Dartmoore, gdzie ma uczestniczyć w poszukiwaniach ciał ofiar seryjnego mordercy Jerome’a Monka. Gdy odnaleziony zostaje grób jednej z zamordowanych dziewcząt Monk postanawia współpracować i obiecuje wskazać miejsca, w których ukrył kolejne ciała. Niestety nie wszystko idzie zgodnie z planem i akcja poszukiwawcza kończy się fiaskiem. Policja wycisza sprawę. Hunter natomiast musi zmierzyć się z osobistą tragedią.
Osiem lat po tych wydarzeniach, gdy życie antropologa zaczyna wracać do normy okazuje się, że Jerome Monk zbiegł z więzienia, a w okolicy Dartmoore dokonano kolejnego morderstwa. W niebezpieczeństwie znajdują się wszyscy, którzy mieli coś wspólnego ze sprawą sprzed lat.

Najnowszą powieść Becketta mogę określić jednym słowem – doskonała. Z przyjemnością po raz kolejny czytałam o przygodach Davida Huntera, którego polubiłam za wyznawane poglądy; zasady, którymi się kieruje i niezłomną walkę z przeciwnościami losu. Bohater jest doskonałym fachowcem, nikt nie potrafi wydrzeć zmarłym tyle tajemnic, co doktor Hunter. W każdej powieści autor dostarcza czytelnikom garść fascynujących informacji o tym, czego można dowiedzieć się o okolicznościach śmierci na podstawie badania zwłok. W Wołaniu grobu również zawartych jest szereg wskazówek i opisów pracy antropologa sądowego. Czasami są to dość makabryczne objaśnienia, ale tego właśnie oczekuję od Becketta.
Nie mam nic do zarzucenia kreacji głównego bohatera, który wolny jest od działań naciąganych lub nierealnych, będących częstym udziałem postaci z thrillerów. W książce znajduje się wiele scen walk, ucieczek i pościgów, ale za każdym razem miałam wrażenie, że opisane wydarzenia mogłyby być prawdziwe. Hunter nie jest niezniszczalnym superbohaterem, który z każdej opresji wyjdzie bez szwanku. Przeciwnie – to człowiek z krwi i kości, zmuszony do stoczenia walki o życie, własne i intrygującej pani psycholog.

Fabuła tego kryminału tylko z pozoru wydaje się prosta, ponieważ opis nie zdradza, jakie niespodzianki czekają na czytelnika pod koniec książki. To, co z pozoru jednoznaczne skrywa drugie dno. Niejasne podejrzenia, co do rozwiązania zagadki miałam już w połowie powieści, ale zakończenia nie zdołałam przewidzieć. Plus dla Becketta, który ustrzegł się przed schematycznością fabuły i powtórką rozwiązań znanych z wcześniejszych książek. Napięcie towarzyszyło mi od pierwszej strony i nieustannie wzrastało, sięgając zenitu w finale. Atmosfera strachu i niepewności jest wyczuwalna w każdym momencie powieści. Odludne tereny wrzosowiska, niewielkie ponure wioski i niezbadane podziemne jaskinie stają się areną przerażających wydarzeń. Klimatu grozy dopełnia jesienna aura, przynosząca mgłę, ulewne opady i szybko zapadający zmierzch.

Muszę wspomnieć także o urozmaiconym języku, jakim Beckett raczy czytelnika. Oprócz skomplikowanych medycznych terminów i potocznego stylu, autor zadbał o uwiarygodnienie postaci Jerome’a Monka poprzez jego niecenzuralne wypowiedzi. Bezwzględny morderca nie przebiera w słowach, klnąc na potęgę. Często zarzucam autorom kryminałów, że tworząc postaci zabójców pozbawionych ludzkich uczuć, zapominają o języku używanym przez bohaterów. W efekcie postać z marginesu wypowiada się niemal tak samo, jak prawnik lub prowadzący śledztwo. Monk posługuje się wulgaryzmami sprawniej niż jakimikolwiek innymi wyrażeniami, ale powieść wcale nie staje się ordynarna. Wołanie grobu to świetnie skonstruowany kryminał, który zadowoli nawet najbardziej wybrednych czytelników. Pozycja obowiązkowa dla miłośników gatunku

 Ocena: 6 / 6