Jest taki rodzaj literatury, który nazywam pociągowym, czyli sprawdzający się w dłuższej podróży, kiedy dookoła mnie jest głośno, gwarno i ostatnie o czym można pomarzyć to warunki do spokojnej lektury. W takich chwilach wybieram niewymagający thriller, oczekując od niego jedynie zabicia czasu. W trakcie ostatniego wyjazdu sięgnęłam po książkę Lucy Foley, ponieważ nadal mam fazę na poznawanie historii bohaterów odciętych od świata z powodu złej pogody. Tym razem poznałam grupę przyjaciół ze studiów, którzy pomimo upływu lat wciąż utrzymują ze sobą kontakt. Może nie widują się już tak często jak kiedyś, ale co roku spędzają wspólne imprezę sylwestrową w jakimś oryginalnym, luksusowym miejscu. Koniec 2018 roku postanawiają przywitać w odludnej chacie myśliwskiej położonej w szkockich górach. Oczywiście to nie jest zwykły domek dla chcących zaszyć się w głuszy tylko okazały kompleks przyciągający zamożnych turystów, którzy niby pragną odosobnienia i spokoju, ale muszą mieć również zapewnione wszelkie możliwe wygody. Kiedy dziewięcioro hałaśliwych londyńczyków przybywa na miejsce, obsługująca gości Heather ma złe przeczucia, ale nawet ona nie spodziewa się, że wkrótce dojdzie do morderstwa.
Morderca jest wśród nas to kolejna powieść, w której elementy thrillera są jedynie dodatkiem do opowieści o bohaterach odkrywających, że tak naprawdę nic ich już ze sobą nie łączy. Autorka zdecydowanie postawiła na warstwę obyczajową, chociaż wszystko opakowała elementami charakterystycznymi dla dreszczowca. Jak zwykle w takich przypadkach najbardziej podobał mi się początek, kiedy dopiero poznałam postaci, dowiedziałam się jakie relacje łączą poszczególne osoby i próbowałam przewidzieć, kto i z jakiego powodu zginie. Ciekawie było też zobaczyć kontrast pomiędzy typowymi mieszczuchami znajdującymi się nagle wśród dzikiej i niebezpiecznej przyrody oraz obsługą obiektu złożoną zaledwie z dwóch osób. Heather i Doug zdają się gotowi na wszystko, przeszkoleni do życia w trudnych warunkach, chociaż jak się później okaże pozory mogą mylić. Szkoda, że miejsce akcji nie zostało lepiej wykorzystane. W opisie fabuły przeczytałam, że wyjątkowo obfite opady śniegu odcinają wszystkich od cywilizacji, ale tak naprawdę to się dzieje dopiero pod sam koniec historii i nie ma wielkiego wpływu na jej rozwój. Owszem, bohaterowie nie mogą wyjechać, a przyjazd policji opóźnia się z powodu trudnych warunków, ale te aspekty mają znaczenie dopiero przed finałem.
Szkoda też, że autorka zdecydowała pozbawić czytelnika napięcia związanego z faktem, że jedna osoba z grupy znika, a pozostali jej szukają. Etap poszukiwań oraz niepokoju pojawiającego się, gdy reszta zaczyna martwić się, że prawdopodobnie coś złego przydarzyło się koledze lub koleżance jest pominięty, ponieważ pisarka postanowiła trzymać odbiorcę w niepewności w kwestii tożsamości zaginionej lub zaginionego. Od początku wiadomo więc, że ktoś zginie, ale to ma być tajemnica do samego końca. Problem z tym, że dość szybko można się domyślić, kto padnie ofiarą mordercy. Pozostaje zatem główkowanie, komu ta osoba zalazła za skórę na tyle mocno, by doszło do tragedii. Jednak największy minus to… nuda, bo z tej książki wieje nudą. Thriller powinien trzymać w napięciu, intrygować, zmuszać do zastanawiania się nad różnymi wątkami, a tutaj mamy po prostu opis dziwacznych relacji pomiędzy ludźmi, którzy już dawno powinni przyznać, że z ich studenckiej przyjaźni nic nie zostało. Tajemnice między nimi również są sztampowe i przewidywalne, bo opierają się na zdradach, oszustwach oraz zbieraniu na siebie „haków”, by potem zagrozić wyjawieniem prawdy.
Być może przeczytałam już zbyt wiele powieści tego typu, dlatego nie umiałam zaangażować się w losy postaci, ale nie znajduję w tej historii niczego na tyle godnego uwagi, by polecić lekturę. Nuda, przewidywalność, sztampowi bohaterowie zachowujący się jakby nadal mieli po dwadzieścia lat, a ich jedynym celem w życiu było pójście na zakrapianą alkoholem imprezę i upicie się do nieprzytomności. Wątek odizolowania w górach i zgromadzenia bohaterów w przestrzeni, w której teoretycznie miał grasować morderca zupełnie niewykorzystany. Lucy Foley jest autorką dziesięciu książek, więc być może ten tytuł to wypadek przy pracy, ale na razie nie mam ochoty dalej zgłębiać jej twórczości.
Ocena: 2.5 / 6
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz