Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 496
Pierwsze wydanie: 2015
Do
polskiej literatury przekonałam się głównie dzięki autorom kryminałów.
Nie będę przytaczać konkretnych nazwisk, ale w ciągu ostatnich paru lat
rodzime powieści o zbrodni i poszukiwaniu mordercy zaskoczyły mnie na
tyle pozytywnie, że zaczęłam przychylnie patrzeć również na debiutanckie
dzieła, nierzadko w niczym nieustępujące tytułom najbardziej znanym i
najczęściej chwalonym przez opinię publiczną. Z pozytywnym nastawieniem
zabrałam się za lekturę książki Mariusza Ziomeckiego, który wprawdzie ma
już na literackim koncie kilka pozycji, ale po raz pierwszy zabrał się
za stworzenie kryminalnej opowieści. Niestety tym razem zamiast zachwytu
z powodu odkrycia nowej, obiecującej serii o ściągającym przestępców
policjancie lub detektywie, przyszło lekkie rozczarowanie, ponieważ
książka Ziomeckiego okazała się dla mnie przeciętna i mało angażująca.






