Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Glukhovsky Dmitry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Glukhovsky Dmitry. Pokaż wszystkie posty

20 maja 2011

Metro 2034 - Dmitry Glukhovsky

Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 496

Metro 2034 to druga książka rosyjskiego pisarza, której akcja osadzona jest w post apokaliptycznej rzeczywistości. Ostatnim bastionem ludzkiej cywilizacji są mroczne tunele moskiewskiego metra, w których uwięzieni zostali przypadkowi ludzie, znajdujący się na stacjach w czasie rozpoczęcia ataku atomowego. Na powierzchni planety nikt nie zdołał przetrwać, a ogromna dawka promieniowania spowodowała pojawienie się przerażających, nieznanych dotąd mutantów. Dwadzieścia lat po tym zdarzeniu ludzie nadal muszą ukrywać się pod ziemią jak zwierzęta i walczyć o każdy dzień życia. 

Niemal każda stacja posiada własne dowództwo i swoje prawa, których należy przestrzegać. Przedostanie się z jednego miejsca na drugie nierzadko wymaga posiadania wielu dokumentów, przepustek i cennych towarów, którymi można przekupić strażników. Na dodatek ludzie nie są jedynymi mieszkańcami metra. W opuszczonych, tajemniczych tunelach kryją się też inne istoty, stanowiąc ogromne niebezpieczeństwo. Najbezpieczniejszą formą podróżowania jest poruszanie się w karawanie złożonej z kilku osób. Niestety, gdy również wieloosobowe ekspedycje ze stacji Sewastopolska znikają bez śladu w przepastnych tunelach, mieszkańcy wiedzą, że dzieje się coś bardzo złego. Wyjaśnienia tajemnicy podejmuje się Hunter- doskonale wyszkolony żołnierz, zabierając z sobą Ahmeda i staruszka Homera, który doskonale orientuje się w podziemnych przejściach. Po drodze dołącza do nich młoda i energiczna Sasza.

Jak tylko przeczytałam pierwszą powieść Glukhovsy’ego – Metro 2033 wiedziałam, że bez wahania sięgnę po kolejną. Autor posiada prawdziwy talent i doskonale włada słowem. Od początku do końca śledziłam wydarzenia z zapartym tchem, w jeden dzień pochłonęłam ponad 200 stron i ciągle było mi mało. Glukhovsky sprawia, że podczas lektury przenosiłam się do groźnego moskiewskiego metra, czując nieuchronnie zbliżający się kres panowania człowieka na ziemi. Słyszałam złowróżbne szepty w tunelach, widziałam umykające cienie i zastanawiałam się czy tak właśnie wyglądałaby ludzkość odarta ze swojej pychy i wielkości. Ludzie jak szczury chowają się w ciemnych jamach, zatracają wrażliwość i zdolność do odczuwania piękna. Tylko nieliczni próbują ocalić resztki gasnącej kultury. Wśród nich jest Homer, który postanawia napisać książkę upamiętniającą wydarzenia rozgrywające się w metrze. Staruszek pragnie także utrwalić pamięć o sobie i napotkanych ludziach. Sasza nigdy wcześniej nie opuszczała samotnej stacji, na którą została zesłana razem z ojcem. Dziewczyna szuka sensu istnienia w tej przerażającej rzeczywistości, próbuje także uratować ludzi, którym grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Postać Huntera jako jedyna pojawiła się już w pierwszej części, ale znajomość jego wcześniejszych losów nie jest niezbędna.

Książka spełniła moje oczekiwania. Uważam, że jest jeszcze lepiej napisana niż Metro 2033. Namawiam do zapoznania się z twórczością Glukhovsky’ego i wniknięcia w mroczną, post apokaliptyczną rzeczywistość. Jedynym minusem jest dla mnie zakończenie. Spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego i tajemniczego. Z drugiej jednak strony w świecie, w którym nie ma już dla człowieka nadziei trudno o szczęśliwe rozwiązanie i cudowne ocalenie.

Ocena: 5,5 / 6

31 października 2010

Dmitry Glukhovsky- Metro 2033





Wydawnictwo: Insignis Media
Liczba stron: 592

 Po powieści z gatunku science fiction sięgam dość rzadko, za namową mojego chłopaka postanowiłam zapoznać się z Metrem. Wzięłam książkę do ręki i nie mogłam się od niej oderwać przez pierwszych 250 stron! Dalej niestety napięcie nieco spada, ale o tym za chwilę.


Jest rok 2033, na ziemi kilkanaście lat temu wybuchła wojna nuklearna, wskutek której niemal cała ludzkość zginęła. Ocaleli jedynie ci, którzy zdążyli schronić się na stacjach moskiewskiego metra.
Głównym bohaterem jest Artem, nieznający realiów sprzed wojny młody mężczyzna. Zostaje on wysłany w niebezpieczną podróż przez całe metro, aby przekazać niezwykle ważną wiadomość, od której zależą losy ludzi mieszkających pod ziemią.


Wojna atomowa kojarzy mi się z całkowitą zagładą ludzkości. Jeśli już ktoś miałby szansę na przeżycie to tylko przedstawiciele najpotężniejszych państw lub multimilionerzy zgromadzeni w swych schronach. Glukhovsky przedstawia zupełnie inną wizję. Oto całkiem zwyczajni, przypadkowi ludzie wymykają się śmierci, stanowiąc ostatni bastion naszej cywilizacji.Podoba mi się taki zarys fabuły, jak również niecodzienne miejsce akcji.


Na początku chłonęłam każde słowo, opisujące tą nową, przerażającą rzeczywistość. Autor dość pobieżnie, ale przekonująco przedstawił panujące w metrze zwyczaje i prawa. Agresja, brutalność, walka o kawałek własnej przestrzeni, rozgoryczenie, żal, ogromna wola przetrwania, a także próba prowadzenia w miarę normalnego trybu życia, to główne motywy powieści. Razem z Artemem wędrowałam po mrocznych i dusznych tunelach, zastanawiając się czy czyha w nich jakieś niebezpieczeństwo czy to jedynie wybujała wyobraźnia. Chociaż Metro 2033 nie jest horrorem, to momentami przypomina książkę z tego gatunku. Autor bazuje na podsycaniu wyobrażeń czytelnika, podsuwając mu całą gamę podtekstów i strasznych skojarzeń. Oczywiście występują także potwory, mutanci i wiele innych tajemniczych istot, które wyewoluowały na Ziemi, zawłaszczając ją dla siebie.


Później niestety moje zainteresowanie książką trochę zmalało. Autor dość sztampowo przedstawił Artema, jako niedoświadczonego, ale dzielnego młodzieńca, mającego nadspodziewanie dużo szczęścia. Mężczyzna często popada w poważne tarapaty, ale jakimś cudem, udaje mu się opanować sytuację. Odniosłam także wrażenie, że niektóre wydarzenia zostały dopisane na siłę, ponieważ brakuje w nich logicznego wytłumaczenia. Zakończenie trochę mnie zdziwiło, właściwie nie można się do niego przyczepić, ale w kontekście całej powieści jest dość zaskakujące.

Ocena: 4,5 / 6