9 grudnia 2025

We wrześniu ściany krwawią - Carissa Orlando

 

Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 352
Pierwsze wydanie: 2023
Polska premiera: 2025

Margaret i Hal zawsze chcieli mieć dom na własność. Ich życie potoczyło się tak, że przez wiele lat przenosili się z miejsca na miejsce, zaliczając wynajęte mieszkania oraz niewielkie domy, ale oboje pragnęli osiąść gdzieś na stałe. Kiedy ich córka Katherine dorosła i wyprowadziła się na studia, wydaje się, że los wreszcie się do nich uśmiechnął. Margaret trafia w gazecie na ogłoszenie o sprzedaży przepięknej wiktoriańskiej posiadłości. Dom jest duży, położony na uboczu i nawet nie wymaga specjalnego remontu. Cena również jest atrakcyjna, więc bohaterowie bez wahania decydują się go kupić. Wprawdzie agentka nieruchomości coś wspominała o tajemniczych zgonach, do których doszło na przestrzeni dekad i wyraźnie było widać, że nie czuje się komfortowo w konkretnych pomieszczeniach, ale Margaret i Hal zupełnie to ignorują, zauroczeni wizją posiadania rezydencji. Kilka miesięcy później przekonują się, że dom od dawna jest zamieszkany przez coś, co każdego września potępieńczo wyje, przestawia meble, a w skrajnych sytuacjach atakuje mieszkańców. Na dodatek co roku o tej porze ściany na piętrze spływają krwią. Zaczyna się od kilku kropli, ale pod koniec miesiąca krew leje się już strumieniem na parter. Po czterech latach Hal ma dość i odchodzi. Nie kontaktuje się z Margaret, nie odbiera telefonów od Katherine, więc zmartwiona kobieta przyjeżdża do domu rodziców, by pomóc w poszukiwaniach. Pech chce, że właśnie zaczął się wrzesień i spirala paranormalnych wydarzeń każdego dnia nakręca się coraz bardziej.

We wrześniu ściany krwawią to udana powieść grozy, łącząca wątki paranormalne z tymi dotyczącymi przemocy domowej oraz życia z osobą uzależnioną od alkoholu. Początkowo wydaje się, że autorka sięgnęła po sprawdzony zabieg pozwalający czytelnikowi niejako wybrać czy bardziej przekonuje go opowieść o duchach nawiedzających wiktoriańską posiadłość, czy jednak skłania się ku racjonalnej interpretacji zakładającej choroby psychiczne oraz zemstę osoby latami znoszącej przemoc fizyczną i psychiczną. W zakończeniu jednak okazuje się, że Carissa Orlando zajęła jednoznaczne stanowisko, sprawiające, że książka jest rasowym horrorem. Mnie taki zabieg bardzo odpowiadał i doceniam fakt, że w centrum wydarzeń znajdują się właśnie wszystkie nadprzyrodzone sytuacje, których doświadczają Margaret i Hal.

Zazwyczaj w tego typu historiach akcja rozpoczyna się w momencie, gdy bohaterowie wprowadzają się do nowego domu i zauważają jakieś anomalie lub osobliwości. Najpierw to nic wielkiego, więc łatwo sobie wytłumaczyć te przeżycia stresem i przemęczeniem, ale z czasem nadprzyrodzone moce intensyfikują swoje działania do tego stopnia, że trudno je ignorować. Natomiast w tej powieści poznajemy bohaterów już zmagających się z intensywną fazą. O Halu wiemy niewiele, ale Margaret zdaje się w przedziwny sposób pogodzona z rzeczywistością. Uważa, że można się przyzwyczaić do życia z duchami, a względny sposób zapewni przestrzeganie kilku zasad. Katherine na razie nie jest niczego świadoma, ale to kwestia czasu, zwłaszcza gdy zacznie drążyć sprawę zniknięcia ojca. Na początku byłam lekko rozczarowana, że autorka niejako wyłamała się ze schematu, ale ostatecznie uważam, że wyszło to opowieści na dobre. Dostałam bowiem historię z klasycznym motywem nawiedzonego domu, ale zrealizowaną w trochę innym stylu niż to, co czytałam do tej pory.

Autorka nie epatuje scenami gore, ale też nie unika ich, więc w kluczowych momentach można sobie zafundować dawkę makabrycznych wrażeń. Opisy są na tyle sugestywne, że bez trudu wyobraziłam sobie zarówno to jak wyglądają duchy, jak i efekt ich ingerencji w rzeczywistość. Mamy zabite deskami drzwi do piwnicy, milczące duchy dzieci, złowieszcze zjawy zamieszkujące konkretne pokoje, ale też nieszkodliwą gosposię, która od stu lat proponuje wszystkim filiżankę świeżo zaparzonej herbaty. Pierwsza część książki jest dość spokojna, ale w drugiej napięcie rośnie naprawdę szybko i wydaje się, że dla bohaterów nie ma już żadnego ratunku. Podobała mi się również kreacja głównej bohaterki, ponieważ Margaret różni się od typowych protagonistek z horrorów. W zetknięciu z realnymi problemami nie jest specjalnie przebojowa, ale w kontakcie z nadprzyrodzonymi istotami nie traci głowy. To nie jest delikatna mimoza, która na widok ducha padnie zemdlona albo z krzykiem opuści dom. Ona będzie próbowała dostosować się do panujących warunków, a jak się nie uda to będzie walczyć do upadłego.

W tle przewija się jeszcze śledztwo w sprawie zaginięcia Hala i ten wątek również został dobrze poprowadzony. Na dodatek wizyty policji ciekawie kontrastują ze wszystkimi nadnaturalnymi zdarzeniami. W końcu jak ukryć przed funkcjonariuszami to, że duchy hałasują na piętrze i jak wytłumaczyć fakt, że w tym domu nie schodzi się do piwnicy? Nie przekonała mnie jedynie kreacja Katherine, która przez większą cześć historii przeklina i wykłóca się z matką. Teoretycznie jest wyjaśnione skąd bierze się jej nastawienie oraz trudna relacja z rodzicami, ale w praktyce kobieta zachowuje się wciąż jak nastolatka tupiąca nogą, kiedy coś jej się nie spodoba. Podsumowując, We wrześniu ściany krwawią to powieść grozy, którą mogę polecić z czystym sumieniem. Mamy przerażające zjawy, tajemnicę z przeszłości związaną z wiktoriańskim domem, realne problemy głównych bohaterów wpływające na ich zachowania oraz porządną dawkę makabry i prawdziwie niepokojące sceny. Z niecierpliwością czekam na kolejne książki autorki.

 Ocena: 5 / 6

6 komentarzy:

  1. Pierwsza myśl: oklepany motyw. Potem, kiedy czytałam dalej, robiłam się coraz bardziej zaciekawiona. Trochę miałam skojarzenia z... i tu czekaj, muszę znaleźć tytuł... Znalazłam! "Nawiedzony dom na wzgórzu" :) A ta gosposia z herbatą znowuż skojarzyła mi się z 1. sezonem "American horror story". Tyle że tam była pokojówka ;) W każdym razie sprawdziłam, w bibliotece na razie jest tylko e-book i audiobook, ale zanotowałam tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sama z siebie się śmiałam, że przez chwilę byłam zawiedziona, że to nie jest typowa książka o nawiedzonym domu, ale na szczęście zaraz mi to przeszło i doceniam pomysł :) Znam, "Nawiedzony dom na wzgórzu", ale przyznam, że powieść mi się nie podobała i "We wrześniu ściany krwawią" to jednak trochę inna historia :) Za to AHS ciągle przede mną i sama nie rozumiem czemu jeszcze nie widziałam wszystkich sezonów, znam tylko ten slasherowy. Myślę, że w wersji audio też się sprawdzi, bo to nie jest bardzo skomplikowana książka, przy której trzeba się bardzo skupić. Polecam :) Wreszcie mogę coś polecić, zamiast narzekać :)

      Usuń
    2. Ale ze mnie zamotaniec ostatnio ;) Z tym "Nawiedzonym..." o serial mi chodziło, a jak czytam teraz na Filmwebie, jest luźno oparty na książce pani Jackson. Może to "luźno" go ratuje, ale nie mam porównania.

      Usuń
    3. A serial jest super! Bardzo polecam :) Moim zdaniem oprócz tytułu to nie ma nic wspólnego z książką. Serio, bohaterowie są zupełnie inni i cała opowieść też.

      Usuń
  2. Przyznaję - trochę się obawiałam, że napiszesz, że to totalnie nieudana powieść :) Mam ją od jakiegoś czasu na liście wraz z przeczuciem, że mi się spodoba, ale starałam się nie czytać od te pory o niej za dużo. Przed Twoją opinią się jednak nie oparłam. Świetnie, że polecasz i liczę na to, że i mi się spodoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak sięgałam po książkę to też obawiałam się, że mi się nie spodoba :)) Ale tak miło było przeczytać coś dobrego, więc czytaj śmiało :) Bardzo mi miło, że zdecydowałaś się zerknąć na mój tekst ;)

      Usuń