20 marca 2022

Złudzenie - Charlotte Link

 

Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 384
Pierwsze wydanie: 2002
Polska premiera: 2016

Do prawie każdej książki przeczytanej w tym roku miałam jakieś zastrzeżenia. Mniejsze lub większe, ale zawsze jakiś mankament rzucił mi się w oczy, sprawiając, że nie mogłam zanurzyć się w historii na sto procent i po prostu cieszyć się nią bez notowania w głowie, jaki zabieg zastosowany przez autora nie zyskał mojej aprobaty. Postanowiłam przełamać ten stan powieścią jednej z moich ulubionych pisarek, na której twórczości jeszcze nigdy się nie zawiodłam. Wybrałam Złudzenie, ponieważ tę powieść posiadam od bardzo dawna i pomyślałam, że najwyższy czas ją poznać. Pech chciał, że znowu trafiła mi się książka z wątkiem zaginięcia, gdyż główną bohaterką jest Laura Simon, która wyjeżdża na południe Francji w poszukiwaniu męża. Peter wybrał się na tygodniowy rejs z przyjacielem, obiecując żonie, że przez cały czas będą w kontakcie. Jednak niedługo po wyjeździe mężczyzna przestaje się odzywać, więc zaniepokojona Laura wyrusza do Prowansji, mając nadzieję, że na miejscu zdobędzie jakieś informacje i wyjaśni, co przydarzyło się jej ukochanemu. Wkrótce bohaterka odkrywa, że jej mąż miał wiele sekretów, a ich rodzinne szczęście było niczym więcej niż tytułowym złudzeniem. Na dodatek dociekania Laury sprowadzają na nią śmiertelne niebezpieczeństwo. 

Książki Charlotte Link biorę w ciemno, więc przed lekturą nie sprawdziłam, że znowu będę mieć do czynienia z opowieścią o zaginięciu. Nie ucieszyła mnie ta informacja, bo niedawno przeczytałam powieść o zniknięciu nastolatki, więc wolałam odpocząć od tej tematyki. Na szczęście w tej książce motyw zaginięcia jest zupełnie inaczej poprowadzony i pojawia się w innym kontekście niż u Tima Johnstona, gdyż występuje jako swego rodzaju wyzwalacz, obnażający prawdę o małżeństwie Simonów. To wydarzenie wstrząsa Laurą, burzy jej spokój, wybija z kokonu bezpiecznego i dostatniego życia, zmuszając do konfrontacji z rzeczywistością, w której żona wcale nie zna swojego męża tak dobrze jak myślała. Pisarka, jak zawsze zresztą, postarała się o dobrze zarysowane charakterystyki postaci, pozwalając czytelnikowi poznać protagonistów i zrozumieć ich położenie oraz motywacje do działania. Oprócz Simonów, w powieści pojawiają się także inni bohaterowie i nawet jeśli pełnią raczej drugoplanową rolę to również są przedstawieni na tyle szczegółowo, że ich los nie był mi obojętny.

Z przykrością czytałam o nieszczęśliwych małżeństwach, związkach podtrzymywanych tylko z przyzwyczajenia i ludziach, którym wydaje się, że już nic dobrego ich nie spotka. Większość postaci boryka się z samotnością, niezrozumieniem, rozczarowaniem i zgorzknieniem, dlatego próżno szukać tu kogoś, kto wiedzie szczęśliwe życie. Dopiero splot różnych wydarzeń zmusza protagonistów do podejmowania decyzji, zerwania ze starymi przyzwyczajeniami i ruszenia do przodu z nadzieją, że w przyszłości będzie lepiej. Jak się już zapewne domyśliliście, w Złudzeniu wątek obyczajowy jest silniej zarysowany niż kryminalny. Owszem, wszystko kręci się wokół zaginięcia Petera oraz pewnego brutalnego morderstwa kobiety i jej córki, ale autorka skupia się głównie na przeżyciach i rozterkach bohaterów. Nie pokazuje pracy policji, nie koncentruje się na śledztwie, nie próbuje też podrzucać mylących tropów, żeby czytelnik zaangażował się w typowanie mordercy i próbę rozwikłania zagadki zniknięcia mężczyzny. Z tego względu powieść uważam za jedną ze słabszych w dorobku Charlotte Link, ponieważ choć wątki obyczajowe są dopracowane, to jednak sprawa kryminalna została opisana z pewnymi irytującymi uproszczeniami.

Przede wszystkim łatwo wytypować, kto jest mordercą i jaką motywacją się kieruje, co jest dla mnie zawsze rozczarowujące, bo wolę, kiedy pisarz wodzi czytelnika za nos, nie pozwalając na odkrycie wszystkich tajemnic. Tutaj nie ma o tym mowy, ponieważ autorka sama szybko wykłada kawę na ławę, więc nawet jeśli ktoś nie zdemaskuje zabójcy, to Link zdradza jego tożsamość na długo przed zakończeniem. Niemalże do ostatniej strony miałam nadzieję, że jeszcze pojawi się jakiś nagły zwrot akcji, ale nic z tych rzeczy. Na szczęście historia trzyma w napięciu, ponieważ morderca nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i zagraża bohaterom, więc element niepokoju zostaje, ale wiem, że pisarkę stać na więcej. Mam też zastrzeżenia do niektórych rozwiązań, które odbieram jako pójście na łatwiznę, np. w scenie gdy zabójca włamuje się do domu i lada moment dopadnie jedną z kobiet, ta jest tak roztrzęsiona, że nie umie znaleźć numeru na policję w książce telefonicznej, a komórki oczywiście nie ma przy sobie. Jeszcze na to ostatnie mogę przymknąć oko, ponieważ powieść została napisana w 2002 roku, więc może ludzie wtedy nie byli tak przyklejeni do telefonów jak dzisiaj, ale myślę, że to dość wygodne dla pisarki, by odciąć potencjalną ofiarę od możliwości wezwania pomocy.

Nie spodobała mi się także kreacja postaci zmagającej się z nawracającą chorobą skóry. Link stworzyła drugoplanową bohaterkę cierpiącą na trądzik i ta przypadłość stała się nie tylko znakiem rozpoznawczym kobiety, ale cechą definiującą jej osobowość i styl życia. Czułam smutek i zażenowanie, kiedy czytałam, że każdy, dosłownie każdy, kto zobaczył kobietę ze zmianami trądzikowymi, odwracał się na jej widok z obrzydzeniem, obmawiał za plecami albo pozwalał sobie na okropne komentarze wyrażane wprost. Znowu, może to kwestia innej wrażliwości niż ta sprzed 20 lat, ale nie chciałabym, żeby takie wzorce zachowania były utrwalane. W powieści osoba chora została sprowadzona do jakiejś maszkary, która nie powinna wychodzić przed zmrokiem. Oczywiście na nią nie czeka nic poza zgorzknieniem, samotnością i upokorzeniami. Bardzo niefajnie poprowadzony wątek. 

Uważam, że Złudzenie jest jedną ze słabszych powieści w dorobku Charlotte Link, ale nie żałuję, że ją poznałam. Pomimo narzekania na pewne elementy tej historii, muszę przyznać, że książkę czytało mi się dobrze. Bardzo szybko przeniosłam się do wykreowanego świata, miałam ochotę w nim przebywać i śledzić losy postaci, nawet jeśli momentami irytowało mnie ich zachowanie. Nie polecam tego tytułu, jeśli dopiero zaczynacie przygodę z twórczością Link, bo możecie się zniechęcić i nie sięgnąć już po inne, dużo lepsze, powieści jak chociażby Dom sióstr, Oszukana, Drugie dziecko czy Echo winy. Natomiast jeśli, podobnie jak ja, macie w planach poznać wszystkie dzieła pisarki to oczywiście nie odradzam lektury tylko z niecierpliwością czekam na waszą opinię.

Ocena: 4 / 6

Przeczytane książki Charlotte Link:

Echo winy
Przerwane milczenie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz