19 sierpnia 2016

Tatami kontra krzesła. O Japończykach i Japonii - Rafał Tomański


Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 286
Pierwsze wydanie: 2011

Długo przymierzałam się do tego, żeby sięgnąć po literaturę podróżniczą. Najpierw zebrałam kilka publikacji o dalekich i egzotycznych miejscach, potem odłożyłam je na półkę w przeświadczeniu, że długo nie będą czekać na swoją kolej, aż wreszcie (po wielu miesiącach) postanowiłam ruszyć stosy i sprawdzić czy zasmakuję w czytelniczych podróżach. Na pierwszy ogień wybrałam książkę o Japonii i nie będę ukrywać, że wybór podyktowany był ogromną sympatią do tamtejszych twórców gier i filmów grozy. Zabrałam się za czytanie i ze zdumieniem odkryłam, że Rafał Tomański nie spisał wrażeń ze swoich wojaży po Kraju Kwitnącej Wiśni, ale podzielił się pewnymi refleksjami oraz spostrzeżeniami dotyczącymi mentalności Japończyków, ich stylu życia, wyznawanych poglądów i tego wszystkiego, co w japońskiej kulturze może Europejczyków zadziwiać, a nawet szokować. Początkowo byłam niezbyt zadowolona z faktu, że Tatami kontra krzesła to zbiór esejów, a nie relacja z wyprawy do dalekiego kraju, ale ostatecznie nie żałuję czasu poświęconego na lekturę. Dzięki autorowi zapoznałam się bowiem z kilkoma intrygującymi obserwacjami oraz nabrałam apetytu na poszerzenie wiedzy o Japonii. A literatura podróżnicza? Cóż, musi jeszcze poczekać.

15 sierpnia 2016

Problem z aktualizowaniem wpisów



Od jakiegoś czasu mam spory problem z aktualizowaniem bloga na listach czytelniczych. Wiem, że posty, które dodaję nie wyświetlają się u was, albo wyświetlają z bardzo dużym (kilkunastogodzinnym) opóźnieniem. Nie mam pojęcia skąd ta zmiana, bo kiedyś wpisy pojawiały się w blogrollu niemal natychmiast. Oczywiście nie ja jedna mam ten problem, ale przyznam, że ogromnie mnie on drażni, bo w końcu bloga prowadzę głównie po to, żeby był czytany, a trudno o czytelników, jeśli posty się nie aktualizują. Zasięgnęłam informacji w sieci czy da się cokolwiek z tym fantem zrobić i okazało się, że raczej nie. Podobno jest to problem znany na bloggerze i nie trafiłam na jasne wytłumaczenie, dlaczego pewne blogi po prostu przestają być widoczne na listach. Jeśli znacie jakiś sposób na pozbycie się mojego kłopotu, będę wdzięczna za rady (oczywiście jeśli jakimś cudem ta notka się w ogóle wyświetli).

Umierasz i cię nie ma - Mariusz Ziomecki


Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 496
Pierwsze wydanie: 2015

Do polskiej literatury przekonałam się głównie dzięki autorom kryminałów. Nie będę przytaczać konkretnych nazwisk, ale w ciągu ostatnich paru lat rodzime powieści o zbrodni i poszukiwaniu mordercy zaskoczyły mnie na tyle pozytywnie, że zaczęłam przychylnie patrzeć również na debiutanckie dzieła, nierzadko w niczym nieustępujące tytułom najbardziej znanym i najczęściej chwalonym przez opinię publiczną. Z pozytywnym nastawieniem zabrałam się za lekturę książki Mariusza Ziomeckiego, który wprawdzie ma już na literackim koncie kilka pozycji, ale po raz pierwszy zabrał się za stworzenie kryminalnej opowieści. Niestety tym razem zamiast zachwytu z powodu odkrycia nowej, obiecującej serii o ściągającym przestępców policjancie lub detektywie, przyszło lekkie rozczarowanie, ponieważ książka Ziomeckiego okazała się dla mnie przeciętna i mało angażująca.

6 sierpnia 2016

The Flash, sezon 2


Liczba sezonów: 3
(premiera trzeciego sezonu w październiku)
Lata emisji: 2014 -
Obsada: Grant Gustin, Danielle Panabaker, Carlos Valdes, 
Jesse L. Martin, Tom Cavanagh, Teddy Sears, Violett Beane

Pierwszy sezon serialu The Flash okazał się dla mnie ogromną niespodzianką. Spodziewałam się przeciętnej, nieskomplikowanej i raczej mniej niż bardziej angażującej uwagę historii, a otrzymałam ciekawych bohaterów, mnóstwo intrygujących wątków i dawkę pobudzających do myślenia refleksji. Opowieść rozpoczęła się dość niepozornie, ale z odcinka na odcinek stawała się coraz bardziej dynamiczna, nieprzewidywalna i interesująca, co sprawiło, iż ostatnie epizody oglądałam z wypiekami na twarzy, emocjonując się każdą zmianą w życiu protagonistów. Nic więc zaskakującego w tym, że od drugiego sezonu oczekiwałam co najmniej powtórki z rozrywki, a tak naprawdę szykowałam się na serialową bombę, wznoszącą superbohaterską produkcję na poziom, w którym nie ma miejsca na absurdalne czy nielogiczne rozwiązania fabularne. Niestety kontynuacja losów Barry’ego Allena i jego przyjaciół okazała się dość daleka od moich wyobrażeń. Wprawdzie Flash nadal pozostaje tytułem godnym uwagi, ale do drugiego sezonu wkradł się marazm oraz coś na kształt niezdecydowania twórców, jakby scenarzyści nagle stracili pewność czy kierunek jaki obrali dla fabuły jest tym właściwym. Jak możecie się domyślać, z takiego rozchwiania nie wyniknęło wiele dobrego.

1 sierpnia 2016

Doktor Sen - Stephen King


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 656
Pierwsze wydanie: 2013
Polska premiera: 2013

W specjalnym, poświęconym twórczości Stephena Kinga, numerze magazynu Książki pojawił się ranking dzieł mistrza grozy. Łukasz Orbitowski przygotował subiektywną listę najlepszych i najgorszych powieści Kinga wraz z krótkim komentarzem do każdego tytułu. Na niechlubnym, ostatnim miejscu tegoż spisu znalazł się Doktor Sen, ponieważ zdaniem polskiego pisarza: „Nie od dziś wiadomo, że King nie lubi własnych fanów. Pisząc tę powieść, dał temu wyraz.” Nie mam pojęcia czy rzeczywiście autor moich ulubionych literackich horrorów nie przepada za czytelnikami, ale niestety muszę zgodzić się z Orbitowskim, bo kontynuacja Lśnienia plasuje się na ostatniej pozycji również w moim rankingu twórczości Kinga. Wprawdzie znam dopiero ułamek jego utworów, ale to żadne pocieszenie, ponieważ po raz pierwszy jestem po prostu rozczarowana i zawiedziona powieścią mistrza. Jak dotąd za najmniej udaną książkę uważałam Blaze, choć i tak znalazłam w tej historii parę plusów i nie nazwałabym jej słabą czy niewartą lektury. Natomiast Doktor Sen nie umywa się do genialnego Lśnienia i dla mnie lepiej byłoby, gdyby autor nigdy nie wpadł na pomysł napisania drugiej części.

24 lipca 2016

Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości - Swietłana Aleksijewicz


Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 300
Pierwsze wydanie: 1997
Polska premiera: 2000

Zazwyczaj recenzje piszę na bieżąco, ponieważ najłatwiej ubrać emocje w słowa tuż po lekturze lub seansie, kiedy historia jest świeża; kiedy wciąż myślę o bohaterach i bez trudu potrafię przywołać w pamięci detale związane z poszczególnymi wątkami. Jednak w przypadku Czarnobylskiej modlitwy potrzebowałam czasu. Czułam, że muszę nabrać dystansu, bo w przeciwnym razie nie będę w stanie napisać nic oprócz tego, że reportaż Swietłany Aleksijewicz jest najbardziej wstrząsającą książką, jaką kiedykolwiek czytałam. Sięgnęłam po nią dwa miesiące temu, spodziewając się trudnej i wyczerpującej psychicznie lektury, ale mimo tego nie byłam gotowa na obezwładniające uczucia smutku, złości, żalu i rozgoryczenia towarzyszące mi od pierwszego do ostatniego zdania publikacja. Absolutnie nie żałuję poznania świadectwa osób, które podzieliły się swoją historią z autorką, ale nie ukrywam, że zagłębianie się w ich tragedię okupiłam łzami i paraliżującą bezsilnością wynikającą ze świadomości, że w ciągu sekundy ludzkie życie może zmienić się w niekończący się koszmar.

20 lipca 2016

Obecność 2 (The Conjuring 2)


Reżyseria: James Wan
Scenariusz: Carey Hayes, Chad Hayes,
 David Johnson, James Wan
Obsada: Vera Farmiga, Patrick Wilson, 
Frances O'Connor, Madison Wolfe
Premiera: 2016

Niewiele jest filmów grozy, które wywołują we mnie emocje silniejsze niż lekki dreszcz niepokoju czy wzdrygnięcie na widok wyskakującego przed protagonistą potwora. Zazwyczaj nie odczuwam strachu w trakcie oglądania makabrycznych czy teoretycznie przerażających scen, więc przyzwyczaiłam się, że większość horrorów mnie rozczarowuje. Na szczęście wciąż zdarzają się wyjątki kiedy muszę przyznać, że w trakcie seansu czułam się naprawdę nieswojo, a potem jeszcze długo rozmyślałam nad poznaną historią, zastanawiając się jak zachowałabym się na miejscu bohaterów zmuszonych skonfrontować się z nadprzyrodzonymi siłami. Niedawno takich wrażeń dostarczyła mi Obecność Jamesa Wana, która okazała się dopracowanym, świetnie zrealizowanym, a przede wszystkim działającym na wyobraźnię dziełem grozy. Z tego względu nie mogłam przegapić kontynuacji i kiedy tylko wygospodarowałam chwilę wolnego, pomaszerowałam do kina w nadziei na poznanie kolejnej tajemniczej sprawy zajmującej uwagę Lorraine i Eda Warrenów, czyli najsłynniejszych amerykańskich demonologów.