5 lipca 2015

Cięcie - Veit Etzold


Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 544
Rok pierwszego wydania: 2012
Rok polskiej premiery:  2014

Czytałam wiele kryminałów, w których pojawia się psychopatyczny seryjny zabójca i muszę przyznać, że mam coraz większe trudności w znalezieniu satysfakcjonującej historii w tym stylu. Większość schematów już znam, nie obce są mi więc ani emocjonujące pościgi za mordercą, ani krwawe opisy jego czynów, ani też żmudne śledztwo prowadzone przez drepczących w miejscu policjantów. Na szczęście nadal udaje mi się natrafić na książkę w pewnym stopniu zaskakującą. Ostatnio sięgnęłam po debiutanckie dzieło Veita Etzolda i choć nie jest to historia bez wad, to i tak jestem pod dużym wrażeniem, ponieważ nie spotkałam się jeszcze z powieścią kryminalną, w której tak znaczącą rolę odgrywałyby nowe media. W Cięciu pojawił się niesamowicie rozbudowany wątek pokazujący opresyjną, niebezpieczną stronę serwisów społecznościowych, platform interaktywnych, portali randkowych i wszystkich innych form komunikowania się z ludźmi i dzielenia treściami, które niepostrzeżenie wniknęły do naszego życia. Wszyscy wiemy, że Internet ma też swoją ciemną stronę, ale niemiecki pisarz przypomina o niej w niezwykle mocny, a nawet szokujący sposób. Po przeczytaniu tej książki zastanowicie się dwa razy zanim wrzucicie kolejne zdjęcie na instagram czy napiszecie na facebooku, gdzie zamierzacie spędzić najbliższy weekend.

Nadkomisarz Clara Vidalis wybiera się na zasłużony urlop. Kilka dni temu wraz ze swoim zespołem wytropiła i unieszkodliwiła seryjnego mordercę lubującego się w okaleczaniu swoich ofiar zarówno przed, jak i po ich śmierci. Po takim wysiłku policjantce należy się odpoczynek, jednak w ostatni dzień pracy otrzymuje tajemniczą paczkę, w której ktoś umieścił płytę CD z nagranym filmem. Jeszcze zanim Clara odtworzy nagranie, przeczuwa, że będzie w nim coś, co nie tylko zniweczy jej plany urlopowe, ale także zmrozi krew w żyłach i postawi na nogi całą berlińską policję. Nie myli się, ponieważ w zakrwawionej kopercie przesłano film dokumentujący brutalne morderstwo młodej kobiety. Na dodatek ta zbrodnia nie jest ani pierwsza, ani ostatnia, ponieważ zabójca określany mianem Bezimiennego jest wyjątkowo inteligentny i przebiegły.

Powieść Veita Etzolda to rzecz dla czytelników o mocnych nerwach. Autor powołał do literackiego życia absolutnie bezwzględnego i okrutnego szaleńca, który nie cofnie się przed niczym w realizacji swojego makabrycznego planu. Zawsze uważałam się za osobę odporną na opisy scen przemocy, jednak kilka fragmentów w Cięciu okazało się dla mnie nie lada wyzwaniem. Z trudem przebrnęłam przez charakterystyki wymyślnych tortu, jakimi Bezimienny poddawał swoje ofiary oraz szczegółowe opisy molestowania seksualnego czy wyuzdanych praktyk erotycznych, w których dominowało zadawanie bólu i nieludzkiego wręcz cierpienia. Oczywiście wszystkie te sceny służą uświadomieniu odbiorcy z jak nieprzewidywalnym i chorym psychicznie człowiekiem mają do czynienia bohaterowie historii, więc w żadnym wypadku nie mogę zarzucić pisarzowi niepotrzebnego epatowania przemocą. Jednakże, sięgając po tę powieść, dobrze jest wiedzieć, że opisane zbrodnie są naprawdę makabryczne i mocno działają na wyobraźnię.

Co ciekawe w powieści nie chodzi o to, żeby dowiedzieć się, kim jest morderca, bo jego tożsamość w zasadzie nie ma większego znaczenia. Ważniejszą kwestią jest motyw oraz sposób, w jaki Bezimiennemu udaje się wodzić policję za nos. Do pewnego momentu morderca zawsze jest o krok przed śledczymi, ale w końcu nawet najsprytniejszy przestępca okazuje się zbyt pewny siebie lub nieuważny i ostatecznie ląduje za kratkami. Mam wrażenie, że w tym przypadku jest nieco inaczej, ponieważ berliński szaleniec do samego końca rozdaje karty. Jest piekielne inteligentny, skuteczny i przygotowany. W jego planie nie ma miejsca na improwizację, nie ma też słabych punktów, co sprawia, że pozostaje bezkarny. Z wymienionymi cechami łączy się także ogromna wiedza na temat funkcjonowania wszelkich portali społecznościowych oraz obserwacja stylu życia wielu współczesnych ludzi, skutkująca gromadzeniem informacji, a następnie wykorzystywaniem ich przeciwko konkretnym osobom. Etzold pokazał jak strony służące nam do rozrywki czy komunikacji, mogą zmienić się w niebezpieczne narzędzie, jeśli tylko zainteresuje się nimi osoba o nieczystych zamiarach. Najbardziej przerażające jest jednak to, że nawet przy zachowaniu dużej dawki ostrożności nie jesteśmy w stanie całkowicie wyeliminować zagrożenia. Bardzo podobało mi się oparcie całej intrygi na motywie Internetu jako przestrzeni, w której w zasadzie wszystko może się wydarzyć. Można wykreować sobie nową tożsamość, można ukraść cudzą, można też zabić kilkanaście osób i dzięki wirtualnemu życiu ukryć ten fakt.

Odnoszę wrażenie, że autor stworzył swego rodzaju makabryczną satyrę na współczesność, ponieważ wplótł do historii również wątek związany z coraz bardziej prymitywnymi programami rozrywkowymi emitowanymi w telewizji. Oglądalność biją produkcje epatujące erotyką oraz pokazujące upodlenie i całkowite poniżenie uczestników. Trudno nie znaleźć analogii pomiędzy opisanym w powieści programem, a tak modnymi ostatnio różnego rodzaju talent shows, w których chodzi jedynie o wypromowanie prowadzących i jurorów. Etzlod wszystkie te tematy zgrabnie połączył, tworząc niebanalną historię o ciemnej stronie naszych czasów. Książka jest dość obszerna, ale zapewniam, że czyta się ją błyskawicznie. Krótkie rozdziały oraz dynamiczna akcja sprawiają, że na nudę nie można narzekać. Na dodatek w niektórych momentach fabuła wydaje się przerażająco wiarygodna, co także podkręca emocje. Niestety są też rozwiązania moim zdaniem nieco naciągane, na przykład przeszłość mordercy pod pewnymi względami jest przesadzona, za dużo też w niej niedopowiedzeń. Niemniej nie sądzę, żeby to była poważna wada, bo jednak w tego rodzaju historiach dużo ważniejsze dla mnie są elementy takie jak skomplikowana i trzymająca w napięciu intryga czy szybki rozwój wydarzeń, a pod tym względem Cięcie nie zawodzi.

Jednak skoro wspomniałam już o minusach, to muszę trochę ponarzekać na charakterystykę głównej bohaterki. O ile Bezimienny został dość dokładnie sportretowany, o tyle Clara Vidalis niestety wypada dość nieciekawie. Wiadomo, że przeżyła w przeszłości traumę związaną ze śmiercią jej młodszej siostry i co jakiś czas ten wątek do niej powraca, ale poza tym postać pani Vidalis raczej nie zapada w pamięć. Niby jest skuteczna, niby zna się na prowadzeniu śledztwa, a jakoś te jej umiejętności są mało widoczne. Podobnie sprawa ma się z profilerem pracującym przy tym śledztwie. Słynny profesor Martin Friedrich zajmuje się rozpracowaniem psychiki mordercy, ale czytelnik nie ma wglądu w jego metody. Wprawdzie zapoznaje się w wynikami badań profilera, ale tajemnicą pozostaje sposób, w jaki Friedrich do wszystkiego doszedł. Szkoda, bo chętnie dowiedziałabym się, co umożliwiło mu wyciągnięcie tak trafnych wniosków dotyczących motywacji Bezimiennego.

Veit Etzold nie ustrzegł się drobnych potknięć, ale w ogólnym rozrachunku Cięcie wypada naprawdę dobrze. Powieść polecam głównie miłośnikom gatunku, bo mocne sceny mogą odstraszyć nieco wrażliwszych, nieprzyzwyczajonych do dużej dawki makabry czytelników. Ponadto starzy wyjadacze kryminałów powinni docenić oryginalny pomysł pisarza oraz sprawny warsztat literacki, pozwalający na zgrabne połączenie wszystkich wątków. Mam nadzieję, że jeszcze o tym autorze usłyszymy.

Ocena: 4.5 / 6

Egzemplarz recenzencki otrzymałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Akurat.

http://muza.com.pl/sensacja/1696-ciecie-9788377586822.html/?dosiakksiazkowo

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza