23 lipca 2011

Słodycz zemsty - Rosemary Rogers


Wydawnictwo: Mira
Liczba stron: 396


Niemal w każdej powieści, niezależnie od gatunku pojawia się motyw romantyczny. Bardziej lub mniej eksponowana historia miłosna przydaje postaciom autentyczności, a samą fabułę często czyni znacznie bardziej interesującą. W przypadku literatury romansowej to właśnie uczucie, łączące głównych bohaterów wysuwa się na pierwszy plan, dominując nad innymi wątkami. Nie należę do fanek takich powieści, ale również nie jestem ich przeciwniczką, dlatego od czasu do czasu sięgnę po romans, który czymś przykuje moją uwagę. 

Słodycz zemsty zainteresowała mnie usytuowaniem akcji w XIX wiecznej Anglii i Ameryce. Rozpoczynając lekturę miałam nadzieję na barwne opisy towarzyskich spotkań, zabaw i wszelkich arystokratycznych rozrywek. Autorka spełniła moje oczekiwania dokładnie odtwarzając realia epoki i ówcześnie panujące zwyczaje. Główną bohaterką jest panna Celia Sinclair, która niespodziewanie pojawia się w Anglii, utrzymując, iż pragnie spotkać się z rodziną matki. Plany dziewczyny są jednak nieco bardziej skomplikowane, bowiem pragnie ona zemścić się na pewnym angielskim lordzie, który wiele lat temu zhańbił jej matkę, doprowadzając biedną kobietę do śmierci. Niespodziewanie na drodze Celii staje młody lord Colter Northington – syn mężczyzny, którego bohaterka chce zniszczyć. Panna Sinclair postanawia dotrzeć do mordercy matki poprzez znajomość z Colterem. Oczywiście sytuacja wymknie się jej spod kontroli, a młody Northington wywoła wiele emocji i skrajnych uczuć.

Powieść Rosemary Rogers z pewnością nie należy do wymagającej i skomplikowanej literatury, ale dostarczyła mi kilku godzin rozrywki, pozwalając przenieść się w odległą przeszłość i śledzić poczynania bohaterów. Skłamałabym pisząc, że Słodycz zemsty jest romansem nietypowym i oryginalnym. Zakończenie historii można bez trudu przewidzieć, ale mimo tego książkę oceniam dość wysoko, ponieważ autorka postarała się o zgrabne ujęcie fabuły i nieustanny dreszczyk emocji. Akcja toczy się niezwykle wartko. Od samego początku aż do finału, powieść pełna jest przygód, a bohaterowie, co chwilę wikłają się w nowe tarapaty. Oprócz perypetii uczuciowych i nieustannej roszady towarzyskiej pojawia się także wątek polityczny, dzięki któremu wszystkie tajemnice i grzechy z przeszłości wychodzą na jaw. Wspomniane wcześniej opisy towarzyskich spotkań, pokazują jak ważne było zachowywanie pozorów wśród arystokracji. Panny musiały wyglądać pięknie, ale nie nazbyt śmiało; powinny flirtować, ale bez zbytniego zwracania na siebie uwagi. Nawet zwyczajna rozmowa z mężczyzną mogła stanowić pretekst do rozsiania plotek o niemoralności dziewczyny. Wszystkie spacery czy wyjścia do teatru zakochanych, musiały odbywać się w obecności przyzwoitki. Każda szanująca się dama z towarzystwa miała świadomość, że zazdrość innych jest w stanie zrujnować jej przyszłość, dlatego nieustannie zwracała uwagę na swoje słowa i gesty. 

Bohaterowie zostali skonstruowani w sposób znany wszystkim czytelnikom romansów. Celia to piękna, lecz uboga dziewczyna, która znacznie różni się od młodych panien z wyższych sfer. Jest odważna, sprytna i inteligentna, a poznając nowych ludzi kieruje się zgoła innymi motywami, niż córki wpływowych osób. Bohaterka nie pragnie poznać zamożnego dżentelmena by jak najszybciej wyjść za niego za mąż, ale jej celem jest pomszczenie matki poprzez wywołanie skandalu obyczajowego. Tajemniczość i osobliwy charakter dziewczyny intrygują Coltera, który niespodziewanie dla samego siebie coraz częściej myśli o niepokornej Celii. Młody lord posiada opinię kobieciarza, utracjusza i cynika, ale w rzeczywistości jest mężczyzną sprawiedliwym, i potrafiącym dochować wierności ukochanej. Autorka stworzyła postaci przewidywalne i niezbyt skomplikowane psychologicznie, ale mimo tego udało jej się wyposażyć bohaterów w poczucie humoru i cięte dialogi. Z przyjemnością czytałam wypowiedzi buńczucznej panny Sinclair, które z drwiącym śmiechem ripostował lord Northington.
Obawiałam się, że język, jakim napisano powieść pełen będzie egzaltowanych dialogów i cukierkowych opisów miłosnych uniesień. Na szczęście moje przypuszczenia okazały się nieprawdziwe, ponieważ Rosemary Rogers nie przekroczyła granic dobrego smaku, opisując sceny erotyczne czy namiętne wyznania uczuć. Słodycz zemsty to powieść idealna na wakacyjne, leniwe dni. Polecam każdemu, kto ma ochotę zapoznać się z lekką i przyjemną historyjką.    


Ocena: 4 / 6

Egzemplarz recenzyjny otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Sztukater i wydawnictwa Mira 

21 lipca 2011

Amnesia The Dark Descent


Gatunek: Survival horror
Producent: Frictional Games
Dystrybutor : Cenega Poland

Wakacje to czas odpoczynku, błogiego lenistwa i radosnego nastroju. Wolne dni kojarzą mi się przede wszystkim z możliwością poświęcenia kilku godzin dziennie na rozrywki, na które wiecznie brakuje czasu w ciągu pozostałych części roku. Tegoroczny odpoczynek upływa pod znakiem wszelkiej maści horrorów i thrillerów, które ostatnio zdominowały moje gusta czytelnicze i filmowe. Oczywiście uwielbienie dla dreszczowców nie mogło także ominąć gier, które jako jedyne medium są w stanie wywołać we mnie cień strachu. Amnesia the dark descent to mój imieninowy prezent i muszę przyznać, że sama nie wybrałabym sobie lepszego podarunku. W tej grze jest wszystko, co powinien zawierać dobry horror, opierający się na straszeniu bez krwawych i brutalnych środków. 

Miejscem akcji jest XVIII - wieczny ponury i upiorny zamek. Gracz porusza się po wszystkich jego zakamarkach, od eleganckich salonów poprzez ciemne piwnice i kanały, aż do przerażających lochów i tajemniczego sanktuarium. Fabuła gry nie jest skomplikowana, bowiem dotyczy właściwie tylko jednego wątku. Zadaniem gracza wcielającego się w postać Daniela jest dowiedzenie się, dlaczego nasz bohater doprowadził do zaniku własnej pamięci. Co przywiodło go do tajemniczego zamku? I wreszcie czy ma on jakiś związek ze zniknięciami okolicznej ludności? 

Odpowiedzi na te pytania i wyjaśnienia wszelkich wątpliwości poznajemy oczywiście podczas eksploracji świata i odnajdywania przeróżnych notatek i wiadomości. Niemal w każdym pomieszczeniu znajduje się jakiś list, czasem napisany przez Daniela do siebie samego, a czasem będzie to wiadomość, dotycząca właściciela zamku lub jakiegoś konkretnego wydarzenia. W odzyskiwaniu pamięci pomagają także liczne retrospektywne wizje, w których Daniel rozmawia z tajemniczym Aleksandrem. Zamek w wielu miejscach jest zrujnowany, pozbawiony jakiegokolwiek źródła światła, dlatego niezwykle cennym znaleziskiem będzie krzesiwo lub butelka oliwy do lampy. Przedmioty te są niezbędne dla poruszania się w kolejnych lokacjach i przechodzenia etapów gry. Na szczęście twórcy szczodrze obdarowują gracza tym podstawowym ekwipażem i na każdym kroku można natknąć się na coś, co rozświetli mroczne korytarze.

Amensia the dark descent to survival horror, straszący głównie za pomocą dziwnych dźwięków, gasnących nagle lamp i przerażających szeptów dokoła. Wygląd budynku został zaczerpnięty z gotyckich powieści, w których opuszczone zamczyska stanowią tło dla makabrycznych wydarzeń. Labirynty ponurych korytarzy, tajne przejścia, ukryte pod obrazami artefakty i nieustanne poczucie zagrożenia to elementy charakterystyczne zarówno dla wspomnianej literatury, jak i recenzowanego tytułu. Oczywiście nastrój grozy w tym przypadku tworzą nie tylko niewyjaśnionego pochodzenia dźwięki czy zdewastowane pokoje, ale dreszczyk emocji zapewnia również obecność potwora. Z groźnym widmem nie można walczyć; żeby uratować życie należy się przed nim schować lub po prostu uciekać. Co więcej za każdym razem, gdy widzimy potwora lub jakieś inne paranormalne zjawisko Daniel powoli traci zmysły. Gdy jego poczytalność jest bliska zeru obraz wiruje, rozmazuje się i dalsze granie jest bardzo utrudnione. Rozsądek odzyskujemy poprzez wykonywanie zadań, rozwiązywanie zagadek, a także długotrwałe przebywanie w oświetlonym pomieszczeniu. Poruszanie się w ciemnościach również powoduje obłęd, dlatego tak ważne jest posiadanie jakiegoś źródła światła. Na początku gry potwór pojawia się rzadko, a jeśli jest gdzieś w pobliżu to dostrzec można tylko zarys postaci. Dopiero wraz z postępem rozgrywki makabryczny stwór będzie prześladować Daniela coraz częściej. Wyłoni się nagle zza rogu, zacznie łomotać w drzwi lub gonić bohatera, zmuszając gracza do szybkiej akcji. Przyznam, że choć potwór jest tylko jeden to naprawdę można się przestraszyć, gdy niespodziewanie stanie na drodze.  

Amnesia the dark descent to świetna i klimatyczna gra grozy. Polecam ją każdemu miłośnikowi mocniejszych wrażeń, nawet, jeśli z cyberrozrywką spotyka się raczej rzadko. Wszelkie zagadki bowiem są raczej łatwe, a sama rozgrywka nie nastręcza wielu trudności. Każdy potrzebny przedmiot mieni się na niebiesko, więc nie sposób go przeoczyć. Pamiętając, że należy dokładnie przeszukiwać pomieszczenia bez problemu można znaleźć cenne artefakty. Dodatkowo gracz ma stały wgląd do zebranych listów, w których często zawarte są istotne informacje. Ponadto nasza postać często sama sporządza własne notatki, co pozwala uporządkować już zdobytą wiedzę. Zakończenie nie jest zbyt rozbudowane, ale na pewno nie rozczarowuje. W ostatnim rozdziale gracz ma możliwość podjęcia decyzji, która zaważy na finale.
Na pewno jeszcze wrócę do tego tytułu, który choć zrealizowany przez niewielkie studio, prezentuje bardzo wysoki poziom. Gra świateł i cieni, mroczne pomieszczenia, niepokojące dźwięki i tajemnica do rozwiązania to elementy, które cechują ten survival horror i sprawiają, że otrzymuje ode mnie najwyższą ocenę. 

Ocena: 6 / 6 
 

20 lipca 2011

Żniwo gniewu - Lucie Di Angeli-Ilovan


Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 368

Biorąc tę książkę do ręki nie spodziewałam się, że jej treść tak mną wstrząśnie. Piękna okładka i niezbyt obszerny opis fabuły nie zapowiadały ogromnego ładunku emocji zawartego w tej opowieści. Żniwo gniewu to świadectwo wojennego okrucieństwa i heroizmu nie tylko żołnierzy, ale także zwykłych ludzi, o których, na co dzień się nie mówi. Autorka ukazuje niewyobrażalny dramat, dotykający każdego, komu przyszło żyć w tak ciężkich czasach. Powieść nie pozwala na dystansowanie się od treści, ponieważ historia w niej przedstawiona jest niezwykle przejmująca i do bólu prawdziwa. Lucie Di Angeli-Ilovan stworzyła bardzo wartościowe dzieło, oparte na rzeczywistych wydarzeniach z życia jej rodziny. Obok tej książki nie można przejść obojętnie, jestem pewna, że będę o niej pamiętać przez długi czas.

Powieść składa się z dwóch przeplatających się płaszczyzn czasowych. Początkowo akcja osadzona zostaje we współczesnych Stanach Zjednoczonych, a bohaterką jest pięćdziesięcioletnia Magdalena, która po śmierci matki, odkrywa wiele rodzinnych sekretów, pilnie strzeżonych przez całe lata. Pod wpływem tych informacji kobieta postanawia napisać książkę o tragicznych doświadczeniach swoich polskich przodków. Wiarygodne spisanie rodzinnej historii umożliwiają liczne pamiętniki i notatki, które przez cale życie pisała matka bohaterki Kaszmira. Części zatytułowane „Książka Magdaleny” przenoszą czytelnika na Kresy, gdzie mieszkają Kaszmira i jej młodsza siostra Maruszka. U progu wojny, w 1939 roku kobiety nie mają pojęcia ile trudnych chwil przed nimi. Wiedzą, że zmieniająca się rzeczywistość zwiastuje problemy i koniec dotychczasowego spokoju, ale nie przeczuwają jak tragiczne doświadczenia szykuje im los. 

Kaszmira i Maruszka różnią się od siebie pod wieloma względami. Starsza siostra jest silna, energiczna i zdecydowana. Zna tajemnice ziół i przypraw, dzięki czemu potrawy, które przygotowuje zyskują niespotykany, oryginalny smak. Natomiast Maruszka jest bardziej delikatna i krucha, zawsze otoczona siostrzaną opieką. Potrafi pięknie szyć, co częstokroć zapewnia bohaterkom możliwość przetrwania w nowej, nieobliczalnej rzeczywistości. Mimo różnic siostry wspierają się wzajemnie, wiedząc, że tylko w ten sposób zdołają utrzymać się przy życiu. Często okazuje się, że dzielą je nie tylko nabyte umiejętności czy cechy charakteru, ale także tajemnice, która każda z nich posiada.

Żniwo gniewu zdecydowanie nie należy do lektur łatwych i relaksujących, w których bohaterowie zwalczają wszelkie problemy, a ich trudy zostają wynagrodzone szczęśliwym zakończeniem. W przypadku tej powieści bardzo niezręcznie jest pisać o happy endzie. Z jedne strony historia kończy się łaskawie dla Kaszmiry i Maruszki, ponieważ obie przetrwają wojnę i dożyją późnej starości. Jednak gdyby spojrzeć na całą sytuację pod zupełnie innym kątem to dostrzec można jak bardzo okaleczeni psychicznie są ludzie tacy, jak bohaterki powieści. Wszystko, czego doświadczyły te kobiety odcisnęło na nich ogromne piętno. Nie można wymazać z pamięci morderstw niewinnych dzieci; wielokrotnych gwałtów kobiet i dziewczynek oraz bezmyślnych aktów wandalizmu, których dopuszczali się żołnierze każdej z walczących stron. Jestem przekonana, że takie doświadczenia zmieniają człowieka na całe życie i nie pozwalają wrócić do normalności. Lucie Di Angeli-Ilovan pokazuje, że nawet kilkadziesiąt lat po wojnie, wydarzenia z przeszłości powracają, siejąc zamęt i burząc kruchy spokój. 

Podczas czytania wielokrotnie zastanawiałam się jak człowiek może dopuścić do takiego okrutnego zachowania; do zupełnego upadku wszelkich zasad moralnych. Na porządku dziennym były kradzieże i dewastacja opuszczonych domostw oraz wyzysk ubogich, którzy nie mogli zapłacić za jedzenie czy transport. Najbardziej przerażająca była jednak wszechobecna przemoc. Jedno nieopatrzne słowo, jeden niewłaściwy gest i człowiek mógł zostać zabity w każdej chwili nie tylko z rąk wroga, ale także często przez tych, których uważał za swoich sprzymierzeńców. Nie wiadomo, komu można zaufać, a od kogo trzeba trzymać się z daleko; co wolno mówić, a jakie fakty z przeszłości lepiej zataić. Przyszłość była wielką niewiadomą, a zmieniający się co chwilę układ sił wprowadzał dodatkowy chaos i zamęt.

W tym morzu nienawiści i bestialstwa czasem pojawiały się także akty litości i bezinteresownej pomocy drugiemu człowiekowi. Takie zachowania traktowane były niemal jak cud, niespotykany wyraz łaski, który po raz kolejny może już się nie powtórzyć. Wśród Niemców, Rosjan, Polaków, Ukraińców, Białorusinów czy Żydów zdarzali się zarówno dobrzy, jak i źli ludzie. Dzięki pomocy innych i własnej wytrwałości Kaszmira i Maruszka zdołały przeżyć wojnę. Podziwiam ich odwagę i siłę, ponieważ wielokrotnie znalazły się w bardzo trudnej sytuacji, niemal bez szans na przetrwanie, ale wola życia zawsze okazywała się silniejsza niż poczucie beznadziei. 

Książka Lucie Di Angeli-Ilovan to rekonstrukcja ówczesnej rzeczywistości i dramatycznych ludzkich przeżyć. Zasługuje na wyróżnienie, ponieważ odniosłam wrażenie, że autorka postarała się o dokładne i rzetelne przedstawienie historii, bez zbędnego patosu i zadęcia.  Po przeczytaniu ostatniej strony nie można uciec od emocji, refleksji i wdzięczności za życie w czasach pokoju. 

Ocena: 6 / 6

Egzemplarz recenzyjny otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Sztukater i wydawnictwa Zysk i S-ka

16 lipca 2011

Książę mgły - Carlos Ruiz Zafon


Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 198

Twórczość Carlosa Ruiza Zafona podbiła moje serce od pierwszej strony Cienia wiatru.  Jeszcze przed poznaniem zakończenia nie miałam wątpliwości, że ta niezwykła książka stanie się jedną z moich ulubionych. Kolejna powieść - Gra Anioła utwierdziła mnie w przekonaniu, że Zafon włada prawdziwym talentem  pisarskim i darem w kreowaniu niby zwyczajnej rzeczywistości, która jednak posiada magiczny pierwiastek i subtelne echo metafizycznych zdarzeń, wymykających się rozumowemu poznaniu. Z niecierpliwością czekam na kolejną powieść Zafona, skierowaną do starszych odbiorców, ale chętnie poznaje także jego wczesną twórczość poświęconą młodzieży. Jedną z takich książek jest debiutancki Książę mgły, który w Polsce został wydany dopiero w zeszłym roku. 

Akcja powieści osadzona jest w roku 1943. Państwo Carverowie postanawiają zadbać o bezpieczeństwo swoich dzieci i zarządzają przeprowadzkę do niewielkiej rybackiej osady, która powinna stanowić przyjemny azyl w ogarniętym wojną świecie. Niestety sielankowa okolica skrywa wiele sekretów i niewyjaśnionych zjawisk. Trzynastoletni Max nie może pozbyć się wrażenia, że nowy dom zamieszkany jest przez złowrogie siły, które kumulują się w przedziwnym, zapuszczonym ogrodzie. Chłopiec odkrywa, że na terenie domostwa znajdują się także osobliwe posągi cyrkowców ustawione w kształt sześcioramiennej gwiazdy wpisanej w okrąg. Bohater wraz ze starszą siostrą Alicją oraz poznanym w miasteczku siedemnastoletnim Rolandem szybko przekona się, że opowieści o magii i potwornych czarownikach nie są tylko miejscowymi legendami.

Już w debiutanckiej powieści wyraźnie zarysowują się cechy stylu autora, które sprawiły, że późniejsze książki zrobiły na mnie tak duże wrażenie. Niesamowity klimat, wprowadzający czytelnika w świat z pogranicza baśniowości i realności oraz upodobanie do opisywania złowrogich, opuszczonych budynków to składowe stylu Zafona. Oprócz tego pojawia się także tajemnicza postać, o przedziwnych talentach i mocach, która może spełniać każde życzenie, ale za taką przysługę oczekuje sowitej zapłaty. Nie może zabraknąć również tajemnicy z przeszłości, w tym przypadku dotyczy ona dawnych właścicieli domu Carverów, którzy opuścili go pogrążeni w smutku i depresji. Bardzo przypadło mi do gustu zakończenie Księcia mgły, będące ukoronowaniem wcześniejszych zdarzeń. Od początku autor buduje napięcie, które świetnie podtrzymuje aż do finału. Zakończenie nie rozczarowuje, co więcej pewien fakt, ujawniony dopiero na ostatnich stronach bardzo mnie zaskoczył i sprawił, że wszystko ułożyło się w logiczną całość.

Stworzeni przez Zafona bohaterowie to typowe postaci z powieści dla młodzieży – szlachetni, odważni, inteligentni i zdani tylko na siebie, gdy nadejdzie decydujące starcie ze złem. Mimo tej schematyczności bardzo ich polubiłam, i z przyjemnością śledziłam poczynania rodzeństwa Carverów.  
Max zaprzyjaźnia się z Rolandem niemal od pierwszego spotkania. To dzięki starszemu towarzyszowi i jego dziadkowi poznaje sekrety osady, łączące się w przedziwny sposób z wydarzeniami, mającymi miejsce w nowym domu chłopca. Natomiast Alicję i Rolanda połączy uczucie, rozwijające się wśród wielu niebezpiecznych przygód.

Niestety oprócz tylu plusów książka ma też poważne uchybienie, jakim jest uproszczenie fabuły. Autor wszystkie wydarzenia zmieścił na niespełna 200 stronach i niektóre wątki potraktował bardzo pobieżnie. Żałuję, że bardziej nie rozwinął akcji, marnując w ten sposób interesujący pomysł. Nie mogę zdradzić jakie motywy dokładnie mam na myśli, ale zapewne każdy kto już powieść czytał, orientuje się w czym rzecz. Zabrakło także charakterystycznego, pięknego języka, którym Zafon posłużył się, pisząc kolejne książki. Mimo zgrabnych opisów i metafor brakuje jednak tej lekkości i barwności z jaką autor kreuje zdarzenia w najsłynniejszych powieściach. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że Książę mgły to debiut, w którym dopiero kształtuje się warsztat pisarski autora, niemniej odczułam lekki niedosyt.

Książka jest warta uwagi i, mimo że wymieniłam kilka negatywnych spostrzeżeń to czytałam ją z przyjemnością i zainteresowaniem. Księcia mgły polecam zarówno miłośnikom twórczości Zafona, jak i tym, którzy jeszcze nie mieli okazji czytać powieści tego autora. 

Ocena: 4 / 6



14 lipca 2011

Grzech aniołów - Charlotte Link


Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 304

Charlotte Link to jedna z moich ulubionych pisarek, która w swoich powieściach tworzy skomplikowaną intrygę i dokładne portrety psychologiczne bohaterów. Grzech aniołów to książka napisana w 1995 roku, jednak w Polsce została wydana stosunkowo niedawno. Przypuszczam, że to jedna z pierwszych powieści Link, dlatego nieco różni się od bestsellerów, takich jak: Echo winy czy Przerwane milczenie. Mimo że można zauważyć lekkie uproszczenie fabularne i kilka znanych motywów, często wykorzystywanych w powieściach kryminalnych, to uważam, że Grzech aniołów jest tytułem godnym uwagi.

Rodzina Beerbaumów wiedzie spokojnie i ustabilizowane życie w Hamburgu. Janet i Phillip prowadzą biuro doradztwa podatkowego, a ich dorosły syn Mario jest jednym z najlepszych studentów prawa. Nikt z sąsiadów nie domyśla się, że Beerbaumowie mają jeszcze jedno dziecko, które od lat przebywa na leczeniu w zakładzie psychiatrycznym. Istnienie dodatkowego członka rodziny z łatwością udało się utrzymać w tajemnicy przez tak długi czas, ponieważ Maximilian i Mario to bliźniacy, których jedynie matka potrafi odróżnić. Gdy Mario postanawia wyjechać ze swoja dziewczyną na wakacje do rodzinnego domku nieopodal Nicei, przebywająca w Anglii Janet wpada w panikę i natychmiast rusza w podróż do Francji. Dlaczego kobietę tak przeraził kilkudniowy wyjazd syna? Co uczynił Maximilian, że został odseparowany od świata zewnętrznego? Czy lekarze, zapewniający, że został już wyleczony mają rację? Odpowiedzi na te pytania są bardzo złożone i skomplikowane. Ponadto okaże się, że błędy z przeszłości nie pozwolą o sobie zapomnieć, a bohaterowie będą musieli zmierzyć się z wieloma dramatycznymi wydarzeniami.

W powieściach Charlotte Link głównymi bohaterami zawsze są członkowie rodziny, będącej na skraju rozpadu. Niedobrane i nieszczęśliwe przez wiele lat małżeństwa; dzieci borykające się z trudnościami, zbyt skomplikowanymi jak na ich wiek, stanowią oś fabularną, rozbudowywaną poprzez pojawienie się kolejnych postaci. W przypadku Grzechu aniołów sytuacja jest dokładnie taka sama. Beerbaumowie tylko na zewnątrz stanowią normalną rodzinę, nikt nawet nie przypuszcza ile napięć, nieporozumień i niewyjaśnionych spraw dręczy bohaterów. Janet i Phillip nie pobrali się z miłości, tkwią z związku, który nie przynosi satysfakcji żadnemu z nich. Mario i Maximilian nawet jak na bliźniaków połączeni są zaskakującą, a nawet przerażającą więzią. Często wydaje im się, że stanowią jedno ciało i jedną duszę, nie dwa odrębne istnienia. Wiedzą o sobie wszystko. To, co aktualnie odczuwa jeden z braci natychmiast zostaje wychwycone przez drugiego. Naturalna miłość rodzeństwa zmienia się w niebezpieczne uzależnienie, mogące doprowadzić do tragedii.

Wątek kryminalny nie należy do nowatorskich. Mniej więcej od połowy powieści można domyślić się jak potoczą się losy bohaterów i dlaczego zachowają się oni tak, a nie inaczej. Mimo tego nie nudziłam się podczas czytania, wręcz przeciwnie, z zainteresowaniem śledziłam akcję, ponieważ autorka wplotła także kilka pobocznych motywów, których nie dało się jednoznacznie zinterpretować.
Ciekawą kwestią, poruszoną w tej książce jest także sposób wychowywania dzieci. Janet wyrzucała sobie zaniedbanie synów i doprowadzenie do sytuacji, mogących wywołać zaburzenia psychiczne u jednego z nich. Dziewczyna Maria, Tina poddana jest nieustającej kontroli ze strony nadopiekuńczego ojca; każdy przejaw samodzielności zostaje zignorowany i stłamszony. Tina pozbawiona doświadczenia życiowego, nie potrafi w porę ocenić zbliżającego się niebezpieczeństwa. Trzymanie dziecka pod kloszem nie jest dobrą metodą wychowawczą, jednak brak jakichkolwiek zasad również może doprowadzić do nieszczęścia, o czym przekona się matka jednej z drugoplanowych bohaterek.

Powieść ta z pewnością nie jest tak dobra, jak wymienione przeze mnie wcześniej, ale nadal warto ją przeczytać. Napisana przystępnym językiem, skupia się raczej na motywacji bohaterów i określeniu pewnej typowości postaci. Niemniej dynamiczna akcja i ciekawe portrety psychologiczne rekompensują zbyt prostą intrygę kryminalną i lekkie niedociągnięcia w jej konstruowaniu.

Ocena: 4 / 6

10 lipca 2011

Kuzynki - Andrzej Pilipiuk


Wydawnictwo: Fabryka słów
Liczba stron: 320

Po długiej i męczącej sesji potrzebowałam dobrze napisanej lektury, zawierającej ciekawą fabułę i dostarczającej sporą dawkę przyjemności oraz humoru. Niewątpliwie taką powieść właśnie przeczytałam, a do swojej listy rozpoczętych serii dopisuję trylogię Pilipiuka. 

Bohaterkami tej książki są oczywiście tytułowe kuzynki, z których jedna – Katarzyna pracuje jako agentka CBŚ, a druga – Stanisława para się wieloma osobliwymi zajęciami, najczęściej jednak otrzymuje posadę nauczycielki. W młodych kobietach nie byłoby nic nadzwyczajnego gdyby nie kilka drobnych szczegółów. Otóż Katarzyna jest wzorową agentką; opanowała sztukę przesłuchiwania i wyciągania informacji oraz napisała genialny program komputerowy, umożliwiający odnalezienie każdej osoby jedynie na podstawie fotografii. Dzięki temu wynalazkowi jest w stanie złapać wszystkich przestępców i gangsterów. Natomiast Stanisława to prawdziwa mistrzyni szkoły przetrwania i kamuflażu, która z konieczności musiała doskonalić swoje umiejętności aby móc przeżyć ponad cztery stulecia. Bohaterka niemal w ogóle się nie starzeje, od chwili gdy zażyła tajemniczą alchemiczną tynkturę, sporządzoną przez mistrza Sędziwoja. Niestety długie życie niesie z sobą wiele niebezpieczeństw i problemów, z którymi Stanisława, z pomocą kuzynki, będzie musiała sobie poradzić. Na dodatek kobiety zawierają znajomość z piękną, bośniacką księżniczką, której życie również obfituje w wiele sekretów i niewyjaśnionych zdarzeń.

Świetnie się bawiłam podczas czytania tej powieści. Autor stworzył inteligentną i wciągającą fabułę, dodając także niespodziewane zwroty akcji i liczne przygody bohaterek. Z zainteresowaniem śledziłam rozwój wydarzeń i kibicowałam kuzynkom Kruszewskim podczas ich niecodziennych misji. Nie sposób nie polubić głównych bohaterek, które choć różnią się pod wieloma względami, to potrafią współpracować i chronić się nawzajem. Katarzyna jest specjalistką od informatyki i nowinek technicznych, a Stanisława to nieocenione źródło wiedzy historycznej, nabytej podczas licznych wojaży na przestrzeni stuleci. Połączenia nowoczesnej wiedzy z doświadczeniem i XVII wiecznymi zwyczajami czasami wywołuje efekt dość zabawny, ale na ogół daje świetne rezultaty. Komputery, telefony i kamery Katarzyny sąsiadują z rosyjskim samowarem i prawdziwą szlachecką bronią Stanisławy. Ten niesamowity kontrast obrazuje jak bardzo zmienił się świat od czasów narodzin starszej kuzynki. 

Podoba mi się także pomysł wykorzystania w powieści postaci historycznej jaką jest Michał Sędziwój z Sanoka. Życie tego sławnego uczonego i alchemika owiane jest legendami i przeróżnymi opowieściami, z których wynika, że Sędziwój posiadł tajemnicę wytworu złota z innych metali. Pilipiuk zgrabnie połączył fantastyczny wątek ze współczesnością oraz naukowymi teoriami, dzięki czemu nawet ci, którzy od fantastyki stronią powinni poczuć się usatysfakcjonowani. Wspomnienia XVII wiecznego Krakowa mieszają się z obecnymi czasami, a historyczne fakty z fantazją pisarza. Smaczku dodają także ironiczne komentarze wygłaszane przez bohaterów, którzy uważają, że polityka, sztuka i literatura (zwłaszcza fantastyczna) nigdy nie były w tak opłakanym stanie jak w XXI wieku.
Szkoda tylko, że powieść podzielona jest na bardzo krótkie części. Po dwóch czy trzech stronach zaczyna się kolejny rozdział, który zawsze idzie w parze ze zmianą narracji. Przyznam, że mnie to trochę dekoncentrowało i wybijało z rytmu opowieści.
Kuzynki to lekka, relaksująca książka napisana przystępnym językiem. Pozwala odpocząć, oderwać się od własnych myśli i ponieść przygodzie razem z bohaterkami.  

Ocena: 5 / 6

6 lipca 2011

Konkurs "Wakacyjna miłość"




REGULAMIN

Konkursu Czytelniczego „Wakacyjna miłość?”

Lipiec- Październik 2011
1 Przedmiot konkursu
Niniejszy regulamin, zwany dalej „Regulaminem”, określa warunki, na jakich odbywa się czytelniczy konkurs „Wakacyjna miłość?” zwany dalej „Konkursem”. Konkurs jest zorganizowany w celu propagowania literatury i kultury koreańskiej oraz krzewienia wiedzy o Korei.
 
2 Organizator Konkursu
Organizatorem Konkursu jest Wydawnictwo Kwiaty Orientu, przy współpracy Korea Literature Translation Institute.
 
3 Zasady uczestnictwa w Konkursie
1. Konkurs adresowany jest do wszystkich powyżej 15 roku.
2. Konkurs polega na napisaniu eseju na temat książki „Zaopiekuj się moją mamą” Shin Kyung-Sook.
 
4 Zgłaszanie prac konkursowych
1. Uczestnicy konkursu zobowiązani są nadesłać/przynieść prace w terminie do 31 września, pod następujący adres:
Wydawnictwo Kwiaty Orientu
Adres : Ul. Konopnickiej 12/41
26-110 Skarżysko-Kamienna
Adres mailowy: pytanie@kwiatyorientu.com
Z DOPISKIEM „Konkurs - Wakacyjna miłość?”
2. W ramach konkursu Uczestnik może nadesłać tylko jedną pracę.
3. Na odwrocie każdej nadesłanej pracy musi znaleźć się: imię i nazwisko uczestnika oraz jego wiek.
4. Organizator nie przewiduje możliwości rozpatrywania zgłoszeń, które dotrą do niego po 31 września 2011 roku.
 
5. Zasady oceny i przyznawania nagród
1. Prace, spełniające kryteria niniejszego Regulaminu, zostaną ocenione przez komisję kwalifikacyjną wybraną przez Organizatora.
2. Komisja konkursowa dokona wyboru najlepszych prac. Tylko jedna otrzyma nagrodę główną, 5 prac otrzyma wyróżnienia.
3. Nagrody zostaną wysłane pocztą lub zwycięzca może zgłosić się osobiście po odbiór.
 
6 Prawa autorskie
Nadesłanie przez Uczestników prac na Konkurs jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na nieodpłatne i nieograniczone wykorzystanie ich przez Organizatora Konkursu do celów promocyjnych. Jednocześnie Organizator oświadcza, że nie zostanie zmieniony charakter nadesłanych prac.