20 lipca 2016

Obecność 2 (The Conjuring 2)


Reżyseria: James Wan
Scenariusz: Carey Hayes, Chad Hayes,
 David Johnson, James Wan
Obsada: Vera Farmiga, Patrick Wilson, 
Frances O'Connor, Madison Wolfe
Premiera: 2016

Niewiele jest filmów grozy, które wywołują we mnie emocje silniejsze niż lekki dreszcz niepokoju czy wzdrygnięcie na widok wyskakującego przed protagonistą potwora. Zazwyczaj nie odczuwam strachu w trakcie oglądania makabrycznych czy teoretycznie przerażających scen, więc przyzwyczaiłam się, że większość horrorów mnie rozczarowuje. Na szczęście wciąż zdarzają się wyjątki kiedy muszę przyznać, że w trakcie seansu czułam się naprawdę nieswojo, a potem jeszcze długo rozmyślałam nad poznaną historią, zastanawiając się jak zachowałabym się na miejscu bohaterów zmuszonych skonfrontować się z nadprzyrodzonymi siłami. Niedawno takich wrażeń dostarczyła mi Obecność Jamesa Wana, która okazała się dopracowanym, świetnie zrealizowanym, a przede wszystkim działającym na wyobraźnię dziełem grozy. Z tego względu nie mogłam przegapić kontynuacji i kiedy tylko wygospodarowałam chwilę wolnego, pomaszerowałam do kina w nadziei na poznanie kolejnej tajemniczej sprawy zajmującej uwagę Lorraine i Eda Warrenów, czyli najsłynniejszych amerykańskich demonologów.


Peggy Hodgson z córkami.
Tym razem małżeństwo żyjące z badania paranormalnych zdarzeń, wypędzania nieczystych duchów oraz wygłaszania wykładów na temat swojej pracy zostaje poproszone o konsultacje w sprawie pewnej rodziny mieszkającej w Londynie. Peggy Hodgson ledwie wiąże koniec z końcem od czasu kiedy jej mąż wyprowadził się, zostawiając ją samą z czwórką dzieci.
To nie wróży dobrze.
Kobiecie brakuje zarówno pieniędzy, jak i czasu na zajęcie się swoimi pociechami, jednak to nie koniec trosk, ponieważ pewnego dnia jej jedenastoletnia córka Janet zaczyna doświadczać rzeczy, których nie można wytłumaczyć w logiczny sposób. Najpierw dziewczyna lunatykuje, śni koszmary i mówi przez sen. Następnie odczuwa czyjąś wrogą obecność i słyszy upiorny głos, a w końcu traci kontrolę nad własnym ciałem. Z każdym dniem jest coraz gorzej, ale przerażona rodzina nie ma pojęcia jak pomóc Janet. W tym momencie do akcji wkraczają Warrenowie, jednak nawet oni mają kłopoty z rozwiązaniem tej sprawy, ponieważ po raz pierwszy czują, że znaleźli się w prawdziwym niebezpieczeństwie.

Moim zdaniem Obecność 2 to bardzo udany film grozy. James Wan potrafi straszyć zarówno poprzez stopniowe budowanie napięcia i atmosfery zagrożenia, jak i dynamiczne sceny, w których całe zło manifestuje się w pełnej krasie. Co dla mnie najważniejsze, nie jest przy tym zbyt dosłowny, ponieważ unika rozlewu krwi czy przesady w kreowaniu wizerunków demonów i innego rodzaju nieczystych sił. Na moją wyobraźnie najbardziej działają sceny, w których bohaterowie przeczuwają albo podejrzewają, że dzieje się coś niedobrego, ale wciąż brakuje ostatecznego dowodu potwierdzającego ich domysły. Wprawdzie Wan nie zawarł zbyt wielu takich momentów w swoim dziele, ale te pojedyncze fragmenty, w których protagoniści słyszą jedynie dziwne dźwięki lub obserwują jak z sympatycznej dziewczynki Janet przeobraża się w obcą, zamkniętą w sobie osobę, są naprawdę udane. Wszystko zaczyna się stosunkowo niewinnie, bo przecież łatwo zbagatelizować pewne odgłosy rozlegające się w domu albo wytłumaczyć sobie, że widoczna za oknem rozmyta sylwetka to tylko przywidzenie, nad którym nie trzeba się długo zastanawiać. Jednak jak wynika z fabuły, nawet te niewinne zdarzenia mają ogromne znaczenie.

Warrenowie mają też własny powód do zmartwień.
Jak przystało na kinowy hit, Obecność 2 zawiera też kilka naprawdę mocnych scen, dobitnie pokazujących, że bohaterowie mają się czego bać. Czy widzowie również? To oczywiście indywidualna sprawa, ale nie ukrywam, że mnie kilka razy serce zabiło mocniej, gdy do tych subtelnych znaków aktywności nadprzyrodzonej istoty dołączyły znacznie bardziej przerażające wydarzenia.
Noc, burza i walka z demonami.
Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale zapewniam, że emocji nie brakuje, a bohaterowie zdają się postawieni w sytuacji, w której szczęśliwe zakończenie nie wydaje się możliwe. Duży plus należy się twórcom za utrzymanie tempa akcji. Film intryguje od pierwszych minut i pokuszę się o stwierdzenie, że utrzymuje uwagę widza do samego końca. Nie ma w nim momentów przestoju czy zbyt długiego zawiązania wątków, a fabuła rozwija się dynamicznie i płynnie. Cieszę się, że poświęcono czas na pokazanie relacji pomiędzy postaciami, dzięki czemu opowieść jest bardziej angażująca, a problemy protagonistów nabierają większego znaczenia. Przyznam że jako widz byłam mocno zaintrygowana i przejęta losami rodziny Hodgsonów oraz małżeństwa Warrenów, co uważam za dość wyjątkową sytuację, ponieważ specyfika horrorowych postaci raczej nie skłania do martwienia się ich perypetiami.

Na uwagę zasługuje też świetna obsada aktorska. Vera Farmiga i Patrick Wilson ponownie wcielili się w rolę słynnej pary demonologów i naprawdę zrobili to fantastycznie. Udało im się wykreować swoich bohaterów tak, bym z mieszaniną fascynacji i przerażenia obserwowała zawodowe poczynania Warrenów. Oboje zagrali naturalnie, przejmująco, świetnie pokazując, że małżeństwo łączy ich nie tylko miłość, ale też swoisty dar, umożliwiający dostęp do świata, którego przeciętny człowiek nigdy nie chciałby oglądać. Podobała mi się także Madison Wolfe – odtwórczyni roli Janet Hodgson, która dobrze poradziła sobie z kreacją dziewczynki prawdopodobnie opętanej przez demona, a może szalonej lub zbyt wrażliwej i zagubionej, by poradzić sobie z odejściem ojca. Przez pewien czas miałam wątpliwości czy Janet nie kłamie i sądzę, że to duża zasługa młodziutkiej aktorki, potrafiącej pokazać całe spektrum emocji. Zresztą w kwestii aktorstwa nie mam żadnych zastrzeżeń, wszyscy świetnie się spisali i nie wyobrażam sobie innych odtwórców głównych ról.

Janet zdaje się "przyciągać" paranormalne zdarzenia.
Historia przedstawiona w dziele Jamesa Wana nawiązuje do rzekomo prawdziwych wydarzeń, mających miejsce w Londynie pod koniec lat 70. XX wieku. Dla mnie taka wiadomość to dodatkowa zachęta, ponieważ przedstawione zdarzenia odbieram bardziej wiarygodnie niż w przypadku zupełnie fantastycznych i wymyślonych scenariuszy. Zachęcam do zgłębiania informacji na temat Peggy Hodgson, jej córek oraz śledztwa prowadzonego w sprawie ponoć prawdziwego przypadku opętania przez nieczyste siły. Naturalnie film rządzi się swoimi prawami, ale warto wiedzieć, co zostało zmienione na potrzeby opowieści, a co mogło faktycznie przydarzyć się wspomnianej rodzinie. Obecność 2 spełniła moje oczekiwania, dostarczając rozrywki, pewnej dozy niepokoju oraz tematu do rozmów wśród miłośników horrorów, dlatego szczerze polecam ten tytuł wszystkim amatorom historii grozy. 

Ocena: 9/10

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza