Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nurowska Maria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nurowska Maria. Pokaż wszystkie posty

15 marca 2012

Requiem dla wilka - Maria Nurowska


Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 240

Twórczość Marii Nurowskiej znam jedynie z trylogii Panny i wdowy, która niestety nie przypadła mi do gustu. W powieściach najbardziej przeszkadzało mi to, że wszystkie wydarzenia następują po sobie bardzo szybko, czasami z niewyjaśnionych dla mnie przyczyn bohaterowie diametralnie zmieniali swoje zachowanie i poglądy. Odniosłam wrażenie, że historia zaklęta w tych trzech częściach ma ogromny potencjał, ale czegoś zabrakło w wykonaniu. Obiecywałam sobie, że do prozy Nurowskiej jeszcze wrócę, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że to literatura nie dla mnie lub przeciwnie – zmienić zdanie i docenić pisarski kunszt autorki. Gdy w moje ręce trafiła powieść Requiem dla wilka, z ochotą zabrałam się do lektury, mając nadzieję na to, że drugie spotkanie z twórczością Marii Nurowskiej okaże się rozstrzygające.

Absolwentka łódzkiej filmówki Joanna Pasieczna przyjeżdża do bieszczadzkiej wioski, aby porozmawiać ze swoim idolem, znanym reżyserem Jerzym Glinickim, który po latach spędzonych na emigracji wrócił do kraju. Mężczyzna wybudował dom w odludnej okolicy, odcinając się tym samym od fanów, dziennikarzy i wszelkich problemów wielkiego świata. Jego jedynym przyjacielem jest stary owczarek niemiecki, z którym Jerzy potrafi porozumiewać się bez słów. Spotkanie młodej reżyserki i artysty, uznawanego w wielu kręgach za wybitnego, skutkuje nieoczekiwanymi zmianami w życiu obojga. Nie bez znaczenia pozostaje również sprawa tajemniczej śmierci doktorantki SGGW, o której Joanna postanowiła zrobić dokument. Bohaterka podąża śladami kobiety, próbując zrozumieć jej niezwykłe przywiązanie do lasu, natury, a zwłaszcza stada wilków. 

Akcja powieści w większości rozgrywa się w Bieszczadach i muszę przyznać, że urzekły mnie opisy przyrody, trudnego życia w chatce na odludziu oraz prób oswajania się z dzikością i nieprzewidywalnością lasu. Duży plus dla autorki za zachowanie proporcji pomiędzy fragmentami skupiającymi się na pięknych, choć groźnych górach, a perypetiami bohaterów, uwikłanych w sieci zależności uczuciowych i zawodowych. Nie poczułam się znużona ani przez chwilę, choć akcja nie pędzi z zawrotną szybkością, a autorka nie zaskakuje czytelnika niespodziewanymi wydarzeniami. Historia rozwija się niespiesznie, ale dzięki temu miałam szansę poznać każdy jej aspekt i docenić prosty, ale malowniczy język powieści.

Nurowska poświęciła również dużo uwagi kreacji głównych bohaterów. Joanna to ambitna i bardzo uparta dziewczyna, której nie straszne jest życie bez wygód w bieszczadzkiej samotni. Podziwiałam jej upór i umiejętność obycia się bez charakterystycznych dla naszej cywilizacji gadżetów oraz zdolność do szybkiej aklimatyzacji w trudnych warunkach, tak dalekich od jej dotychczasowego trybu życia. Dziwię się jednak, że taka konkretna kobieta przez długi czas nie potrafiła określić swoich uczuć w stosunku do Jerzego. Reżyser Glinicki to równie ciekawa postać – utalentowany, choć zamknięty w sobie starszy mężczyzna, który dzięki Joannie ponownie otwiera się na świat i innych ludzi. Podobały mi się dialogi, jakie ta para często ze sobą prowadziła. Z racji zainteresowań dużo rozmawiali o kinie i filmach, które coś w ich postrzeganiu rzeczywistości zmieniły. Uważam, że to bardzo ciekawy zabieg, pozwalający czytelnikowi lepiej poznać bohaterów. Osobiście nie spodziewałabym się, że trochę zgorzkniały i zadufany w sobie Jerzy uwielbia film Na los szczęścia, Baltazarze

W powieści pojawia się wątek miłosny w postaci klasycznego trójkąta – ich dwóch, ona jedna. Joanna musi określić swoje uczucia i zdecydować czy powinna związać się z Jerzym czy też zaryzykować znajomość z pewnym nieprzewidywalnym leśnikiem, którego każde pojawienie się wprowadza w jej życie zamęt. Moim zdaniem autorka zbyt nagle i bezboleśnie dla każdej strony rozwiązała ten konflikt. Joanna pod wpływem emocji podejmuje decyzję, postępując dość nieracjonalnie i nieodpowiedzialnie. Może dla kogoś jej zachowanie oznacza pójście za głosem serca, ale w moim osądzie po prostu los poniekąd za bohaterkę zdecydował, wymuszając podjęcie jakichś kroków. Nie podobały mi się także liczne nawiązania do aktualnych wówczas wydarzeń politycznych. Odniosłam wrażenie, że autorka własne poglądy przenosi na bohaterów, ponieważ zupełnie nie rozumiem, czemu mają służyć wtręty o bibliotekarce, która nie znosi braci Kaczyńskich czy też rozważania Jerzego tuż po rozbiciu się prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Nie odbieram literaturze prawa do komentowania tego, co rozgrywa się na arenie politycznej, ale z tą historią takie elementy nie harmonizują. Nie wnoszą niczego nowego, nie podejmują dialogu z czytelnikiem, po prostu są, pasując do fabuły jak przysłowiowy kwiatek do kożucha. 

Drugie spotkanie z twórczością Marii Nurowskiej uważam za znacznie bardziej udane niż pierwsze. Nie mogę stwierdzić, że nagle stałam się miłośniczką jej prozy, ale recenzowana powieść ma w sobie to tajemnicze „coś”, co nie pozwala na mechaniczne przewracanie kartek, ale zmusza do uwagi i koncentracji, niepostrzeżenie wciągając w świat górskich spacerów, trudnych wyborów i miłosnych dylematów. Requiem dla wilka jest kontynuacją powieści Nakarmić wilki, dlatego początkowo obawiałam się, że nie wszystkie wydarzenia zawarte w tej historii będą dla mnie zrozumiałe. Okazało się, że niechronologiczna lektura nie sprawiła mi trudności, chociaż przypuszczam, że najważniejsze zdarzenia z poprzedniej powieści już znam. Z tego względu doradzam czytanie z zachowaniem kolejności, ponieważ mam wrażenie, że wtedy magia tych historii będzie lepiej odczuwalna.

Ocena: 4 / 6

 Egzemplarz recenzyjny otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Sztukater oraz wydawnictwa W.A.B.