6 lutego 2016

The Flash, sezon 1


Liczba sezonów: 2
Lata emisji: 2014 -
Obsada: Grant Gustin, Danielle Panabaker, Carlos Valdes, 
Jesse L. Martin, Tom Cavanagh

Wspominałam kiedyś, że nie należę do wielbicielek historii o superbohaterach, ale wygląda na to, że już niedługo będę musiała zweryfikować swój pogląd na opowieści o postaciach obdarzonych przeróżnymi nadludzkimi mocami. Zaczęło się od Batmana, którego losy zainteresowały mnie na tyle, że zgromadziłam kilka gier komputerowych z nim w roli głównej, a także obejrzałam filmy oraz animowany serial poświęcony Mrocznemu Rycerzowi. Komiksy wciąż przede mną, ale już się nie zarzekam, że po to medium nie sięgnę. Niedawno dałam się namówić na śledzenie przygód zupełnie innego superbohatera i absolutnie nie żałuję, wręcz przeciwnie – cieszę się, że zdecydowałam się wyjść poza swoje ulubione tytuły i niespodziewanie zaangażowałam w perypetie Barry’ego Allena, czyli tytułowego Flasha. Produkcja powstała jako spin-off serialu Arrow, (który odrzucił mnie po kilku odcinkach pierwszego sezonu), ale zdaje się, że jest równie popularna i dobrze oceniana, co poczynania strzelającego z łuku Olivera Queena.

Zanim zabrałam się za oglądanie, słyszałam, że The Flash zyskuje przy bliższym poznaniu i dopiero po kilku epizodach widać, iż historia ma w sobie to słynne „coś”. Po obejrzeniu całego sezonu mogę tylko potwierdzić tę opinię, ponieważ początek wcale nie wskazuje na tak dynamiczny i intrygujący rozwój wielu wątków oraz pogłębienie charakterystyki bohaterów w następnych odcinkach.
Najszybszy człowiek na Ziemi.
Sądziłam, że potraktuję ten tytuł jako miłą odskocznię od bardziej zajmujących produkcji, a tym samym uniknę rozmyślania na temat kolejnych wydarzeń oraz przejmowania się losami postaci. I co? I nic z tego nie wyszło, bo niepostrzeżenie zaangażowałam się w fabułę tak mocno, iż trzygodzinną podróż między Łodzią a Poznaniem spędziłam na wpatrywaniu się w ekran tabletu i zastanawianiu, co zdarzy się w finale. Zanim jednak opowiem o zakończeniu, wypadałoby napisać kilka słów o początku, czyli okolicznościach w jakich zwyczajny mężczyzna został obdarzony mocą poruszania się z ogromną prędkością.

Jako dziecko Barry Allen widział jak ktoś zamordował jego matkę. O zbrodnię oskarżono ojca chłopaka, a następnie osadzono go w więzieniu, przez co kilkulatek trafił pod opiekę detektywa i jednocześnie przyjaciela rodziny, Joe Westa. Kiedy bohater dorósł, znalazł pracę w policyjnym laboratorium, dzięki czemu po godzinach mógł prowadzić własne śledztwo w sprawie śmierci matki, ponieważ nigdy nie wierzył, że zginęła z rąk ukochanego męża. Pewnego wieczoru nad Central City rozpętała się potężna, niszczycielska burza, a rażony piorunem Barry zapadł w wielomiesięczną śpiączkę. Gdy w końcu odzyskał przytomność, okazało się, że nie jest już tym samym człowiekiem, ponieważ zyskał niewytłumaczalną moc poruszania się szybciej niż ktokolwiek inny na Ziemi. Oczywiście tej pamiętnej nocy nie tylko protagonista został obdarzony nadprzyrodzonymi umiejętnościami. W mieście pojawiły się podobne mu osoby, jednak nie każda z nich korzysta ze swojego daru we właściwy sposób. Tylko Barry może ich powstrzymać, ponieważ policja jest bezradna wobec nowego typu przestępców. Wkrótce bohater wpada też na nowy ślad w sprawie morderstwa matki.

Barry ze swoim opiekunem Joe Westem.

Przez kilka pierwszych odcinków serial niczym specjalnym nie zaskakuje. Nie przypominam sobie, by pojawiały się jakieś cliffhangery czy emocjonujące zwroty akcji, ale mimo tego, oglądałam go z przyjemnością, uważając za lekki i łatwy w odbiorze. Jednak mniej więcej w połowie sezonu atmosfera tej historii zaczęła się zmieniać, sprawiając, że z coraz większą niecierpliwością czekałam na kolejny odcinek.
Czytanie książek zajmuje kilka sekund :)
Początkowo przedstawiono nieśmiałego, spóźnialskiego i nieco roztrzepanego chłopaka, który uczy się żyć z nowymi zdolnościami, korzystając z ogromnej wiedzy doktora Harrisona Wellsa oraz jego zespołu badawczego. Przez ten czas widzowie obserwują również potyczki Barry’ego Allena z kolejnymi przeciwnikami obdarzonymi nadludzką mocą. Dzięki nim protagonista wciąż zwiększa prędkość poruszania się, testuje swoje możliwości i zdobywa wiedzę pozwalającą wykorzystać je w słusznych sprawach. Jednak z każdym kolejnym epizodem fabuła zaczyna się komplikować, pojawiają się również wątpliwości związane z intencjami niektórych postaci, Barry poznaje coraz więcej faktów o okolicznościach zabójstwa matki, co sprawia, że musi podjąć szereg kluczowych decyzji. Stopniowo historia robi się poważniejsza, czasem refleksyjna, a przy tym nadal dynamiczna i intrygująca, dlatego ten tytuł uważam za prawdziwe zaskoczenie.

Podoba mi się sposób w jaki przedstawiono narodziny Flasha. Jak cały serial, tak sam Barry Allen przechodzi metamorfozę udowadniającą, że nawet nagle zdobyta moc nie gwarantuje ani szczęścia, ani rozwiązania starych problemów, ani nawet pewności, że dzięki niej każdy przestępca zostanie ukarany. Mężczyzna stopniowo dowiaduje się na co go stać, a każda kolejna potyczka jest dla niego cenną lekcją. Cieszę się również, że twórcy nie pozbawili tej postaci pewnej dozy nieporadności i nieśmiałości, sprawiającej, że w prywatnych sytuacjach bohater wciąż jest sobą, czyli bystrym, sumiennym naukowcem, mającym problemy w życiu uczuciowym i wciąż cierpiącym z powodu brutalnego rozpadu rodziny. Kolejnym plusem jest również stworzenie wyrazistych i ciekawych protagonistów, którzy nie stoją w cieniu Flasha. Każdy z nich został obdarzony pewną wyróżniającą cechą lub uwikłany w skomplikowaną relację, dzięki czemu z łatwością mogłam zżyć się z towarzyszami Barry’ego, a tym samym przejmować ich losami. Uwielbiam duet Caitlin Snow & Cisco Ramon, ponieważ poważna pani doktor i szalony wynalazca idealnie się uzupełniają, a ich rozmowy oraz zachowania wprowadzają do opowieści nieco humoru, rozluźniając atmosferę i dając odbiorcom chwilę oddechu między kolejnymi emocjonującymi zdarzeniami.

Zespół pomagający Flashowi walczyć z przestępczością.

Nie spodziewałam się, że w tym serialu tak ważny będzie wątek przyjaźni przybierającej przeróżne kształty. Od tej niemal ojcowskiej, wynikającej z troski jaką Joe West obdarzył swojego wychowanka poprzez prawdziwie kumpelską relację między wspomnianymi Caitlin i Cisco aż do uczucia wykraczającego poza ramy koleżeństwa, jakim Barry obdarzył pewną dziewczynę.
Doktor Harisson Wells - intrygująca, tajemnicza postać.
Jest jeszcze fałszywa lojalność i udawana sympatia, ale nie mogę nic więcej zdradzić, ponieważ ta kwestia jest jedną z ważniejszych niespodzianek dla widza. Relacje między postaciami raczej nie wysuwają się na pierwszy plan, ale mimo tego nie brakuje scen pokazujących jak jedne więzi umacniają się i rozwijają, a inne niestety kończą i to w dramatycznych okolicznościach. Zdarzają się także momenty wzruszeń, ale są tak wkomponowane w akcję, że ani razu nie odczułam, by serial zbaczał z głównego wątku lub tracił na dynamice. Pod względem gry aktorskiej również jest całkiem nieźle. Wszyscy odtwórcy głównych ról dobrze spełniają swoje zadania, zwłaszcza Grant Gustin jako Flash, dlatego żałuję, że w kinowej produkcji o tym superbohaterze zastąpi go inny aktor.

Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o niezwykłych przeciwnikach protagonisty. Niemal każdy odznacza się różnymi nadprzyrodzonymi zdolnościami, dlatego stanowi śmiertelne zagrożenie nie tylko dla zwykłych mieszkańców Central City, ale również dla superszybkiego Flasha. Z racji na fakt, że wcześniej kompletnie nie interesowałam się tą postacią, nie jestem w stanie stwierdzić czy wszyscy złoczyńcy należą do kanonu, ale niektórzy naprawdę robią wrażenie. Warto wspomnieć o kobiecie potrafiącej teleportować się do każdego miejsca, na które spojrzy, mężczyźnie zamieniającym się w trujący gaz czy braciach umiejących kontrolować pogodę. Oczywiście jest także najgroźniejszy wróg, czyli tak zwany Reverse-Flash, ale o nim wolę nie pisać nic więcej, żeby nie zepsuć wam zabawy. Mogę jedynie zdradzić, że jego tożsamość, inteligencja oraz jeszcze bardziej osobliwe umiejętności niż innych antagonistów, są dość szokujące. Zupełnie nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy, więc kolejny plus dla twórców. Warto też zaznaczyć, że do wszystkich wydarzeń dopasowane zostały quasi-naukowe wytłumaczenia. Zespół doktora Wellsa nieustannie mierzy się z trudnymi do zrozumienia zjawiskami lub anomaliami, ale zawsze ma jakąś teorię na dany temat, dzięki której znajduje rozwiązanie problemu. Nie przypuszczam, żeby te wyjaśnienia miały wiele wspólnego z prawdziwą nauką, ale serial rządzi się swoimi prawami, więc przymykam na to oko.

Flash trafił na nadspodziewanie silnego przeciwnika.

The Flash to moje największe serialowe zaskoczenie ubiegłego roku. Nie przypuszczałam, że akcja przykuje moją uwagę, a śledzenie przygód poszczególnych postaci będzie tak emocjonujące. Namawiam do oglądania i to nie tylko fanów opowieści o superbohaterach, bo historia jest naprawdę zajmująca i ciekawie poprowadzona. Twórcy postarali się też o sensowne zakończenie pierwszego sezonu, dając nadzieję na to, że kontynuacja utrzyma ten wysoki poziom. Jeśli jeszcze nie widzieliście nowego Flasha na małym ekranie, najwyższy czas to zmienić. 

Ocena: 8 /10 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza