30 grudnia 2020

Czarownice z Salem Falls - Jodi Picoult


 

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 488
Pierwsze wydanie: 2001
Polska premiera: 2008

Kiedy myślę o ciekawych i angażujących powieściach obyczajowych to w pierwszej kolejności kieruję uwagę w stronę twórczości Jodi Picoult. Lubię jej wieloaspektowe podejście do podejmowanych zagadnień, szczegółowo zarysowane charakterystyki bohaterów oraz wciągający, lekki styl, dzięki któremu nawet obszerne historie można pochłonąć w dwa wieczory. Jak dotąd nie zawiodłam się na jej książkach, więc kiedy nabrałam ochoty na dobrą obyczajówkę, wiedziałam, że sięgnę po jakąś powieść autorstwa Picoult. Do wyboru miałam Czarownice z Salem Falls oraz Deszczową noc. Zdecydowałam się na ten pierwszy tytuł, ale niestety nie jestem zbyt zadowolona z lektury. Długo nie mogłam zaangażować się w tę opowieść, ponieważ początek wydał mi się zdecydowanie zbyt przegadany i pełen niewiele wnoszących scen. Dopiero w połowie książki poczułam się naprawdę zaciekawiona głównym wątkiem, jednak mimo tego mam sporo obiekcji co do zachowania protagonistów i tego w jaki sposób rozwinęła się ich relacja. 

Tytułowe Salem Falls to senne, spokojne miasteczko położone w Nowej Anglii. Mieszkańcy szczycą się zadbanymi, eleganckimi domami, niskim poziomem przestępczości oraz swego rodzaju prestiżem jakim cieszy się region, w którym lokalny przedsiębiorca Amos Duncan prowadzi firmę farmaceutyczną. W tym mieście ludzie szukają spokoju, porządku, dobrobytu oraz życia w dobrze zorganizowanej społeczności, w której nic nieprzewidzianego czy też gwałtownie zakłócającego spokój, nie ma prawa się wydarzyć. Do Salem Falls najczęściej przeprowadzają się rodziny z dziećmi, dlatego obecność samotnego mężczyzny, który po prostu pewnego dnia pojawił się w miasteczku, budzi spore poruszenie wśród miejscowych. Jack St. Bride jest przystojny, inteligentny, ale niezwykle tajemniczy. Trzyma się z daleka od ludzi, niechętnie opowiada o sobie, a co więcej zatrudnia się w lokalnej restauracji jako pomywacz, czym wzbudza jeszcze większą sensację, gdyż właścicielka lokalu uchodzi za wariatkę zupełnie niepasującą do obrazu idealnej obywatelki. Jack i Addie szybko nawiązują nić porozumienia, która przeradza się w płomienny romans. Niestety oboje ukrywają mroczną przeszłość i gdy prawda wychodzi na jaw, wokół nich rozpętuje się prawdziwa burza. 

Nie mogę pozbyć się wrażenia, że tej powieści mocno szkodzi fakt, iż czytelnik od samego początku wie jaką tajemnicę skrywają bohaterowie. Już w pierwszym rozdziale dowiadujemy się, że Jack właśnie wyszedł z więzienia, a chwilę później wiadomo również z jakiego powodu trafił za kratki. Nie będę w recenzji zdradzać czy protagonista był winny, czy też nie, ale muszę zaznaczyć, że odbiorca powieści dość szybko zyskuje tę wiedzę, przez co od razu ma wyrobiony pogląd na temat Jacka. Podobnie sytuacja rysuje się w przypadku Addie Peabody. Nie trzeba być specjalnie domyślnym, by zorientować się jaka tragedia spotkała właścicielkę restauracji i dlaczego żyje ona na marginesie społeczności Salem Falls. Moim zdaniem Picoult popełniła błąd takim początkiem powieści, gdyż wystawiła niemalże wszystkie karty na stół, a przysłowiowy as w rękawie, który pojawia się dużo później, nie ma już takiej siły rażenia, gdyż czytelnik ma ugruntowaną opinię o postaciach. Właśnie to rozwiązanie obarczam winą za ten przydługi, przegadany początek i kłopot jaki miałam z zaangażowaniem się w tę opowieść.

Dyskusyjna jest również relacja łącząca protagonistów. Moim zdaniem ich romans rozpoczął się nagle i przebiegał zbyt gwałtowanie jak na dorosłych ludzi po przejściach, którzy niejednego już w życiu doświadczyli. Ten wątek przypomina mi płomienne związki postaci z harlequinów, w których ona i on wpadają sobie w ramiona już na pierwszym spotkaniu. Na dodatek oboje ze sobą nie rozmawiają o ważnych, bolesnych sprawach, co oczywiście prowadzi do powstania irytujących nieporozumień między nimi. W pewnych kwestiach Jack wykazuje zupełny brak wrażliwości, a Addie zachowuje się jak ostatnia naiwna, kiedy bez większego namysłu nawiązuje romans z obcym mężczyzną. Wszystko to sprawiło, iż nie umiałam wczuć się w ich sytuację oraz zmartwić komplikacjami i problemami stawiającymi ten związek pod znakiem zapytania. Protagoniści nie wzbudzili we mnie silnych emocji, dlatego nie kibicowałam im ani jako parze, ani osobnym jednostkom. Czułam, że ich los jest mi obojętny przez większą część powieści, co sprawia, że po raz pierwszy czuję się zawiedziona historią napisaną przez Picoult. 

Na szczęście wspomniany wątek romantyczny nie jest jedynym jaki pojawia się w Czarownicach z Salem Falls. Więcej napięcia, niepewności oraz ciekawości wzbudzają charakterystyki nastoletnich przyjaciółek, które mierzą się z pierwszymi, dorosłymi dylematami. Dziewczęta wyznają też neopogańską religię Wicca, o której nigdy wcześniej nie słyszałam. Z zainteresowaniem śledziłam poczynania bohaterek przekonanych o tym, że posiadają nadprzyrodzone zdolności oraz wiedzę umożliwiającą wpływanie na otaczającą je rzeczywistość. Picoult dobrze poradziła sobie też z nakreśleniem wątku kryminalnego oraz opisaniem scen rozgrywających się w trakcie głośnego procesu o molestowanie seksualne. Fragmenty opisujące jakąś kontrowersyjną sprawę sądową to już znak rozpoznawczy pisarki i pod tym względem nie mam jej nic do zarzucenia. Udało się przekonująco opisać proces oraz przedstawić różne okoliczności przygotowywania do niego, co w mojej opinii uratowało tę powieść i sprawiło, że mimo wszystko nie żałuję lektury. 

Czarownice z Salem Falls to jedna ze starszych i niestety mniej udanych powieści Jodi Picoult. Tym razem zabrakło przekonującego, drobiazgowego nakreślenia charakteru głównych bohaterów oraz tej zręczności w łączeniu różnych wątków. Jak już zaangażowałam się w historię to książkę czytało mi się całkiem nieźle, ale mimo wszystko mam poczucie, że ten tytuł to wyraźny spadek formy pisarki.

 Ocena: 3.5 / 6

Przeczytane powieści Jodi Picoult:

Czarownice z Salem Falls  

Jesień cudów

Zagubiona przeszłość

Bez mojej zgody

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza