11 marca 2015

Powiedz prawdę - Sophie Hannah


Wydawnictwo: G+J
Liczba stron: 408
Rok pierwszego wydania: 2010
Rok polskiej premiery: 2011

Zbrodnie takie jak dzieciobójstwo czy pedofilia zawsze odbijają się głośnym echem w społeczeństwie. Nie znosimy myśli, że jakikolwiek człowiek jest w stanie skrzywdzić bezbronne, ufne dziecko, dlatego osoba posądzona o popełnienie tych czynów jest niemal automatycznie piętnowana i wykluczana ze społeczeństwa. Proces przykuwa duże zainteresowanie zarówno mediów jak i zwykłych obywateli spragnionych wiedzy czy oskarżony jest winny, czy jednak nie. Chcemy wierzyć, że policjanci prowadzący śledztwo odkryją prawdę, a sędzia lub ława przysięgłych wydadzą sprawiedliwy werdykt, ale niestety nie zawsze tak to działa. Zdarzają się przecież okrutne pomyłki, w wyniku których niewinni ludzie idą do więzienia, a bezwzględni mordercy lub gwałciciele cieszą się wolnością. Kwestie związane z niesprawiedliwymi wyrokami sądów, niejasnościami w przeprowadzonych śledztwach oraz bezwzględnością opinii publicznej ferującej swoje własne wyroki, stały się tematem tej pasjonującej i emocjonującej powieści. 

Sophie Hannah przyzwyczaiła mnie do tego, że w jej historiach zawsze kryje się drugie dno, więc należy mieć się na baczności i na każdej stronie szukać wskazówek pozwalających przeniknąć zamysł pisarki. Nie inaczej jest w przypadku tej książki, ponieważ od samego początku autorka zasiewa w czytelniku wątpliwości, koncentrując opowieść wokół wątku trzech kobiet, które niegdyś zostały uznane za winne dzieciobójstwa i osadzone w więzieniu. Po latach, dzięki staraniom pewnej organizacji, ich sprawy po raz kolejny ujrzały światło dzienne, a sąd apelacyjny uznał, że ani Helen Yardley, ani Sara Jaggard, ani Rachel Hines nie popełniły zarzucanych im zbrodni. Media ochoczo podchwyciły temat, ubolewając nad ułomnością całego systemu odpowiedzialnego za te fatalne w skutkach pomyłki oraz obrzucając błotem doktor Judith Duffy, która we wszystkich przypadkach pełniła rolę biegłej sądowej. Kiedy już wydawało się, że sprawiedliwość zatryumfowała i społeczeństwo wie, kto jest dobry, a kto zły, doszło do kolejnego zdarzenia burzącego z trudem wypracowany, jasny obraz sytuacji. Helen Yardley, najaktywniej działająca, najbardziej rozpoznawalna ze wszystkich oskarżonych, została zamordowana we własnym domu. Dochodzeniem zajmuje się niezwykle inteligentny i sumienny Simon Waterhouse, który cechuje się zarówno przydatną w pracy policjanta przenikliwością, jak i szeregiem dziwactw oraz fobii, wystawiających go na pośmiewisko przed całym komisariatem. 

Wątpliwości, o których wspomniałam wcześniej dotyczą nie tylko niespodziewanej śmierci Helen Yardley, ale także kwestii winy bądź niewinności kobiet skazanych za zabicie dzieci. W trakcie lektury trudno nie zastanawiać się nad tym czy rzeczywiście sąd mógł pomylić się aż tyle razy, dopuszczając do tego, żeby matki otumanione cierpieniem po stracie ukochanych dzieci, musiały jeszcze zmagać się z sądowa machiną. Przez całą lekturę nie mogłam przestać rozmyślać nad tymi sprawami, próbując dociec jak to możliwe, że oskarżone, a także niektórzy świadkowie kilka razy zmieniali zeznania. Jak w takiej sytuacji rozpoznać, kto mówi prawdę skoro nawet biegli po czasie wycofują się z wcześniejszych ustaleń i rzekomo niepodważalnych wyników badań? Oczywiście to nie jedyny wątek poruszony przez Sophie Hannah, ponieważ z równie dużą ciekawością i podejrzliwością przyglądałam się szefowi pewnej firmy producenckiej, Lauriemu Nattrassowi, który odpowiedzialny jest za doprowadzenie do powtórnego zbadania spraw Helen, Sary i Rachel. Społeczeństwo okrzyknęło mężczyznę bojownikiem o wolność i sprawiedliwość, ale czy naprawdę jego jedyną motywacją jest przywrócenie dobrego imienia trzem, zupełnie obcym kobietom? Podobnych wątpliwości jest w tej powieści bez liku. W zasadzie działanie każdej z postaci można rozpatrywać z różnych perspektyw, przyjmując, że kierują nią szlachetne pobudki lub wręcz przeciwnie, ukrywa przed wszystkim jakieś korzyści z takiego, a nie innego postępowania. Naturalnie na końcu wszystko zostaje wyjaśnione, ale bohaterów nie można oceniać jednoznacznie, co dla mnie jest ogromną zaletą tej historii.

Powiedz prawdę nie jest typem opowieści, w której jedno wydarzenie goni drugie, a akcja obfituje w policyjne pościgi, strzelaniny czy inne efektowne zdarzenia, ponieważ Sophie Hannah tworzy thrillery psychologiczne nastawione na zainteresowanie odbiorcy zagmatwaną fabułą oraz nietuzinkowymi bohaterami. Na szczęście lektura ta nie ma nic wspólnego z leniwą czy powolną narracją, bo mimo braku scen rodem z hollywoodzkiego filmu akcji, napięcie towarzyszyło mi przez cały czas. Z uwagą śledziłam rozbudowane dialogi, usiłowałam również rozgryźć protagonistów i odsłonić ich prawdziwą naturę, ale oczywiście nie we wszystkich przypadkach udało mi się tego dokonać. Nie odgadłam także tożsamości mordercy, więc intrygę kryminalną oceniam jako sprawnie pomyślaną, choć motywacja zabójcy wydała mi się nieco dziwna i trochę mało wiarygodna. Z drugiej jednak strony, podobno historia zna przypadki zbrodniarzy postępujących w ten sposób, więc nie będę się tego wątku czepiać. 

Muszę natomiast ponarzekać na marginalizację postaci Simona Waterhouse’a i Charlie Zailer. Protagoniści pojawiają się w każdej powieści z serii i oboje mają zazwyczaj duży wpływ na historię, czego niestety nie dostrzegłam w tej książce. O ile jestem w stanie zrozumieć, że niepracująca już w wydziale kryminalnym Zailer, nie jest w centrum uwagi, o tyle nie znajduję usprawiedliwienia dla zepchnięcia na dalszy plan Waterhouse’a. Dla mnie ten bohater to niesamowicie ciekawy i oryginalny powieściowy detektyw, odznaczający się charakterem trudnym do zrozumienia, a nawet tolerowania przez większość „zwykłych” ludzi. Jednak ta specyfika jego zachowania nie wynika z przeświadczenia o wyższości nad innymi lub z jakichś traumatycznych wydarzeń z przeszłości, ale jest po prostu składową jego charakteru. Simon jest skrupulatny i zawsze stara się zachować świeży umysł, co czyni go świetnym policjantem, ale równocześnie ma szereg zachamowań i lęków utrudniających mu normalne funkcjonowanie. Dlatego ubolewam nad tym, że w tej powieści było stosunkowo niewiele scen z Waterhouse’em, który tak wyraźnie wybija się z szarej masy większości śledczych. 

Wprawdzie nie uważam tej powieści za najlepsze dzieło w dorobku brytyjskiej pisarki, ale moim zdaniem książkę warto przeczytać ze względu na połączenie emocjonującej intrygi z tematami wielokrotnie podejmowanymi również w rzeczywistości. Dodatkowym atraktorem są ciekawi, barwni bohaterowie, których zachowanie może zaskoczyć niejednego wytrawnego czytelnika thrillerów i kryminałów. Jeśli zainteresowałam was twórczością Hannah, polecam rozpocząć poznawanie cyklu od początku. Sama pomyliłam kolejność tomów i przez długi czas borykałam się z chaosem związanym z wydarzeniami dotyczącymi Simona i Charlie, więc doradzam chronologiczne czytanie serii, mimo że każda książka opowiada o innej kryminalnej sprawie. 

Ocena: 4.5 / 6

Cykl "Konstabl Simon Waterhouse":

1. Twarzyczka
7. Trauma
8. Niewygodna prawda

1 komentarz: