Znudziło mi się czytanie słabych thrillerów i pisanie ich negatywnych recenzji. Nie wiem czy te książki mają tak dobry marketing, czy to ja zupełnie straciłam umiejętność wybrania czegoś, co przypadnie mi do gustu, ale po raz kolejny trafiłam na miałką i źle napisaną historię o zbrodni. Zwiódł mnie intrygujący opis fabuły, w błąd wprowadziły pozytywne opinie innych czytelników, a mroczna okładka dała złudne poczucie, że przecież kryjąca się w środku treść na pewno jest równie pobudzająca wyobraźnię, co grafika. Niestety Sekret to strasznie oklepana i przede wszystkim bardzo kiepska warsztatowo powieść. Akcja rozpoczyna się w momencie, gdy główna bohaterka budzi się przykuta do łóżka w ciemnej piwnicy. Iga nie pamięta jak się tam znalazła, nie rozpoznaje mężczyzny, który najwyraźniej porwał ją i uwięził, nie wie co stało się z jej dwiema koleżankami, z którymi przyjechała na babski weekend w górach. Narracja poprzetykana jest licznymi retrospekcjami, więc z nich dowiadujemy się, że bohaterka miała ostatnio zły czas w życiu – straciła pracę, oddaliła się od męża, poluźniła kontakt z przyjaciółkami, dlatego wspólny wyjazd miał być dla niej okazją do zapomnienia o tym wszystkim i ponownego powrotu do życia. Najwyraźniej jednak wydarzyło się coś strasznego, co Iga koniecznie musi sobie przypomnieć.
Tuż po lekturze zaczęłam zastanawiać się czy cokolwiek mi się w tej książce podobało i niestety nie wymyśliłam nic oprócz w miarę ciekawego początku i niewielkiej objętości, dzięki której męczyłam się z tą powieścią tylko jeden dzień. Przykro mi to stwierdzić, ale Sara Antczak ani nie poprowadziła ciekawej intrygi, ani nie scharakteryzowała bohaterów w pogłębiony sposób, tak by czytelnikowi zależało na ich losach, ani nie popisała się dobrym stylem. Wszystko w tej powieści jest takie byle jakie, jakby pisane na kolanie i bez zastanowienia. Zacznijmy od intrygi. Tak jak wspomniałam początek dawał pewne nadzieje, ponieważ historia zaczyna się bardzo niepokojąco. Niestety entuzjazm minął, gdy zorientowałam się, że główna bohaterka nie może sobie przypomnieć, co się wydarzyło, a retrospekcje są pisane tak, że wywołują znużenie zamiast zainteresowania. Rzekoma amnezja postaci z thrillera jest bardzo często wykorzystywanym zabiegiem, więc naprawdę traktuję to jako pójście na łatwiznę.
Sama intryga zawiera parę zaskakujących zwrotów akcji, jednak są one wprowadzone w taki sposób, że w ogóle nie przystają do rzeczywistości, zwłaszcza polskiej. Moim zdaniem nic z tego, co zostało opisane nie mogłoby się wydarzyć tak jak to przedstawiła autorka. Jeśli komuś ten aspekt nie przeszkadza to być może cała historia ma szansę przypaść do gustu, mnie jednak drażni brak wiarygodności. Chciałabym, żeby thriller był dopracowany, przemyślany, a kolejne zdarzenia miały logiczne podłoże. Tutaj tego zabrakło. Bohaterowie robią głupie rzeczy, popełniają zbrodnie, które traktują bardzo lekko, przechodząc do porządku dziennego nad tym, że w ciągu trzech dni wydarzyło się tyle okropieństw. Kłamią, oszukują, zdradzają swoich bliskich i nie mają ani cienia refleksji na ten temat. Wszystkie postaci są scharakteryzowane bardzo, ale to bardzo pobieżnie. Nie polubiłam żadnej z kobiet, nie poczułam więzi z ani jedną protagonistką, ponieważ autorka nie daje na to szansy, tworząc papierowe i jednowymiarowe charaktery.
Nie podobał mi się także styl pisania Sary Antczak. Brakuje kontekstu przedstawionych wypadków, jakiegoś wprowadzenia nadającego historii sensowną strukturę. Brakuje też umiejętności budowania napięcia oraz zaciekawienia czytelnika tym, co ma się w powieści wydarzyć. Zamiast tego autorka opisuje wszystko wprost, dosłownie, łopatologicznie wręcz. Akcja dzieje się w górach, ale tego też w ogóle nie czuć. Sekret to książkowa wersja niezbyt mądrego filmu akcji, w którym próżno doszukiwać się głębi i wartości artystycznych. Na LC ten tytuł jest oznaczony jako horror, co jest kompletnym nieporozumieniem. Nie ma tu żadnych nadprzyrodzonych wydarzeń, nawet sugestii takowych, więc to żaden horror. Dla mnie ta książka to pomyłka, odradzam lekturę, a sama już raczej po twórczość Sary Antczak nie sięgnę.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz