Przeczytałam trzy książki Ruth Ware i żadna nie powaliła mnie na kolana, ale W ciemnym, mrocznym lesie to zdecydowanie najgorszy „thriller” autorki jaki poznałam. Główną bohaterką jest młoda pisarka Nora, która najszczęśliwsza czuje się wówczas, gdy nikt nie zawraca jej głowy. Kocha swoją codzienną rutynę, uwielbia przebywać w domu i ostatnie na co ma ochotę to wybrać się na wieczór panieński dawnej koleżanki ze szkoły. Pomimo tej niechęci decyduje się jednak pojechać na weekend do domku na odludziu, by razem z kilkoma innymi osobami świętować nadchodzący ślub Clare. Dziesięć lat temu Nora i Clare były jak papużki nierozłączki, ale wydarzyło się coś, co zniszczyło ich przyjaźń. Teraz jest okazja, by nadrobić stracone lata lecz w czasie weekendu na jaw wychodzą różne mroczne sekrety rzucające nowe światło na wydarzenia z przeszłości. Dochodzi też do morderstwa, a Nora staje się główną podejrzaną.
Nie wiem nawet od czego zacząć listę narzekań na tę powieść, więc może zacznę od pozytywu, czyli początku, w którym dość łatwo sympatyzować z główną bohaterką. Pracująca z domu Nora nie ma zbyt wielu okazji do poznawania nowych ludzi, więc rozumiałam jej zakłopotanie, gdy pojawiła się na imprezie i musiała skonfrontować się z przyjaciółmi Clare. Szczególnie jedna osoba wydaje się tak wpatrzona w jej dawną przyjaciółkę, że to aż dziwne i nienaturalne dla dorosłej osoby. Zawiązanie akcji jest całkiem niezłe, bo opis pierwszych chwil, gdy wszyscy przyjeżdżają do domku w lesie, daje nadzieję na interesującą historię. Niestety dość szybko okazuje się, że Ruth Ware nie ma pomysłu jak wykreować atmosferę zagrożenia ani w jaki sposób przejść do wydarzeń pasujących do thrillera a nie obyczajówki. Zanim więc zacznie dziać się coś konkretnego trzeba przebrnąć przez wiele stron, z których dowiemy się jak bohaterowie męczą się spędzając razem czas. Jedzą posiłki, piją drinki, bawią się w imprezowe gry, ale to wszystko podszyte jest udawaną sympatią i próbami zamaskowania zniecierpliwienia oraz natychmiastowej chęci wyjazdu.
Atmosfera zagęszcza się, kiedy w końcu trupy wyskakują z szafy, ale napięcie nie pojawia się na długo. Autorka zastosowała bardzo ograny i męczący zabieg, obdarzając główną bohaterkę czasową amnezją. Stało się coś strasznego, ktoś nie żyje, ale nie znamy szczegółów, ponieważ siedzimy w głowie Nory zmagającej się ze wspomnianą utratą pamięci. Dla mnie te fragmenty były szalenie frustrujące i nudne, bo ile można czytać o tym, że kobieta jest w szpitalu, próbuje podsłuchać plotkujące pielęgniarki lub wydedukować, dlaczego policja stoi pod drzwiami jej sali. Również późniejsze rozmowy ze śledczymi nie mają sensu. Funkcjonariuszka przesłuchująca Norę zachowuje się jak dobra ciocia, a nie osoba mająca ustalić prawdę i wyjaśnić sprawę morderstwa. Autorka zastosowała mnóstwo niewiarygodnych rozwiązań, które kłuły w oczy nawet przy założeniu, że na pewne sprawy można patrzeć przez palce, tłumacząc je swobodą literacką.
Największe zastrzeżenie mam jednak do absolutnie idiotycznie poprowadzonego konfliktu pomiędzy postaciami, który można byłoby rozwiązać jedną rozmową. Otóż okazuje się, że SPOILER Nora wciąż tęskni za swoją nastoletnią miłością, ale od 10 lat pielęgnuję urazę do chłopaka, ponieważ była przekonana, że ten zerwał z nią przez sms. Okazuje się jednak, że to wcale nie on wysłał je tę wiadomość tylko Clare, która chciała odbić chłopaka przyjaciółce. Autorka jeszcze dodała do całej historii dramatyzmu, wplątując wątek nastoletniej ciąży. Oczywiście wspomniany facet też od dekady wzdycha do Nory, zadręczając się tym, że nagle przestała się odzywać. Wystarczyło ze sobą porozmawiać, jeśli nie w momencie kiedy mieli po 16 i 17 lat to później, gdy emocje opadły i można było wszystko wyjaśnić jak dorośli. Nie wiem czy spotkałam się z głupszym powodem zerwania kontaktu na lata.
W ciemnym, mrocznym lesie to bardzo słabo pomyślana i napisana powieść. Nie znajduję żadnego powodu, by ją polecać i niezmiennie zaskakuje mnie popularność autorki, która w mojej ocenie po raz kolejny udowodniła, że nie potrafi stworzyć angażującego thrillera.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz