Sięgając po tę książkę spodziewałam się lekkiego, humorystycznego, ale przy tym ciekawego i napakowanego wiedzą opisu scenariuszy wieszczących koniec naszej cywilizacji. Autorzy przypominają, że apokaliptycznie wizje pojawiały się od zarania dziejów, więc warto przyjrzeć się niektórym z nich bliżej, by ocenić czy mają potencjał do realizacji. Omówiono kilkanaście prawdopodobnych „końców świata” wywołanych między innymi przez przypadkowo zrzuconą bombę atomową, zmiany klimatyczne, śmiercionośne wirusy, bunt sztucznej inteligencji czy kosmiczne zawirowania takie jak zmiana orbity przez naszą planetę. Brzmi to wszystko nieźle i rozpoczynając lekturę byłam pozytywnie nastawiona na poznanie popularnonaukowej publikacji, która pod płaszczykiem humoru przemyca cenne informacje, ale w praktyce książka okazała się raczej rozczarowaniem.
Zaliczyłam zonka już na samym początku, kiedy przeczytałam, że autorzy składają podziękowania wymienionym z imienia i nazwiska naukowcom, ale także… czatowi GPT. „Podziękowania zechce także przyjąć ChatGPT i zależy nam, by w szczególności w wydaniu cyfrowym zostało to odnotowane” (s. 7 na czytniku, rozdział „Wstęp”). Być może to ma być humorystyczna wstawka, być może takie podziękowania o niczym nie świadczą, ale jednak zapaliła mi się czerwona lampka podejrzliwości, że publikacja nie jest do końca autorskim projektem Agaty Kaźmierskiej i Wojciecha Brzezińskiego. Postanowiłam zatem wyrywkowo prześledzić źródła jakie zostają wymienione. Faktycznie jest ich bardzo dużo, spis bibliograficzny zajmuje około 15% ebooka, więc można pomyśleć, że ktoś odwalił kawał dobrej roboty researcherskiej. Nie znalazłam żadnego fałszywego odnośnika, więc mam nadzieję, że autorzy podeszli do swojej pracy rzetelnie, ale wątpliwość budzi wpisanie we wszystkich przypisach odnoszących się do źródeł internetowych daty dostępu 18 lub 19 kwietnia 2025. Data dostępu sugeruje, że danego dnia ktoś trafił na konkretną stronę internetową i postanowił wykorzystać ją w bibliografii. Mam zatem przyjąć, że autorzy napisali książkę w dwa dni? Raczej to jest średnio możliwe. Czy zatem doklejali część źródeł na ostatnią chwilę, korzystając z AI? Nie wiem, ale takie mam podejrzenia, zwłaszcza że o czacie wspominają tylko raz (oprócz wstępu), przyznając, że podpowiedział im jakiej metafory użyć do opisania jednego ze skomplikowanych zjawisk. Skąd więc te podziękowania?
Zostawiając jednak tę kwestię, muszę wspomnieć, że treść poszczególnych rozdziałów nie zachwyca. Da się wyłowić z nich ciekawostki, a czasami nawet trochę bardziej rozległą wiedzę, ale wszystkie potencjalne „apokalipsy” są opisane bardzo pobieżnie. Pojawia się sporo informacji faktograficznych, trochę odniesień do historii i wydarzeń, które w przeszłości mogły poskutkować końcem świata, ale w ogólnym rozrachunku książka nie jest zbyt porywająca. Być może zawiniła forma, bo jednak trudno upchnąć w krótkich rozdziałach tyle treści, by zarysować zagadnienie, nieco je pogłębić, a potem jeszcze odpowiedzieć na pytanie czy coś możemy zrobić na wypadek, gdyby doszło do któregoś z hipotetycznych scenariuszy. Za najciekawszy rozdział uważam ten poświęcony koronalnym wyrzutom masy (z korony słonecznej) mogącym spowodować uszkodzenia łączności radiowej i satelitarnej. Jeśli przytrafiłby się naprawdę silny wybuch i na dodatek skierowany w stronę Ziemi to w mgnieniu oka moglibyśmy bezpowrotnie stracić całą infrastrukturę elektryczną. Dla mnie to jeden z najbardziej przerażających scenariuszy apokalipsy, ponieważ zakłada upadek infrastruktury medycznej, przerwę w dostawach żywności, brak bieżącej wody oraz ogrzewania, a na to nie jest gotowy żaden współczesny człowiek.

Może mam kij w tylnej części korpusu, ale jakoś nie przekonuje mnie ta forma... yyy... humoru? Tym bardziej że jestem ostatnio coraz bardziej cięta na czata. Nie wiem, raczej nie sięgnę.
OdpowiedzUsuńChociaż nie powiem, zaintrygował mnie ten grzyb manipulator. Jak w "The last of us" :)
Mnie też nie przekonała, bo jednak to słabo wypada. Jestem cięta na czat bardzo, zwłaszcza że studenci są zachłyśnięci tym i jak przeczytam jeszcze jakąś pracę, która ewidentnie jest pisana przez czat to wybuchnę. Ludzie nie kumają, że do pisania czat ich ogłupia, a nie pomaga. Nie mówiąc już o tym, że zmyśla fałszywe źródła, informacje, przekręca i robi z tego taką "zupę", więc do researchu naukowego to się w ogóle nie nadaje.
UsuńTak, trochę tak ten grzyb działa :) W każdym razie z tej książki za dużo się o nim nie można dowiedzieć, chyba lepiej byłoby sięgnąć po coś w stylu "Strzępki życia. O tym jak grzyby tworzą nasz świat, zmieniają nasz umysł i kształtują naszą przyszłość". Ale nie czytałam jeszcze tej książki, więc opieram się tylko na poleceniach :)