20 marca 2017

Nie jestem seryjnym mordercą - Dan Wells


Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 256
Pierwsze wydanie: 2009
Polska premiera: 2012

Powieść Dana Wellsa przeleżała na półce kilka lat zanim zdecydowałam się po nią sięgnąć. Nie pamiętam już z jakiego powodu ją kupiłam, ale podejrzewam, że skusił mnie chwytliwy tytuł i wyróżniająca się okładka. Spodziewałam się ciekawej, ale raczej lekkiej historii dla młodzieży, w której wątek kryminalny splata się z perypetiami bohatera odstającego od przeciętnych nastolatków. Okazało się, że moje przewidywania sprawdziły się połowicznie, bo rzeczywiście utwór intryguje i angażuje, ale nie jest banalną historyjką, o której zapomina się od razu po skończonej lekturze.

9 marca 2017

Trauma - Sophie Hannah


Wydawnictwo: G+J
Liczba stron: 416
Pierwsze wydanie: 2012
Polska premiera: 2013

Sophie Hannah należy do grona pisarzy posiadających wyrazisty styl, dzięki któremu bez trudu można wskazać elementy typowe dla jej twórczości. Po przeczytaniu kilku powieści wiem, czego mogę spodziewać się po kolejnych książkach oraz jakie wymagania stawiać autorce świetnych, niezwykle dopracowanych thrillerów psychologicznych. Hannah potrafi intrygować czytelnika samym zarysem fabuły i przykuwać uwagę już od pierwszej strony za sprawą uwikłania bohaterów w niecodzienne, często teoretycznie niemożliwe zdarzenia i sytuacje. Ponadto z dużą wprawą buduje portrety swoich postaci, dzięki czemu każda ma niepowtarzalny rys. Pisarka uwielbia igrać z odbiorcą, mącić mu w głowie, zmuszać do stawiania niewygodnych pytań i wejścia w skórę protagonistów z problemami, neurozami, codziennymi dziwactwami utrudniającymi im życie. Wisienkę na torcie stanowi nietuzinkowy bohater cyklu – konstabl Simon Waterhouse, którego charakter oraz podejście do rozwiązywania zagadek kryminalnych zasługują na wnikliwą analizę.

26 lutego 2017

Mnich - Matthew Gregory Lewis


Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron: 460
Pierwsze wydanie: 1796
Polska premiera: 1975

Anita Has-Tokarz, badaczka literackich i filmowych tekstów grozy, w publikacji Horror w literaturze współczesnej i filmie zauważa, że Mnich został przez krytyków uznany za apogeum rozwoju gotyckiej powieści grozy. Jej zdaniem Lewis zasługuje także na miano prekursora horroru satanistycznego, ponieważ wprowadził do swojej historii postać szatana oraz związany z nim motyw paktowania z diabelskimi siłami, co znacznie odróżnia tę powieść od sentymentalnych dzieł Ann Radcliffe, w których elementy nadprzyrodzone pojawiają się w konwencji snów, przywidzeń czy nieporozumień między bohaterami. Nie mam powodów, by polemizować z opinią Has-Tokarz, co więcej przyznam, że od dawna pragnęłam przeczytać analizowanego przez nią Mnicha, by móc poznać tytuł mający tak wielki wpływ na kształtowanie mojego ulubionego gatunku.

12 lutego 2017

Dobra krew. W krainie reniferów, bogów i ludzi - Magdalena Skopek


Wydawnictwo: PWN
Liczba stron: 376
Pierwsze wydanie: 2012

Nie mam w sobie ducha podróżnika-odkrywcy gotowego znosić wszelkie niewygody, byle tylko dotrzeć tam, gdzie niewielu przed nim. Nie wyobrażam sobie wyjazdu w niedostępne lub nieprzyjazne zakątki świata oraz niepewności związanej z brakiem noclegu czy miejsca na odpoczynek i regenerację sił. Nie odczuwam tej tajemniczej siły gnającej niektórych wciąż do przodu i niepozwalającej na dłuższy pobyt w domowym zaciszu. Pomimo tego chciałabym poznać egzotyczne, niesamowite krainy oraz zamieszkujących je ludzi wychowanych w odmiennej kulturze, dlatego postanowiłam zaprzyjaźnić się z literaturą podróżniczą. Kierując się pozytywnymi recenzjami czytelników oraz hipnotyzującą okładką, wybrałam książkę Magdaleny Skopek. Autorka na wiele tygodni odcięła się od świata, zamieszkując wśród rdzennej ludności Półwyspu Jamalskiego. Razem z rodziną Akatteto jadła surowe mięso, piła krew renifera, zgłębiała niegościnną tundrę, znosiła ataki natrętnych komarów oraz dotkliwe zimno panujące nawet w środku lata.

3 lutego 2017

Blackout - Marc Elsberg


Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 783
Pierwsze wydanie: 2012
Polska premiera: 2015

Nie mam radia na baterie, nie zgromadziłam zapasów żywności ani wody pozwalających przetrwać kilkanaście dni bez odwiedzania sklepu, nie przechowuję w domu gotówki, benzyny mam tyle, co w baku samochodu, nie pamiętam kiedy widziałam u siebie jakąś świecę lub porządną latarkę. To oznacza, że gdyby ziścił się scenariusz przedstawiony przez Marca Elsberga, byłabym zupełnie bezbronna wobec skutków nagłej i długotrwałej awarii prądu obejmującej znaczny obszar kraju. Jeśli myślicie, że przesadzam, wyobraźcie sobie, że nie możecie kupić jedzenia, wody oraz środków czystości, bo wszystkie sklepy zostały zamknięte z powodu braku dostaw. O korzystaniu z łazienki czy ogrzewaniu mieszkania musicie zapomnieć, ponieważ wraz z odcięciem elektryczności woda przestaje płynąć z kranów, a grzejniki stają się bezużyteczne. Jeśli powinniście być pod stałą opieką lekarza lub regularnie przyjmować leki, natraficie na kolejny problem, ponieważ szpitale są przepełnione, a apteki zamknięte. Zresztą jak dostać się do najbliższej placówki skoro paliwo się skończyło, a komunikacja miejska nie funkcjonuje?

28 stycznia 2017

The Evil Within


Producent: Tango Gameworks
Wydawca: Bethesda Softworks/Cenega
Data premiery: 14 października 2014
Czas gry: około 33 godzin
Platformy: PC, PS3, PS4, X360, XONE

The Evil Within zainteresowałam się tuż po obejrzeniu materiałów promocyjnych. Zarówno zwiastun, opis fabuły, jak i udostępnione grafiki wywarły duże wrażenie, zapowiadając mroczny i dynamiczny survival horror, który pochłonie mnie na długie godziny. Nie bez znaczenia był także fakt, że tytuł firmuje Shinji Mikami – jeden z kluczowych twórców mojego ulubionego gatunku gier. Niestety tuż po premierze zaczęły pojawiać się głosy, że tytuł ma sporo wad i wcale nie jest tak fantastyczny jak wydawało się na początku. Takie opinie w połączeniu z wysoką ceną sprawiły, że zrezygnowałam z szybkiego poznania produkcji studia Tango Gameworks. Temat The Evil Within powrócił dopiero ponad dwa lata później i tym razem postanowiłam rozprawić się z grą, wyrabiając własne zdanie na jej temat.

22 stycznia 2017

Carrie - Stephen King + film


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 208
Pierwsze wydanie: 1974
Polska premiera: 1990

Po przeczytaniu powieści Doktor Sen przekonałam się, że nawet książek Kinga mogę mieć dość na jakiś czas. Okazuje się, że kontynuacja Lśnienia nie podobała mi się bardziej niż początkowo sądziłam, bo przez kilka miesięcy absolutnie nie miałam ochoty na sięgnięcie po kolejny utwór Mistrza, mimo iż nie zrezygnowałam z zamiaru poznania całej jego twórczość. Z pomocą w zwalczeniu tej dziwnej niechęci przyszło wyzwanie organizowane przez autorkę bloga Przestrzenie tekstu. Dzięki styczniowej kategorii zmobilizowałam się do sięgnięcia po debiutanckie dzieło Kinga, które od dobrych kilku lat kurzyło się na mojej półce. Nie ukrywam, że obawiałam się jak odbiorę Carrie, ponieważ opowieść o dziewczynie wykazującej telekinetyczne zdolności, nie wydawała mi się specjalnie fascynująca. Miałam też wątpliwości związane z faktem, że to pierwsza książka autora, więc obarczona większym prawdopodobieństwem stylistycznych wpadek oraz błędów typowych dla początkujących pisarzy.