Ostatnio czytałam sporo thrillerów, a dużo mniej kryminałów i zatęskniłam za historią o zbrodni, w której policja prowadzi śledztwo przeciwko jakiemuś nieuchwytnemu zabójcy. Wybrałam pierwszy tom serii o inspektor Louise Blackwell pracującej od półtora roku w niewielkim nadmorskim miasteczku Weston-super-Mare. Bohaterka wciąż nie umie odnaleźć się w nowym środowisku, a dla jej współpracowników nie jest tajemnicą, że trafiła tutaj, ponieważ została zesłana przez przełożonych za nieudaną akcję w Bristolu. Pewnego październikowego dnia na plaży pojawiają się okaleczone zwłoki starszej kobiety. Veronica Lloyd mieszkała sama, nie miała rodziny, ale udzielała się w lokalnym kościele, a przez znajomych została określona jako niezwykle obowiązkowa, czasem być może nieco zbyt surowa w swoim podejściu do innych. Niemniej zdaje się, że nikt nie miał motywu, by pozbawić ją życia w tak okrutny sposób. Wkrótce pojawiają się kolejne ofiary, a kierująca śledztwem inspektor Blackwell zaczyna podejrzewać, że rozwiązania zagadki należy szukać w przeszłości mieszkańców wyspy. Louise ściga się z czasem, gdyż morderca nie ustaje w swoich działaniach, a przełożeni znów patrzą kobiecie na ręce, czekając aż popełni błąd, by odebrać jej śledztwo i raz na zawsze pogrzebać policyjną karierę.
Początek powieści ma wolne tempo, więc dość trudno było mi się zaangażować w tę historię tak jak bym sobie tego życzyła. Autor sporo miejsca poświęca na niedopowiedzenia związane z wydarzeniami w Bristolu, które rzuciły się cieniem na pozycję inspektor Blackwell oraz aktualną atmosferę jaka panuje wokół niej. Bezpośredni przełożony zdaje się nie wiedzieć jak powinien ją traktować, a podwładni okazują jawny brak szacunku, kwestionując wydawane przez nią polecenia. Jedynie najbliższy współpracownik Thomas obdarza Louise sympatią, sprawiając, że kobieta zaczyna widzieć w nim kogoś więcej niż młodszego kolegę z pracy. Charakterystyka tych wszystkich relacji oraz konfliktów między bohaterami nie jest skomplikowana, ale w mojej ocenie dość nużąca, dlatego przez pewien czas trochę zmuszałam się do lektury, mając nadzieję, że w końcu się rozkręci. Nie pomagał także fakt, że od początku czytelnik zna tożsamość mordercy. Tajemnicą pozostaje dlaczego dokonuje zabójstw i co wydarzyło się w jego przeszłości, ale moim zdaniem to odbiera sporą część napięcia, sprawiając, że historia kryminalna nie emocjonuje mnie tak jak wówczas, gdy próbuję odgadnąć, kto jest antagonistą. Tutaj autor od razu wykłada kawę na ławę, na dodatek część rozdziałów pisana jest z perspektywy zabójcy, więc zapoznajemy się z jego przemyśleniami, a także towarzyszymy w polowaniach na kolejne ofiary.
Na szczęście gdzieś w okolicach 1/3 powieści udało mi się złapać jej rytm i z większym zainteresowaniem śledziłam wydarzenia. Autor oszczędza czytelnikowi makabrycznych opisów, ale mimo wszystko przedstawienie kolejnych miejsc zbrodni jest dość sugestywne oraz działające na wyobraźnię. Sposób w jaki morderca traktuje swoje ofiary zdradza nienawiść i furię wymykającą się spod kontroli, więc jest to bohater przerażający oraz nieprzewidywalny ukryty za maską zwyczajności, a nawet nieporadności. Od początku całej sprawy przewija się gdzieś w tle wątek religii, ponieważ ofiary są w jakiś sposób związane z Kościołem katolickim. Ten element intrygi nie jest specjalnie zaskakujący, ale jak już wspomniałam, cała powieść jest pozbawiona nieoczekiwanych zwrotów akcji oraz nagle ukazujących się powiązań między wątkami. Pomimo tego doceniam intrygę, ponieważ jest solidna, w miarę logiczna i jeśli lubicie kryminały, w których od początku wiadomo, kto jest czarnym charakterem to jest szansa, że będziecie zadowoleni z lektury.
Moim zdaniem Przeprawa to na tyle dobra powieść kryminalna, że zamierzam sięgnąć po drugi tom. Polubiłam główną bohaterkę i mam nadzieję, że w kolejnych częściach autor nieco uzupełnił jej charakterystykę, dzięki czemu będę miała okazję bardziej zżyć się z postacią. Jestem również zaintrygowana wątkiem tajemniczych wiadomości, które inspektor Blackwell otrzymuje. Coś mi mówi, że nadawcą wcale nie jest osoba wytypowana przez Louise i jeśli mam rację to może być ciekawa część fabuły kolejnego tomu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz