Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hannah Sophie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hannah Sophie. Pokaż wszystkie posty

9 marca 2017

Trauma - Sophie Hannah


Wydawnictwo: G+J
Liczba stron: 416
Pierwsze wydanie: 2012
Polska premiera: 2013

Sophie Hannah należy do grona pisarzy posiadających wyrazisty styl, dzięki któremu bez trudu można wskazać elementy typowe dla jej twórczości. Po przeczytaniu kilku powieści wiem, czego mogę spodziewać się po kolejnych książkach oraz jakie wymagania stawiać autorce świetnych, niezwykle dopracowanych thrillerów psychologicznych. Hannah potrafi intrygować czytelnika samym zarysem fabuły i przykuwać uwagę już od pierwszej strony za sprawą uwikłania bohaterów w niecodzienne, często teoretycznie niemożliwe zdarzenia i sytuacje. Ponadto z dużą wprawą buduje portrety swoich postaci, dzięki czemu każda ma niepowtarzalny rys. Pisarka uwielbia igrać z odbiorcą, mącić mu w głowie, zmuszać do stawiania niewygodnych pytań i wejścia w skórę protagonistów z problemami, neurozami, codziennymi dziwactwami utrudniającymi im życie. Wisienkę na torcie stanowi nietuzinkowy bohater cyklu – konstabl Simon Waterhouse, którego charakter oraz podejście do rozwiązywania zagadek kryminalnych zasługują na wnikliwą analizę.

11 marca 2015

Powiedz prawdę - Sophie Hannah


Wydawnictwo: G+J
Liczba stron: 408
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok polskiej premiery: 2011

Zbrodnie takie jak dzieciobójstwo czy pedofilia zawsze odbijają się głośnym echem w społeczeństwie. Nie znosimy myśli, że jakikolwiek człowiek jest w stanie skrzywdzić bezbronne, ufne dziecko, dlatego osoba posądzona o popełnienie tych czynów jest niemal automatycznie piętnowana i wykluczana ze społeczeństwa. Proces przykuwa duże zainteresowanie zarówno mediów jak i zwykłych obywateli spragnionych wiedzy czy oskarżony jest winny, czy jednak nie. Chcemy wierzyć, że policjanci prowadzący śledztwo odkryją prawdę, a sędzia lub ława przysięgłych wydadzą sprawiedliwy werdykt, ale niestety nie zawsze tak to działa. Zdarzają się przecież okrutne pomyłki, w wyniku których niewinni ludzie idą do więzienia, a bezwzględni mordercy lub gwałciciele cieszą się wolnością. Kwestie związane z niesprawiedliwymi wyrokami sądów, niejasnościami w przeprowadzonych śledztwach oraz bezwzględnością opinii publicznej ferującej swoje własne wyroki, stały się tematem tej pasjonującej i emocjonującej powieści. 

Sophie Hannah przyzwyczaiła mnie do tego, że w jej historiach zawsze kryje się drugie dno, więc należy mieć się na baczności i na każdej stronie szukać wskazówek pozwalających przeniknąć zamysł pisarki. Nie inaczej jest w przypadku tej książki, ponieważ od samego początku autorka zasiewa w czytelniku wątpliwości, koncentrując opowieść wokół wątku trzech kobiet, które niegdyś zostały uznane za winne dzieciobójstwa i osadzone w więzieniu. Po latach, dzięki staraniom pewnej organizacji, ich sprawy po raz kolejny ujrzały światło dzienne, a sąd apelacyjny uznał, że ani Helen Yardley, ani Sara Jaggard, ani Rachel Hines nie popełniły zarzucanych im zbrodni. Media ochoczo podchwyciły temat, ubolewając nad ułomnością całego systemu odpowiedzialnego za te fatalne w skutkach pomyłki oraz obrzucając błotem doktor Judith Duffy, która we wszystkich przypadkach pełniła rolę biegłej sądowej. Kiedy już wydawało się, że sprawiedliwość zatryumfowała i społeczeństwo wie, kto jest dobry, a kto zły, doszło do kolejnego zdarzenia burzącego z trudem wypracowany, jasny obraz sytuacji. Helen Yardley, najaktywniej działająca, najbardziej rozpoznawalna ze wszystkich oskarżonych, została zamordowana we własnym domu. Dochodzeniem zajmuje się niezwykle inteligentny i sumienny Simon Waterhouse, który cechuje się zarówno przydatną w pracy policjanta przenikliwością, jak i szeregiem dziwactw oraz fobii, wystawiających go na pośmiewisko przed całym komisariatem. 

Wątpliwości, o których wspomniałam wcześniej dotyczą nie tylko niespodziewanej śmierci Helen Yardley, ale także kwestii winy bądź niewinności kobiet skazanych za zabicie dzieci. W trakcie lektury trudno nie zastanawiać się nad tym czy rzeczywiście sąd mógł pomylić się aż tyle razy, dopuszczając do tego, żeby matki otumanione cierpieniem po stracie ukochanych dzieci, musiały jeszcze zmagać się z sądowa machiną. Przez całą lekturę nie mogłam przestać rozmyślać nad tymi sprawami, próbując dociec jak to możliwe, że oskarżone, a także niektórzy świadkowie kilka razy zmieniali zeznania. Jak w takiej sytuacji rozpoznać, kto mówi prawdę skoro nawet biegli po czasie wycofują się z wcześniejszych ustaleń i rzekomo niepodważalnych wyników badań? Oczywiście to nie jedyny wątek poruszony przez Sophie Hannah, ponieważ z równie dużą ciekawością i podejrzliwością przyglądałam się szefowi pewnej firmy producenckiej, Lauriemu Nattrassowi, który odpowiedzialny jest za doprowadzenie do powtórnego zbadania spraw Helen, Sary i Rachel. Społeczeństwo okrzyknęło mężczyznę bojownikiem o wolność i sprawiedliwość, ale czy naprawdę jego jedyną motywacją jest przywrócenie dobrego imienia trzem, zupełnie obcym kobietom? Podobnych wątpliwości jest w tej powieści bez liku. W zasadzie działanie każdej z postaci można rozpatrywać z różnych perspektyw, przyjmując, że kierują nią szlachetne pobudki lub wręcz przeciwnie, ukrywa przed wszystkim jakieś korzyści z takiego, a nie innego postępowania. Naturalnie na końcu wszystko zostaje wyjaśnione, ale bohaterów nie można oceniać jednoznacznie, co dla mnie jest ogromną zaletą tej historii.

Powiedz prawdę nie jest typem opowieści, w której jedno wydarzenie goni drugie, a akcja obfituje w policyjne pościgi, strzelaniny czy inne efektowne zdarzenia, ponieważ Sophie Hannah tworzy thrillery psychologiczne nastawione na zainteresowanie odbiorcy zagmatwaną fabułą oraz nietuzinkowymi bohaterami. Na szczęście lektura ta nie ma nic wspólnego z leniwą czy powolną narracją, bo mimo braku scen rodem z hollywoodzkiego filmu akcji, napięcie towarzyszyło mi przez cały czas. Z uwagą śledziłam rozbudowane dialogi, usiłowałam również rozgryźć protagonistów i odsłonić ich prawdziwą naturę, ale oczywiście nie we wszystkich przypadkach udało mi się tego dokonać. Nie odgadłam także tożsamości mordercy, więc intrygę kryminalną oceniam jako sprawnie pomyślaną, choć motywacja zabójcy wydała mi się nieco dziwna i trochę mało wiarygodna. Z drugiej jednak strony, podobno historia zna przypadki zbrodniarzy postępujących w ten sposób, więc nie będę się tego wątku czepiać. 

Muszę natomiast ponarzekać na marginalizację postaci Simona Waterhouse’a i Charlie Zailer. Protagoniści pojawiają się w każdej powieści z serii i oboje mają zazwyczaj duży wpływ na historię, czego niestety nie dostrzegłam w tej książce. O ile jestem w stanie zrozumieć, że niepracująca już w wydziale kryminalnym Zailer, nie jest w centrum uwagi, o tyle nie znajduję usprawiedliwienia dla zepchnięcia na dalszy plan Waterhouse’a. Dla mnie ten bohater to niesamowicie ciekawy i oryginalny powieściowy detektyw, odznaczający się charakterem trudnym do zrozumienia, a nawet tolerowania przez większość „zwykłych” ludzi. Jednak ta specyfika jego zachowania nie wynika z przeświadczenia o wyższości nad innymi lub z jakichś traumatycznych wydarzeń z przeszłości, ale jest po prostu składową jego charakteru. Simon jest skrupulatny i zawsze stara się zachować świeży umysł, co czyni go świetnym policjantem, ale równocześnie ma szereg zachamowań i lęków utrudniających mu normalne funkcjonowanie. Dlatego ubolewam nad tym, że w tej powieści było stosunkowo niewiele scen z Waterhouse’em, który tak wyraźnie wybija się z szarej masy większości śledczych. 

Wprawdzie nie uważam tej powieści za najlepsze dzieło w dorobku brytyjskiej pisarki, ale moim zdaniem książkę warto przeczytać ze względu na połączenie emocjonującej intrygi z tematami wielokrotnie podejmowanymi również w rzeczywistości. Dodatkowym atraktorem są ciekawi, barwni bohaterowie, których zachowanie może zaskoczyć niejednego wytrawnego czytelnika thrillerów i kryminałów. Jeśli zainteresowałam was twórczością Hannah, polecam rozpocząć poznawanie cyklu od początku. Sama pomyliłam kolejność tomów i przez długi czas borykałam się z chaosem związanym z wydarzeniami dotyczącymi Simona i Charlie, więc doradzam chronologiczne czytanie serii, mimo że każda książka opowiada o innej kryminalnej sprawie. 

Ocena: 4.5 / 6

Cykl "Konstabl Simon Waterhouse":

1. Twarzyczka
7. Trauma
8. Niewygodna prawda

24 czerwca 2013

Druga połowa żyje dalej - Sophie Hannah


Wydawnictwo: G+J
Liczba stron: 496

Kto śledzi mojego bloga od dłuższego czasu, ten na pewno wie, że bardzo lubię i cenię powieści Sophie Hannah, ponieważ zazwyczaj wybijają się ponad zwyczajne historie kryminalne. Autorka parę lat temu podbiła moje, spragnione zagmatwanych intryg i bohaterów znajdujących się na pograniczu szaleństwa, serce, więc wobec każdej kolejnej powieści autorstwa brytyjskiej pisarki mam naprawdę duże oczekiwania. Przed tygodniem sięgnęłam po książkę o tajemniczym tytule Druga połowa żyje dalej, będącą czwartą częścią serii z detektywem Waterhousem i sierżant Charlie Zailer w rolach głównych. Niestety, z prawdziwym bólem w duszy muszę stwierdzić, że tym razem Sophie Hannah mnie nie oczarowała i nie zmusiła do pochłaniania jednej strony za drugą. Niby wszystkie charakterystyczne dla jej prozy elementy są, ale jednak coś się popsuło i do końca nie sprawdziło, więc efekt jest jedynie dobry zamiast oszałamiający.

Stojącą przed komisariatem Charlie Zailer zaczepia kobieta w średnim wieku, twierdząc, że koniecznie musi z nią porozmawiać o bardzo ważnej sprawie. Jej chaotyczne zachowanie świadczy o ogromnym zdenerwowaniu, a nawet pewnej desperacji, dlatego Charlie zgadza się ją wysłuchać, mimo że nie zajmuje się już sprawami kryminalnymi. Dziwna rozmówczyni przedstawia się jako Ruth Bussey i twierdzi, że przyszła spotkać się z policjantką, ponieważ trzy miesiące wcześniej jej partner Aidan Seed wyznał, że przed laty zabił kobietę. Podał dokładny rysopis ofiary, jej nazwisko, a nawet adres domu, w którym dokonał zbrodni. Jednak Ruth nie chce złożyć zeznania obciążającego mężczyznę, ale pragnie zapewnić, że opowieść Aidana nie może być prawdą, ponieważ rzekomo nieżyjącą kobietę niedawno poznała. Kiedy Charlie ma zamiar zapomnieć o tej niedorzecznej rozmowie, dotyczącej zbrodni, której nie było, na policję zgłasza się Aidan Seed i oznajmia, że przyznaje się do zamordowania niejakiej Mary Trelease. Funkcjonariusze wysłani do domu Trelease potwierdzają, że jest ona cała i zdrowa, jednak to wcale nie zamyka ust nietypowej parze. Wkrótce wszystko komplikuje się jeszcze bardziej. Zailer i Waterhouse próbują ustalić jaka jest prawda, ale przy okazji sami wpadają w poważne tarapaty.

Intryga została misternie pomyślana i pod tym względem nie mogę odmówić autorce pomysłowości. Od samego początku poczułam się zaintrygowana nietypowym śledztwem, jakie przypadło w udziale pedantycznemu i pełnemu zahamowań Simonowi Waterhouse’owi i jego szalonej i nieco nieobliczalnej narzeczonej Charlie Zailer. Absurdalna z pozoru opowiastka o zabiciu żyjącej kobiety szybko okazuje się początkiem zagmatwanej i przerażającej w swym okrucieństwie historii, która stopniowo wychodzi na jaw. Sophie Hannah miesza tropy, zwodzi czytelnika i wpędza go w kompleksy spowodowane tym, że nie jest w stanie odgadnąć, o co tak naprawdę chodzi. Im dalej zagłębiałam się w lekturę, tym mniej wiedziałam. Ale to właśnie lubię u tej pisarki i poczułabym się naprawdę zawiedziona, gdybym rozwiązała sprawę przed czasem. Problem jednak w tym, że czasami miałam wrażenie, że autorka sama nie wie, w jaki sposób naprowadzić swoich bohaterów na właściwy trop. Raz miotają się oni dookoła, nie mając żadnego punktu zaczepienia, a za chwilę spływa na nich olśnienie w postaci dość naciąganego skojarzenia i powoli wszystko łączy im się w całość. Nie są to jakoś nagminne sytuacje, niemniej zdarzają się i trochę przeszkadzają w odbiorze.

Na pochwałę natomiast zasługuje świetna kreacja postaci. Każdy bohater został drobiazgowo scharakteryzowany, łącznie z doświadczeniami z przeszłości, obecną sytuacją życiową oraz wszelkimi przyzwyczajeniami, dziwactwami czy indywidualnymi cechami. Cenię powieści, w których postaci sprawiają wrażenie żywych ludzi i swoim zachowaniem oraz głoszonymi poglądami wywołują w czytelniku silne emocje. Nadal nie rozgryzłam charakteru Simona Waterhouse’a i od początku serii uważam go za jednego z bardziej osobliwych powieściowych detektywów. Człowiek o precyzyjnym umyśle, błyskotliwy i znakomicie kojarzący fakty staje się bezradny w zwyczajnych sytuacjach, co powoduje, że pada ofiarą kpin i docinek współpracowników. Również w nawiązywaniu bliższych kontaktów z innymi Simon nie radzi sobie najlepiej, o czym świadczy jego nietypowy związek z Charlie. Skoro już o niej mowa to muszę przyznać, że po raz kolejny doskonale bawiłam się czytając jej sarkastyczne i bezpośrednie wypowiedzi. Mimo że sierżant Zailer zachowuje się czasami zbyt swobodnie, to jej postać dużo wnosi do całej serii. A co można napisać o Ruth Bussey? Cóż, we mnie ta bohaterka nie wzbudziła absolutnie żadnej sympatii. Jej sposób myślenia, poglądy i przede wszystkim koszmarnie niska samoocena sprawiły, że miałam ochotę wysłać ją na leczenie psychiatryczne. Niezdarna, niezdecydowana i przekonana o tym, że zasługuje jedynie na to, co najgorsze irytowała mnie przez większą część powieści.  Później pewne zachowania kobiety zostają wytłumaczone traumatycznym zdarzeniem z przeszłości, rzucającym zupełnie nowe światło na charakter bohaterki, ale mimo tego, nie zdobyłam się na cień sympatii w stosunku do niej.

Druga połowa żyje dalej to intrygująca i ciekawa książka, jest w niej odpowiednia dawka napięcia i dynamicznej akcji, ale samo rozwiązanie zagadki trochę mnie rozczarowało. Po tak skomplikowanym początku oczekiwałam naprawdę mocnej rzeczy na koniec, a otrzymałam dość pospolite wyjaśnienie. Nie spodobało mi się również finalne zachowanie głównego czarnego charakteru, ponieważ celując do swoich ofiar z pistoletu, skrupulatnie tłumaczy, co i z jakiego powodu zrobił. Takie rozwiązanie jest zdecydowanie zbyt pospolite i poniżej możliwości Hannah. Wbrew mojemu marudzeniu uważam, że książka jest warta przeczytania i jeśli tylko poczuliście się zaintrygowani taką fabułą, to polecam, ponieważ pisarka ma świetne pomysły i konstruuje niezwykle złożone postaci. Natomiast przede mną jeszcze dwie jej powieści i mam nadzieję, że w końcu doczekam się historii doskonałej.

Ocena: 4 / 6

Zachęcam do przeczytania recenzji innych powieści Sophie Hannah:

5 września 2012

Zabójcze marzenia - Sophie Hannah


Wydawnictwo: G+J
Liczba stron: 416

Większość ludzi o pierwszej w nocy pogrążona jest w głębokim śnie i do głowy nie przyszłoby im, żeby o tej porze włączyć komputer i przeglądać strony internetowe agencji nieruchomości. Do tej grupy nie zalicza się Connie Bowskill, która nie może zasnąć z powodu dręczących ją wątpliwości. Postanawia rozwiać je raz na zawsze i dlatego odwiedza witrynę, na której zamieszczono oferty sprzedaży domów w Cambridge. Kiedy uruchamia wirtualne zwiedzanie po wybranej posesji jej oczom ukazuje się makabryczny widok - na środku salonu w kałuży krwi leży kobieta. Przerażona Connie biegnie do sypialni i budzi męża, lecz gdy Kitt podchodzi do komputera okazuje się, że zwłoki zniknęły.

Fabuła zapowiadała się bardzo intrygująco i jednocześnie nieprawdopodobnie, czyli dokładnie tak, jak w każdej przeczytanej przeze mnie książce Sophie Hannah. Nie ukrywam, że to jedna z moich ulubionych autorek, pisząca genialnie skonstruowane thrillery psychologiczne, które zadziwiają misterną intrygą i doskonałą znajomością ludzkich charakterów. Wobec Zabójczych marzeń miałam duże oczekiwania, ale ze smutkiem muszę stwierdzić, że powieść jest poniżej poziomu autorki. Nie oznacza to, że książka jest kiepska lub niedopracowana, lecz Sophie Hannah przyzwyczaiła mnie do tego, że w trakcie czytania jej kryminałów trzeba być przygotowanym na zmianę sytuacji o sto osiemdziesiąt stopni, a w przypadku tej pozycji elementu zaskoczenia zabrakło. Początek jest frapujący jak zawsze, szybko pojawiają się nowe wątki i coraz ciekawsze elementy historii, ale nagle wszystko się zapętla. W pewnym momencie akcja nie rozwija się tak dynamicznie, pisarka jakby ugrzęzła w temacie i nie wiedziała jak dalej pokierować fabułą. Taki stan nie trwa długo, ale nie mogę tego darować autorce doskonałej powieści Przemów i przeżyj oraz trzymającego w napięciu kryminału pt. Na ratunek.

Największą zaletą recenzowanej książki są wyraziste postaci. W trakcie lektury miałam wrażenie, że głównych bohaterów znam na wylot. Connie ma duże problemy emocjonalne. Z jednej strony jest bardzo związana z rodziną i myśl o wyprowadzce z dala od domu rodziców i siostry napawa ją przerażeniem. Z drugiej jednak zdaje sobie sprawę z tego, że nie potrafi porozumieć się z najbliższymi, ponieważ drażnią ją ich przyzwyczajenia i rytuały, więc zmiana miejsca zamieszkania wydaje się dobrym pomysłem. Connie bardzo źle reaguje na stres. Wymioty, bóle głowy i omdlenia to tylko łagodniejsze dolegliwości, na które cierpi w stanie silnego wzburzenia. Jej opowieść o martwej kobiecie na stronie internetowej brzmi niewiarygodnie. Na dodatek sama bohaterka sprawia wrażenie osoby tak rozchwianej emocjonalnie, że jej słów nie sposób potraktować poważnie. W powieści pojawia się także konstabl Simon Waterhouse, będący równie intrygującą osobowością. Simon nie lubi kontaktu z obcymi ludźmi, ma ekscentryczne metody śledztwa, a co najważniejsze nigdy nie odrzuca opowiedzianej wersji wydarzeń i nie rezygnuje nawet z najdziwniejszej sprawy. Jego obecność w Zabójczych marzeniach trochę mnie zdziwiła, ponieważ według strony Biblionetka.pl seria o konstablu kończy się na czwartej książce Hannah o wdzięcznym tytule Druga połowa żyje dalej. Jednak najwyraźniej jest to błąd, bo znani bohaterowie występują także w najnowszym dziele pisarki. W ich życiu prywatnym zmienia się bardzo dużo, ale na szczęście perypetie policjantów nie przysłaniają głównego wątku, stanowią tylko dodatek do niego, swego rodzaju odskocznię od zagmatwanej intrygi.

Sophie Hannah stworzyła kryminał pełen wątków pozornie ze sobą niezwiązanych. W tej historii każdy szczegół ma znaczenie, a to, co któryś bohater kiedyś zobaczył może okazać się kluczowe dla całej sprawy. Zakończenie jest mało zaskakujące, ponieważ uważny czytelnik może podejrzewać właściwą osobę już na samym początku. Finałowe wyjaśnienia są najciekawsze pod względem motywacji. Poznanie prawdy o wszystkich wydarzeniach wywołało u mnie dreszcz przerażenia, bo okazuje się, że jedna myśl potrafi zawładnąć umysłem człowieka na wiele lat, a powodowana nią obsesja może doprowadzić do tragedii. Skomplikowany ludzki umysł zdaje się nie mieć przed brytyjską pisarką tajemnic. Niektóre teorie przytaczane w książce mogą wydawać się dziwne i niepokojące, ale jak dla mnie są jak najbardziej wiarygodne. Jestem w stanie uwierzyć we wszystkie natręctwa, nienaruszalne zasady i absurdalne rytuały, jakich przestrzegają bohaterowie. W Zabójczych marzeniach nie skupiono się na przemocy fizycznej (chociaż również jest obecna), bo znacznie więcej uwagi poświęcono na aspekt psychologiczny. Manipulowanie najbliższą osobą, wmawianie żonie lub mężowi, że czarne jest białe, a białe to czarne daje przerażające efekty. Jak się zachować, gdy nie można wierzyć ukochanej osobie? Co zrobić, gdy mimo braku dowodów intuicja podpowiada, że dzieje się coś złego?

Zabójcze marzenia to powieść dobra, ale nie idealna. Historia znerwicowanej kobiety, która w środku nocy widzi w Internecie zwłoki wzbudza ciekawość i chęć poznania rozwiązania zagadki, ale jako fanka twórczości Sophie Hannah wiem, że pisarkę stać na więcej. Książkę polecam wszystkim zainteresowanym mroczną stroną ludzkiej duszy, przerażającymi obsesjami prowadzącymi do upadku całych rodzin oraz miłośnikom zagadek, do rozwiązania których niezbędna jest koncentracja na każdej stronie dzieła.

 Ocena: 4,5 / 6

Egzemplarz recenzencki otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Sztukater oraz wydawnictwa G+J.