Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Whitfield Russell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Whitfield Russell. Pokaż wszystkie posty

20 marca 2012

Gladiatorka - Russell Whitfield


Wydawnictwo: Bullet Books
Liczba stron: 538

Młoda Spartanka Lysandra, w wyniku niefortunnego zrządzenia losu, trafia do szkoły gladiatorek Lucjusza Balbusa. Dumna i arogancka dziewczyna, która uważa się za przedstawicielkę najbardziej cywilizowanej nacji, zostaje zdegradowana do roli zwyczajnej niewolnicy, zmuszonej podporządkować się nowym zasadom. Szkoła Balbusa ma opinię najlepszej w całym Cesarstwie Wschodnim, dlatego przyszłe gladiatorki muszą przejść morderczy trening zanim zostaną wystawione do walki na arenie. Lysandra szybko pojmuje, że jej spartańskie wychowanie uczyniło ją silną, zwinną i zdolną do pokonania przeciwniczki. Jednak sprawność fizyczna to nie wszystko. Oprócz siły mięśni potrzebna jest także psychiczna odporność na wszelkie niedogodności i ciągły lęk, że następna walka może okazać się ostatnią.

Russell Whitfield przygotował dla czytelników prawdziwy pokaz brutalności i przemocy.  Jego debiutancka powieść sprawiła, że z jednej strony czułam się głęboko poruszona prymitywizmem i okrucieństwem rozrywek, którymi charakteryzowały się starożytne igrzyska, ale z drugiej zrozumiałam, czym dla ówczesnych kobiet mogło stać się spektakularne zwycięstwo na arenie. Żądne rozlewu krwi tłumy traktowały gladiatorki niczym boginie – wykrzykiwano ich imiona, dopingowano w walce oraz podziwiano ich zręczność, zdolność opanowania strachu i szczere pragnienie zwycięstwa. Autorowi udało się pokazać w jaki sposób ze zwyczajnych żon i matek, niewolnic oraz pojmanych członkiń barbarzyńskich plemion tworzono nieustraszone wojowniczki, gotowe zabić każdego, kto pojawi się po drugiej strony areny. Ze zdumieniem odkryłam, że przeistoczenie się w gladiatorkę dawało tym kobietom namiastkę wolności. Nadal były cudzymi własnościami, nadal musiały podporządkowywać się nakazom i zakazom wymyślonym przez ich panów, ale niezwykła sprawność fizyczna, uwielbienie publiczności oraz szacunek innych zawodniczek sprawiał, że kobiety zyskiwały zupełnie nowy status społeczny.

Gladiatorka to powieść pełna dynamicznych zdarzeń i nieprzewidzianych zwrotów akcji. Duży plus dla autora za to, że w trakcie lektury cały czas czułam ogromne napięcie i emocje, wynikające z rozwoju fabuły. Nie nudziłam się ani przez chwilę, ponieważ niemal na każdej stronie działo się coś ważnego, co nie pozwalało na znużenie. Russell Whitfield oparł swoją opowieść o wzmianki, które zostały historycznie udokumentowane. Walki kobiet nie były tak popularne jak mężczyzn, ale miały swoje grono zwolenników. Postać Lysandry to jego wyobrażenie starożytnej gladiatorki Achilli, której wizerunek został utrwalony na steli z Halikarnasu, dowodząc, że tak uhonorowana kobieta istniała naprawdę. Postacią historyczną jest Sekstus Julisz Frontyn, będący gubernatorem Azji w latach 85-86 n.e., ale jako bohater powieści pełni raczej drugoplanową rolę. 

Bardzo podobał mi się sposób, w jaki autor scharakteryzował główną bohaterkę książki. Jej portret psychologiczny jest wiarygodny i bardzo szczegółowy, dzięki czemu miałam wrażenie, że dzieło Whitfielda nie jest literacką fantazją, a biografią najdzielniejszej gladiatorki. Słynne spartańskie obyczaje objawiają się w tej książce z pełną krasą, wzbudzając zdumienie i niedowierzanie. Myślę, że każdy słyszał o tym niecodziennym modelu wychowania, ale na przykładzie Lysandry wyraźnie widać, jak bardzo Spartanie różnili się od wszystkich innych mieszkańców starożytnego świata. Kobieta od najmłodszych lat zmuszana była do wyczerpujących ćwiczeń fizycznych, kształtujących ciało, które miało stać się prawdziwym powodem do dumy. Również umysł podlegał licznym ćwiczeniom, dzięki czemu Lysandra była inteligentna i wykształcona. Jednak największe wrażenie wywarł na mnie jej emocjonalny chłód i przekonanie o swojej wyższości nad innymi niewolnicami Lucjusza Balbusa. Bohaterka wyróżniała się nieprzeciętną siłą psychiczną, która pozwoliła przetrwać jej wszystkie upokorzenia i nieszczęście, jakie spotkały ją w tak krótkim czasie. Lysandra nie należy do postaci, które obdarza się sympatia lub utożsamia z nimi. To wojowniczka, zasługująca na szacunek i podziw. Oprócz głównej bohaterki w powieści występują także inne postaci, zasługujące na uwagę. Autorowi udało się wykreować bohaterów różniących się miedzy sobą poglądami, charakterem i podejściem do walki kobiet. Jedni są okrutnikami, którym radość sprawia poniżanie gladiatorek, inni to zawistni spiskowcy, ale są też ludzie o dobrym sercu, chętnie niosący pocieszenie i nutę optymizmu w tej nieżyczliwej rzeczywistości.

Język powieści jest bardzo, ale to bardzo sugestywny. Dawno nie spotkałam książki, w której opisane wydarzenia niemal widziałam przed oczami. Wszystkie walki, potyczki czy zwykłe treningi zostały przedstawione niezwykle realistycznie. Autor nie szczędzi także ogromnej dozy przemocy i brutalności. Fragmenty o igrzyskach przerażają swoją dosłownością i szczegółowością, ale czytałam je z wypiekami na twarzy, przeżywając starcia bohaterek. Niestety powieść nie jest pozbawiona błędów. Za najpoważniejsze niedociągnięcie uważam zdecydowany nadmiar erotyzmu w fabule. Opisy miłości heteroseksualnej jak i homoseksualnej pojawiają się bardzo często, co w pewnym momencie wzbudziło mój niesmak, ponieważ zawierają tą samą ścisłość, co charakterystyki zmagań na arenie. Rozumiem, że wzmianka o sferze erotycznej była potrzebna, ale tak dokładny opis – zdecydowanie nie. Również zakończenie nie wzbudziło mojego entuzjazmu. Spodziewałam się jakiegoś rozwiązania, spektakularnego finału, a otrzymałam jedynie pewną część, która niewiele wyjaśnia i nie tłumaczy jak dalej potoczyły się losy bohaterów.  Gladiatorka z pewnością zasługuje na uznanie, ale zabierając się za czytanie warto pamiętać, że jest to lektura pełna okrucieństwa, sugestywnych opisów i wstrząsających zdarzeń. 

Ocena: 4,5 / 6

Egzemplarz recenzyjny otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Sztukater oraz wydawnictwa Bullet Books.