2 maja 2026

Sobą zajęci. O pułapkach samorozwoju i kultury terapeutycznej - Kama Wojtkiewicz

 

Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 352
Pierwsze wydanie: 2026

Od kilku lat słucham podcastu prowadzonego przez Kamę Wojtkiewicz, więc kiedy tylko zobaczyłam informację, że napisała książkę, wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać. Sobą zajęci (świetny tytuł!) to publikacja będąca moim zdaniem głosem rozsądku w świecie zdominowanym przez dwie skrajne narracje mówiące o tym, że albo musimy nieustannie pracować nad sobą, terapeutyzować się latami, by osiągnąć zrozumienie siebie i otaczającej nas rzeczywistości, albo powinniśmy zdecydowanie odrzucić pomysł pójścia na terapię, bo to tylko wyciąganie pieniędzy, a psychologia ma więcej wspólnego z wróżeniem z fusów niż prawdziwą nauką. Książka jest dość nietypowa w swojej formie, ponieważ składa się głównie z zapisu rozmów jakie autorka przeprowadziła z psychologami, psychoterapeutami, filozofami czy neurobiologami. Kama Wojtkiewicz jest autorką wstępu do każdej z części, odpowiada również za spisanie poszczególnych rozmów oraz formę w jakiej wywiady ostatecznie trafiły do książki.

Jak to bywa w przypadku takich publikacji, nie wszystkie poruszone tematy zainteresowały mnie w takim samym stopniu, ale całość okazała się na tyle ciekawa, że oceniam ją pozytywnie. Zwróciłam uwagę na zjawisko, które zostało nazwane obsesją samorozwoju, czyli stanem, w którym tak bardzo koncentrujemy się na tym, żeby ciągle coś w sobie poprawiać, zmieniać, przepracowywać, że zaczynamy zamykać się w bańce i nie dość, że wymagamy od siebie dopasowywania się pod liczne zakazy i nakazy, to jeszcze tego samego oczekujemy od innych ludzi. Podoba mi przypomnienie, że nie każde zmartwienie należy natychmiast przegadać z terapeutą, bo najpierw można zwrócić się do najbliższych, zaufanych osób. Mam nadzieję, że zostanę dobrze zrozumiana, bo mam oczywiście na myśli takie zwyczajne, codzienne troski, a nie poważne problemy czy traumy, które oczywiście wymagają konsultacji ze specjalistą. Natomiast psycholożka Joanna Flis przypomina, że obsesja na punkcie wiecznego samodoskonalenia nie poprawi naszego życia, a wręcz przeciwnie, uczyni je dużo trudniejszym.

Zgodnie z tytułem, jesteśmy często tak bardzo sobą zajęci, że nie dostrzegamy już drugiego człowieka, wpadając w pułapkę pop-psychologicznych sloganów głoszonych przez instagramowych guru. Z tym wiąże się również drugi ciekawy wątek poruszony w publikacji, dotyczący tak zwanej kultury terapeutycznej, którą filozof Tomasz Stawiszyński opisuje (za Evy Illouz oraz Philipem Rieffem) jako przenikniętą pojęciami zaczerpniętymi z tradycji psychoterapeutycznej. Okazuje się, że coraz częściej sposób w jaki o sobie myślimy czy opowiadamy, a także jak postrzegamy nasze wartości, jest kształtowany przez język terapeutyczny. Często dochodzi przy tym do spłaszczenia i wypaczenia pojęć, więc nagle wszyscy dookoła nas to narcyzi a każdy dyskomfort zostaje nazwany traumą. Psycholog Igor Rotberg zauważa, że wiele osób nie chce już odczuwać trudnych, ale normalnych i potrzebnych emocji  takich jak smutek czy codzienne problemy. Stajemy się bezradni wobec najmniejszych kłopotów, więc pędzimy do gabinetu specjalisty oczekując, że kilka wizyt załatwi sprawę, usuwając dyskomfort z naszego umysłu.

Cenię również rozmowę z psychoterapeutką Cvetą Dimitrovą na temat tego jak ważny jest czynnik ludzki w terapii. Nawet najlepszy specjalista-teoretyk nie będzie w stanie dotrzeć do pacjenta jeśli stosuje się tylko do zaleceń naukowych, ignorując zupełnie fakt, że każdy człowiek jest inny i czasami warto wyjść poza schemat prowadzenia terapii zgodny z danym nurtem. W wywiadzie poruszone zostają także kwestie odsłaniania się przez terapeutę, przekraczania granic, płacenia za terapię oraz różnych nadużyć, które mogą pojawić się w takiej relacji. Najmniej przypadły mi do gustu rozmowy na temat zjawisk określonych jako współczesna duchowość. „Holistyczna praca z ciałem”, „somatyczne metody pracy z traumą” brzmią dla mnie jak dziwaczne praktyki niemające żadnego zakorzenienia w nauce. Zupełnie nie przekonała mnie dr Asia Kubiakowska deklarująca, że pracuje „według taoistycznej tradycji wody”. Być może znam za mało szczegółów, ale nie rozumiem tak pojętej duchowości i tego jak może być pomocna w terapii.

Nie miałabym nic przeciwko, gdyby autorka napisała nieco więcej ze swojej perspektywy, ale rozumiem, że taki był zamysł na książkę, żeby w centrum postawić zaproszonych do współpracy rozmówców. Moim zdaniem Sobą zajęci to lektura, którą docenią zarówno laicy, jak i osoby mające już wiedzę na temat psychologii, psychoterapii oraz szeroko pojętego rozwoju osobistego. Nie jest to publikacja do przeczytania na raz, bo nad każdą rozmową trzeba się chwilę zastanowić i przemyśleć poruszone tematy, ale uważam, że warto po nią sięgnąć.

 Ocena: 4.5 / 6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz