4 lipca 2012

Makabryczna gra - Sebastian Fitzek


Wydawnictwo: G+J
Liczba stron: 386

O autorze po raz pierwszy usłyszałam kilka lat temu, gdy jako początkująca miłośniczka wszelkich historii z dreszczykiem i szybkim tempem akcji sięgnęłam po jego debiutancką powieść pt. Terapia. Dziś nie potrafię odtworzyć zbyt wielu szczegółów fabularnych czy wymienić nazwisk bohaterów, ale doskonale pamiętam emocje towarzyszące mi w trakcie czytania. Sebastian Fitzek zaskoczył mnie bujną wyobraźnią, mnożącymi się zwrotami akcji i psychologiczną głębią stworzonej historii. Postanowiłam sprawdzić czy rzeczywiście twórczość niemieckiego pisarza wybija się ponad inne dzieła z tego gatunku, dlatego na kolejną lekturę wybrałam Makabryczną grę.

Nic nie wskazywało na to, że ten poranek będzie znacznie różnił się od zwyczajnego początku dnia, kiedy Berlin dopiero budzi się do życia. Mieszkańcy szykują się do pracy, jedzą śniadanie, narzekają na stanie w korkach, a jak co dnia towarzyszy im program radiowej stacji 101.5. W rutynowe działanie nagle wdziera się niespodziewany i bardzo dziwny komunikat. Oto z odbiorników daje się słyszeć nieznajomy głos mężczyzny, który spokojnym tonem obwieszcza, że znajduje się w siedzibie radia, porwał zwiedzających budynek słuchaczy i co godzinę zadzwoni pod losowo wskazany numer. Jeżeli ktoś odbierze telefon wypowiadając określoną formułkę mężczyzna wypuści jedną osobę, ale jeżeli powie cokolwiek innego – zakładnik zginie.

Z opisu fabuły Makabrycznej gry można wywnioskować, że książka należy do typowych powieści akcji, w których będziemy mieć do czynienia z czarnym charakterem w postaci nieobliczalnego szaleńca oraz pozytywną postacią głównego bohatera, który dzięki swojej odwadze i inteligencji zapobiegnie rozlewowi krwi. Nie tym razem. Fitzek jest daleki od schematu, banalności i przewidywalności. To, co wydaje się w miarę proste na pierwszy rzut oka, okazuje się bardzo skomplikowane, gdy tylko zaczniemy przyglądać się całej sprawie dokładniej. W tej powieści wszystko ma podwójne, a często nawet potrójne dno. Podczas czytania nie nudziłam się nawet przez moment, ponieważ wydarzenia rozgrywają się w zawrotnym tempie. Zanim oswoiłam się z jedną niespodziewaną informacją, pojawiał się kolejny zaskakujący zwrot akcji, który uniemożliwiał mi zbudowanie jakiejkolwiek teorii. Autor potrafi utrzymać zainteresowanie czytelnika poprzez stopniowe dokładanie kolejnych elementów układanki, przeplatane wieloma fałszywymi tropami. Nie zliczę ile razy z niecierpliwością przewracałam kolejne kartki, by jak najszybciej dowiedzieć się, jaki będzie finał tej historii.

Na okładce napisano, że Makabryczna gra to „thriller psychologiczny najwyższych lotów”. Muszę zgodzić się z tym stwierdzeniem, ponieważ Fitzek zadbał o każdy detal, jeżeli chodzi o psychologizm postaci. Działania bohaterów zostały świetnie umotywowane, nic nie dzieje się przypadkiem. Sytuacja w jakiej się znaleźli należy do tych, określanych jako „bez wyjścia”. Niezależnie od ich kolejnego kroku ktoś ucierpi, coś złego się wydarzy, bo rozwiązanie idealne po prostu nie istnieje. Autor serwuje czytelnikowi emocjonalną huśtawkę. Od niedowierzania, poprzez szok aż do zrozumienia, jak skomplikowana sieć zależności łączy bohaterów i poszczególne zdarzenia. W powieści nie brak również dokładnej charakterystyki działań specjalnych niemieckich służb specjalnych oraz opisów negocjacji z porywaczem. Wszystko to sprawia, że książkę czyta się szybko, zachłannie i w nieustającym napięciu.

Bohaterowie nie dzielą się na dobrych i złych. Każda z postaci coś ukrywa, ma za sobą trudną przeszłość lub zmaga się z ogromnym cierpieniem. Główną protagonistką jest negocjatorka Ira Samin, która właściwie wycofała się z pracy, wciągnięta przez alkoholowy nałóg. Dawniej kobieta była uważana za cenioną specjalistkę, nikt nie opanował trudnej sztuki negocjacji z przestępcami, szaleńcami i zdesperowanymi ludźmi tak dobrze, jak Ira. Niestety tragedia sprzed roku załamała nie tylko jej karierę, ale także psychikę. Z jakiegoś powodu porywacz chce rozmawiać tylko z nią, więc załamana i zmęczona życiem kobieta musi podjąć wyzwanie i stawić czoło niebezpieczeństwu. Media nazywają porywacza nieprzewidywalnym szaleńcem, który bez powodu wdarł się do budynku radia i sterroryzował niewinnych słuchaczy. Moim zdaniem mężczyzna to bardzo inteligentny i zorganizowany człowiek, który znalazł się u kresu wytrzymałości psychicznej. Dużą zaletą powieści jest niejednoznaczność moralna bohaterów. Czytelnik ma szansę poznać ich z wielu stron. Najpierw widać to, co powierzchowne, czyli obłąkańca terroryzującego przypadkowych ludzi oraz negocjatorkę-alkoholiczkę. Później jednak ukazują się znacznie ciekawsze i bardziej złożone aspekty psychiki postaci oraz traumatyczne zdarzenia z ich przeszłości, mające ogromny wpływ na dalsze życie. Naprawdę trudno kogokolwiek ocenić i bez cienia wahania stwierdzić, co jest dobre, a co złe.

Makabryczna gra to bardzo dobra, ale nieidealna powieść. W pewnym momencie odniosłam wrażenie, że autor zwyczajnie przedobrzył. Unika schematyczności, ciągle zaskakuje czytelnika nowymi wypadkami, tworzy nieszablonowych bohaterów, ale czasami zatraca się we własnej intrydze i zbytnio ją komplikuje. Kilkadziesiąt ostatnich stron to jazda bez trzymanki. I nie byłoby w tym nic niewłaściwego, gdyby nie to, że wcześniej aż roi się od szokujących wydarzeń. Domyślam się, że Fitzek chciał utrzymać napięcie od początku aż do końca, ale naprawdę, co za dużo to niezdrowo. Zakończenie mnie zirytowało, bo dodatkowe komplikacje w pewnym momencie już nie są potrzebne. Lekki minus stawiam też za krótkie, ledwie kilkustronicowe rozdziały. Nim zdążyłam zatopić się w akcji, następował zwrot, przejście do innych postaci, a tym samym rozproszenie mojej uwagi.

Jeżeli chodzi o język i styl powieści, to wszystkie wydarzenie opisane są w krótkich, niemal żołnierskich słowach. Fitzek nie bawi się w długie opisy tylko przekazuje najważniejsze informacje w sposób zwięzły i dosłowny. Taki styl pasuje do tej książki, dynamiczna akcja bardzo dobrze współgra z mocnymi stwierdzeniami, kończącymi niemal każdy rozdział. Makabryczną grę polecam miłośnikom niekonwencjonalnych opowieści sensacyjnych, zaskakujących zwrotów wydarzeń oraz bohaterów, których trudno zrozumieć, nie mówiąc już o wydawaniu jednoznacznych opinii na ich temat. Co do mnie, to muszę przyznać, że choć książkę czytałam z ogromnym zainteresowaniem to jestem leciutko zawiedziona. Nie wiem czy ta powieść jest słabsza od Terapii czy postawiłam autorowi za wysokie wymagania na podstawie wspomnień lektury sprzed lat.

Ocena: 4,5 / 6

51 komentarzy:

  1. Fitzek jest mistrzem napięcia, ale zdecydowanie lubi przedobrzyć na koniec i nie potrafi znaleźć zgrabnego i prawdopodobnego rozwiązania intrygi. Jedni to lubią, inni nie - ale czyta się te jego thrillery całkiem nieźle:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, zakończenia nie są jego mocną stroną. Czyta się jego powieści bardzo dobrze, więc na pewno to nie było moje ostatnie spotkanie z Fitzkiem (dobrze odmieniłam?).

      Usuń
  2. Lubię wszystko co przeraża, szokuje i wywołuje sensacje, więc myślę, że znajdę w tej książce coś dla siebie. Mam nadzieję, że nie poczuje tego lekkiego zawodu, co ty, ale to już czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej powieści szok i przerażenie wywołane są bez udziału makabry i krwawej jatki, tutaj większy nacisk położono na psychologizm postaci. Ale książkę polecam :)

      Usuń
  3. Lubię jego powieści bardzo.I w sumie nie zastanawiałam sie dlaczego. Ale chyba podoba mi się ta niepewność do ostatniego zdania.Zapraszam do siebie na konkurs.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niepewność czasami graniczy z przesadą niestety. Wolałabym żeby pod koniec autor dał już spokój niepewności :)

      Usuń
  4. Już mi się podoba, ta oszczędność słów - bardzo nie lubię, gdy przesadza się w opisach, przez co lektura strasznie się dłuży. I ta "jazda bez trzymanki" także mnie zachęca ;) Pomimo, iż rzadko sięgam po tego typu książki, tę z chęcią przeczytam.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do oszczędności słów mam różny stosunek, w zależności od gatunku. Raz mi się podoba, innym razem drażni. Tutaj to pasuje do historii idealnie, dużo akcji, bez zbędnego pitu pitu :P

      Usuń
  5. Lubię tego pisarza, choć akurat tej książki nie czytałam. Czas to zmienić:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam pisarza, i nie wiem czy będzie mi odpowiadał jego zwięzły i konkretny styl. Chyba jestem miłośniczką przegadanych historii, w których gra słowna odgrywa ważną rolę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj którąś powieść tego autora i zobacz czy jego styl będzie Ci odpowiadał :) W "Makabrycznej grze" większą rolę odgrywają wydarzenia i pędząca akcji niż rozbudowane opisy. Pozdrawiam :)

      Usuń
  7. Gratuluję obrony licencjatu! Nareszcie możesz odpocząć ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Tak, teraz tylko czekam na wyniki rekrutacji na studia magisterskie, ale jestem dobrej myśli po wczorajszym egzaminie :)

      Usuń
  8. Dosiaku... Trauma? Chyba zejdę na zawał. Czyżbym przegapiła pozycję mojego ulubionego autora thrillerów? Przewertowałam sieć, nie mogę nic znaleźć. Po cichu mam nadzieję, że chodziło Ci o jednak o Terapię... bo inaczej nie wiem co zrobię :)
    Makabryczna gra to jedyna pozycja S.F. na mej półce, której jeszcze nie czytałam. I jeśli mogę Ci polecić... - "Klinika"! Ta książka dopiero robi człowiekowi wodę z mózgu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Boziu, co ja wymyśliłam z tą traumą. Oczywiście, że "Terapia"! Dobrze, że zwróciłaś mi uwagę, nie wiem jak mogłam strzelić taką gafę. Także spokojnie, żadnej traumy nie było :P

      Za "Klinikę" też się wezmę, na pewno :) No i czekam na Twoją recenzję "Makabrycznej gry", bo skoro autor ulubiony to pewnie niedługo przeczytasz :)

      Usuń
    2. Uff, kamień z serca! Bo mi ta "Trauma" spokoju nie dawała ;)
      Nie było "Traumy" nie ma więc traumy ;) Muszę jeszcze dokupić "Odłamek" i Fitzek będzie w komplecie.
      Pozdrowienia! :)

      Usuń
  9. Zupełnie nie znam tego autora. Jednak Twoja recenzja zmotywowała mnie do poszukiwań książek Sebastiana Fitzeka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, jego książki są bardzo przewrotne :)

      Usuń
  10. Uwielbiam dobrze skonstruowane thrillery psychologiczne, a fabuła tego zapowiada się wyjątkowo intrygująco, nawet jak na ten gatunek:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  11. brzmi zachęcająco, pomyślę nad tą książką :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Fitzek, to nazwisko gdzieś już mi mignęło przed oczami. Może kiedyś się zapoznam bliżej z jego dorobkiem. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O autorze pierwszo słyszę, ale zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja szczerze mówiąc pierwszy raz słyszę i o autorze i o książce! Jeśli chodzi o jej styl, dawniej długie opisy strasznie mnie denerwowały, ale teraz chyba je polubiłam ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie raz denerwują, a raz mi się podobają. Wszystko zależy od książki. Co do autora to wydaje mi się, że parę lat temu był bardziej znany niż teraz.

      Usuń
  15. Jeszcze nie miałam okazji sięgnąć po żadną z jego książek, choć nazwisko już "obiło" mi się o uszy. Choć generalnie wolę tradycyjne kryminały od książek akcji, w tym przypadku czuję się jak najbardziej zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, to nie jest typowa książka akcji, w której uzbrojony po żeby bohater ratuje świat. Fitzek napisał znacznie bardziej skomplikowaną powieść. Mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

      Usuń
    2. W takim razie naprawdę jej poszukam :)

      Usuń
  16. O autorze słyszałam już, ale jeszcze nie miałam okazji przeczytać żadnej jego pozycji. Myślę jednak sięgnę za jakiś czas po "Makabryczną grę", bo mnie zaciekawiła i wydaje mi się po przeczytaniu Twojej recenzji, że ma spore szanse przypaść mi do gustu. :) Podoba mi się to, że nie ma wśród bohaterów sztywnego podziału na dobrych i złych, bo tego nie lubię oraz, że ich portrety psychologiczne są dobrze skonstruowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawa z bohaterami jest bardzo złożona. Trudno ich ocenić i zaklasyfikować po dobrej lub złej stronie. Każda główna postać ma trochę dobra i trochę zła.

      Usuń
  17. Nie miałam do tej pory styczności z twórczością Fitzeka ale chyba czas to zmienić !

    OdpowiedzUsuń
  18. Dotychczas nie słyszałam o autorze. Niesamowicie mnie zaintrygowałaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się zaciekawić :)

      Usuń
  19. Recenzja bardzo zachęcająca :) Może niedługo po nią sięgnę :)
    Jeśli znajdziesz czas to zapraszam do mnie: http://beautifulbook-review.blogspot.com/
    Jestem nowa w blogowaniu i mam nadzieję, że mój blog Ci się spodoba.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też nie słyszałam o tym autorze wcześniej a widzę po twojej recenzji, że warto zajrzeć do jego książek. Bardzo dobry tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie znam tego autora, ale thrillery psychologiczne to rozrywka na najwyższym poziomie :) I jeśli chodzi o literaturę i o film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, mają w sobie to "coś", a fabuła zazwyczaj jest bardzo wymagająca :)

      Usuń
  22. Ten Fitzek gdzieś obijał mi się o uszy, ale nigdy nie zainteresowałam się do tego stopnia, żeby coś przeczytać. To nie jest do końca mój typ literatury, ale od czasu do czasu czytam jakąś sensację czy thriller i mi się podoba. Może spróbuję? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, Fitzek pisze książki, które wymykają się ramom tradycyjnej powieści sensacyjnej, więc nawet jeżeli nie do końca taki gatunek lubisz, to może Ci się spodoba :)

      Usuń
  23. Moja blogowa koleżanka uwielbia książki tego autora. Ja koniecznie muszę po jakąś z nich sięgnąć. I jej, i Twoja recenzja mnie bardzo zachęciły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też coraz bardziej przekonuje się do twórczości Fitzka, mimo że dopiero dwie książki przeczytałam :)

      Usuń
  24. Szkoda, że autor przegiął z fabułą, nadmiar zdarzeń nie jest potrzebny do tego, żeby stworzyć super powieść, ale z drugiej strony co ja mogę o tym wiedzieć, skoro nie napisałam jeszcze ani jednego bestsellera :)
    "Makabryczna gra" pomimo zbędnego motania bardzo mnie kusi i koniecznie muszę ja przeczytać, a jak nie, to zadowolę się "Traumą"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natulo, mam nadzieję, że z tą "Traumą" to żart z Twojej strony :) Już poprawiłam i debiutancka powieść Fitzka ma tytuł "Terapia". Nie wiem skąd mi się ta trauma wzięła :P Oczywiście do poznania twórczości tego autora namawiam, mimo pewnych niedociągnięć nie jest źle :)

      Usuń
  25. Czytałam jedną książkę Fitzka, nie była zła, ale też na kolana mnie nie rzuciła. Dam jednak autorwi jeszcze jedną szansę, ale nie wiem czy sięgnąć po "Makabryczną grę", czy może po "Terapię", o której wspominasz. Zobaczę, co będzie dostępne w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaką jego książkę czytałaś?

      Usuń
    2. Czytałam "Klinikę", wystawiłam jej ocenę przeciętną.

      Usuń
  26. Zainteresowała mnie ta powieść. Mam wrażenie, że to coś trochę w stylu Jeffery'ego Deavera. W każdym razie - wydaje mi się, że widziałam tę książkę w mojej bibliotece...więc jeżeli na nią natrafię, pewnie dam jej szansę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Deavera nie czytałam, więc trudno mi stwierdzić, ale najlepiej jak sama się przekonasz :)

      Usuń