Jess, Rob i ich dwójka dzieci wyjeżdżają na miesięczne wakacje do Dorset. Ona jest lekarką rodzinną robiącą aktualnie przerwę w pracy, on nauczycielem i autorem scenariusza, na podstawie którego lada chwila ruszą zdjęcia do filmu. Oboje mają nadzieję wypocząć, naładować baterie i nie myśleć o codzienności przez okrągłe cztery tygodnie. Po dotarciu na miejsce praktycznie od razu się aklimatyzują – słońce, plaża, beztroskie lenistwo i niezobowiązujące rozmowy z sąsiadami mieszkającymi w domach obok. Najwięcej czasu spędzają z Helen i jej dziećmi, ponieważ maluchy szybko łapią kontakt, domagając się wspólnych wycieczek. Początkowo Jess i Helen wymieniają jedynie zdawkowe uprzejmości, ale z czasem bohaterka odkrywa, że jej nowa znajoma ma poważny problem. Jess natychmiast oferuje swoją pomoc, jednak nie wie, że właśnie wplątuje się w niebezpieczną sytuację.
Opis fabuły wydrukowany na okładce książki obiecuje intrygującą i trzymającą w napięciu historię, ale Rodzinny wyjazd to bardziej nudnawa obyczajówka niż elektryzujący thriller. Bev Thomas przez długi czas wodzi czytelnika za nos, obiecując, że już za chwilę, dosłownie za parę stron wydarzy się coś mrocznego i przerażającego, ale cała para idzie w gwizdek. Autorka buduje napięcie poprzez ukazanie bohaterów w letniej scenerii gdzie teoretycznie wszystko jest w porządku, a ich jedynym zadaniem powinien być odpoczynek w ładnym miejscu, a jednak drobne elementy wskazują na to, że w każdej chwili może wydarzyć się coś złego. Czułam wiszącą w powietrzu tragedię, gdy synek bohaterki zanadto zbliżył się do klifu, gdy idealny mąż Helen w środku imprezy rzucił się do czyszczenia grilla, dając tym samym gościom znak, że powinni wracać do domu albo kiedy Rob został nagle zmuszony do wyjazdu z powodu kłopotów w pracy. Podobne wrażenie miałam, gdy bohaterowie ze sobą rozmawiali, ponieważ często robili to w bardzo zagadkowy, dziwny sposób, sprawiający, że od razu zaczynałam się zastanawiać dokąd to wszystko prowadzi.
Okazało się jednak, że te wszystkie sygnały nie zwiastują niczego widowiskowego. Wprawdzie na końcu akcja znacząco przyśpiesza i pojawia się jedno dość dramatyczne wydarzenie, ale jest ono nakreślone pobieżnie, a cała sytuacja rozwiązuje się na kilkunastu stronach. Zdecydowanie zbyt szybko i zbyt łatwo udało się opanować zagrożenie, przez co postać znajdująca się w tarapatach w pewien sposób pozbyła się kłopotu i do żadnej spektakularnej konfrontacji nie doszło. Z mojego punktu widzenia było to rozczarowujące, podobnie jak fakt, że wiele wątków podjętych przez autorkę do niczego nie prowadzi. Wiemy, że Jess niezbyt dobrze dogaduje się z siostrą, a pogorszenie ich relacji nastąpiło wiele lat temu, gdy okazało się, że Gemma choruje na anoreksję. Nie ma to większego znaczenia dla rozwoju historii, podobnie jak wątek dziwnie zachowującego się ojca głównej bohaterki, który ze statecznego starszego pana zamienia się w nieprzewidywalnego lubieżnika zaczepiającego młode kobiety. Dostajemy na końcu wyjaśnienie tego zachowania, ale w zasadzie nie wiadomo po co ten temat się pojawia. Największym rozczarowaniem było dla mnie ujawnienie, dlaczego Jess aktualnie nie pracuje. Spodziewałam się jakiegoś poważnego błędu lekarskiego albo innego strasznego wydarzenia, a sprawa była dużo bardziej prozaiczna.
Odniosłam wrażenie, że autorka sięgnęła po ważne tematy takie jak anoreksja, przemoc domowa, demencja, opieka nad autystycznym nastolatkiem, oczekiwania wobec kobiet, że będą zajmować się chorymi członkami rodziny, ale nie potrafiła ich wykorzystać w taki sposób, by napisać dobry thriller. Tak jak wspomniałam Rodzinny wyjazd to bardziej obyczajowa historia niż powieść z dreszczykiem. Na dodatek Bev Thomas w wielu fragmentach idealizuje zawód lekarza, wspominając o tym jak bardzo Jess starała się w swojej codziennej praktyce, jak naginała przepisy, żeby pomóc pacjentom, a potem musiała się tłumaczyć ze zbyt dużej liczby zleconych badań, jak koledzy z pracy krzywo na nią patrzyli, bo angażowała się ponad standard. Parę razy pisała także o niezwykłym poświęceniu lekarzy w pandemii, przez co czułam jakby książka miała być też hołdem dla konkretnej grupy zawodowej i zwróceniem uwagi jak niewdzięczni pacjenci oraz brutalny system niszczą wrażliwość delikatnej pani doktor. Autorka ma dobry warsztat pisarski, potrafi też budować napięcie, ale zabrakło zadawalającego poprowadzenia wątków oraz skierowania fabuły na bardziej thrillerowe tory.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz