20 czerwca 2012

The Binding of Isaac


Producent: Team Meat
Wydawca: Team Meat

Wybierając grę PC trzeba brać pod uwagę wymagania sprzętowe. Niestety jest to ogromne ograniczenie, bo nawet mając całkiem niezły komputer można przeżyć bolesne rozczarowanie, gdy wymarzony tytuł okaże się nieosiągalny. A gdyby tak na chwilę dać sobie spokój z głośnymi premierami, wyczekiwanymi częściami kolejnej serii i całą tą marketingową otoczką? Cóż, w takim przypadku czas zainteresować się grami niezależnymi, które choć tworzone przez małe i raczej nieznane studia, to mają ogromny potencjał, czekający tylko na odkrycie. Dodatkowo potrafią zająć na długie godziny i dostarczyć całej gamy emocji, co dla mnie jest wystarczającym powodem, by nie przechodzić obojętnie obok indie games.

Poznajcie Isaaca – małego chłopca, którego szczęśliwe i beztroskie życie zmieniło się w chwili, gdy jego matka, za namową głosu z niebios, postanowiła oczyścić syna z wszelkiego grzechu. Najpierw zabrała mu zabawki i ubranie, później zamknęła go w pustym pokoju, ale to nie wystarczyło, bo chłopiec nadal nie był wolny od grzesznych pokus. W końcu na dowód oddania i miłości Bóg zażądał ofiary z Isaaca. Matka bez wahania sięgnęła po rzeźnicki nóż i przestąpiła próg pokoju syna. Spanikowany Isaac odnalazł wejście do piwnicy i bez namysłu wskoczył w nieznane. Od tego momentu rozpoczyna się rozgrywka, a zadaniem gracza jest przeprowadzenie Isaaca przez losowo generowane plansze, pokonanie mniej lub bardziej groźnych potworów oraz stoczenie kilku trudnych pojedynków z bossami. Nie zdradzę, co czeka małego bohatera na końcu wędrówki, ale już samo dotarcie do finałowej planszy można uznać za sukces.


Jeżeli w tym momencie ktoś z was myśli, że ta gra to zwykła religijna prowokacja, to jest w błędzie. Owszem, The Binding of Isaac bazuje na znanej biblijnej historii, a odniesień do wiary chrześcijańskiej jest w niej całe mnóstwo. Ale co z tego? Studio Team Meat stworzyło tytuł, który w zabawny, nieco groteskowy sposób garściami czerpie z Biblii, ale przy tym nikogo nie obraża i niczego nie wyśmiewa. Spotkałam się z opiniami, które jednoznacznie odrzucają tę grę już na samym wstępie. Moim zdaniem niesłusznie, nie widzę w niej nic niestosownego.  Rysunkowa grafika, bardzo pomysłowa i trudna rozgrywka, a także wielość interpretacji całej historii powinny wystarczyć za rekomendacje. 


Gdy Isaac trafia do piwnicy ma tylko jedną broń do dyspozycji – własne łzy. Jak już napisałam wcześniej, kolejne plansze pojawiają się losowo, więc nie wiadomo, co czeka bohatera za następnymi drzwiami. Można spotkać łatwego, choć denerwującego przeciwnika, jakim jest rój much lub od razu zostać zaatakowanym przez gryzące larwy, które bardzo szybko pozbawiają bohatera życia. Twórcy zadbali o to, żeby gracze nie narzekali na ubogi wachlarz przeciwników. Liczba potworów jest naprawdę imponująca. Niektóre przypominają zwierzęta, ale większość trudno przyporządkować do jakiegokolwiek gatunku. Z czasem piwniczne stwory są coraz trudniejsze do pokonania i trzeba nabrać wprawy, żeby zlikwidować je bez większego wysiłku. W trakcie rozgrywki nie można dokonać zapisu, co w praktyce oznacza, że często w końcowej fazie gry przegrywałam i wszystko trzeba było zaczynać od początku. Jest to trochę frustrujące, ale z drugiej strony, gdy wiadomo, że stanu gry nie można zapisać, zabawa staje się znacznie bardziej emocjonująca i wymagająca.


Dużym ułatwieniem są przedmioty, które dodatkowo wspomagają umiejętności Isaaca lub odstraszają przeciwników. Również ten element został świetnie opracowany, ponieważ takich dodatków w grze jest całe mnóstwo. W określonych miejscach można natknąć się np. na dodający życia różaniec, zmniejszający postać grzyb, czy też… bieliznę matki, która skutecznie odstrasza natrętne istoty, atakujące Isaaca. Czasami pojawiają się też skrzynie, zawierające bonusy pieniężne, umożliwiające zakup kilku przydatnych w rozgrywce gadżetów. Na uwagę zasługuje także osobliwy salon gier, w którym automaty mają charakter maszyn losujących, pomagających lub przeszkadzających w rozgrywce, wszystko zależy od kapryśnej i nieprzewidywalnej fortuny. Wielokrotnie zadziwiła mnie pomysłowość twórców. Wszystkie dodatki, sposoby ich pozyskiwania i używania idealnie pasują do klimatu gry.


W każdym poziomie Isaac musi stoczyć walkę z bossem, żeby przejść do kolejnego etapu. Chyba się domyślacie, że twórcy nie zawiedli również w tej kwestii. Bossów jest naprawdę wielu, a każdy odznacza się innymi cechami i wymaga zastosowania odmiennej taktyki. Za najciekawszego przeciwnika uważam węża, będącego ukłonem twórców w stronę popularnej gry na telefony komórkowe Snake. Jednak zanim graczowi przyjdzie zmierzyć się z najgroźniejszym potworem, niemal na każdej planszy pojawia się jeden z mini bossów. W tym miejscu po raz kolejny dała o sobie znać inwencja twórców, którzy mini bossami uczynili istoty, odpowiadające siedmiu grzechom głównym.


Grafika w tej produkcji nie może równać się z kasowymi tytułami, ale jej komiksowo-rysunkowa estetyka może się podobać. Muszę dodać, że chociaż ciągle używam określenia „potwór” na mieszkańców piwnic, to w rzeczywistości nie mają one wiele wspólnego z brzydkimi i przerażającymi postaciami. Niektóre wyglądają wręcz uroczo i niewinnie, inne sprawiają wrażenie lekko niedopracowanych. Zupełnie tak, jak gdyby były narysowane ręką dziecka. Tych, których namówię do rozgrywki zachęcam też do chwili zastanowienia nad osobą głównego bohatera. Z pozoru fabuła gry jest prosta, ale w miarę odkrywania kolejnych elementów rozgrywki pojawia się szereg pytań, na które trudno jednoznacznie odpowiedzieć. 


The Binding of Isaac to oryginalna i godna polecenia gra. Nie przypominam sobie żebym wcześniej grała w jakąkolwiek podobną produkcję. Mnie po prostu zachwyciła. Jest banalna pod względem mechaniki, bo do sterowania wystarczy tylko klawiatura, nie ma ogromnych wymagań sprzętowych, a co najważniejsze zapewnia kilka godzin porządnej rozrywki. Jeżeli miałaby wskazać jakiś minus, to myślę, że jest nim muzyka. Czasami nie odpowiadał mi podkład, kojarzący się z rockową kapelą lub patetyczną muzyką z filmów katastroficznych. Na osłodę dodam tylko, że z czasem się przyzwyczaiłam i dźwięki przestały mnie drażnić. Gorąco polecam i zachęcam wszystkich do spróbowania. Może się okaże, że historia Isaaca wciągnie was na długie godziny?

Ocena: 10 / 10

24 komentarze:

  1. Oj tak, ta gra wciąga jak bagno! Trzeba spróbować bo to bardzo oryginalna pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, zamiast pisać pracę licencjacką to grałam w Isaaca :P Na szczęście jakoś to wszystko pogodziłam :)

      Usuń
  2. patrząc na jej bohaterów mam skojarzenia z Happy Tree Friends ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, to takie słodkie potworki :)

      Usuń
  3. haha czasem taka niepozorna gra jest bardziej uzależniająca od wszystkich głośnych tytułów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Mała rzecz, a cieszy :)

      Usuń
  4. Ja o grach komputerowych wiem tylko tyle, ze istnieją i mimo to uważam, że jak na mnie to sporo. :D Haha. To zupełnie nie moja działka, więc się nie wypowiadam. Pamiętam, że w podstawówce i w gimnazjum jedynie miałam fazę na taka grę simsy i grywałam w to godzinami, ale potem mi przeszło. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do spróbowania czegoś innego niż Simsy :) Swoją drogą to chyba większość dziewczyn w naszym wieku w podstawówce przeżywała szał na Simsy. Też grałam godzinami.

      Usuń
  5. Rzadko gram w gry komputerowe, ale od czasu do czasu lubię taką rozrywkę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, nie trzeba mieć wypasionego sprzętu, a rozrywki wiele :)

      Usuń
  6. W sumie ja mam swoją grę, ale to mi przypomina stare dobre czasu na Atari :D Więc chętnie pogram :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaka to gra? Jeśli można wiedzieć oczywiście :)

      Usuń
  7. Nie grywam w gry komputerowe, ale mój bratanek tak, więc jemu polecę ową rozrywkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mój chłopak będzie z pewnością zainteresowany :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja za grami komputerowymi niezbyt przepadam, chyba, że chodzi o Simsy. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No coś w tych Simsach było. Długo grałam, ale teraz mnie zupełnie nie interesują.

      Usuń
  10. Wstyd się przyznać, ale ja w ogóle nie znam się na grach, zero pojęcia w tym temacie, czasami żałuję, bo być może wtedy byłaby szansa zaszalenia z fajnym ludzikiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba się przełamać :) Zagrasz raz, drugi, trzeci i możliwe, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  11. Nie Ty jedna masz problemy z dodaniem mojego bloga do blogrolla - wszystko prawdopodobnie przez mój szablon. Wystarczy, że dodasz mnie do obserwowanych, to będziesz wiedziała o nowych notkach ;).

    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzadko gram w gry komputerowe, zawsze mam jakieś problemy z instalacją, jednak w "The Binding of Isaac" z chęcią bym się zapoznała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta gra jest bardzo prosta jeżeli chodzi o instalacje, sterowanie itd. Robi się trudniejsza w momencie samej rozgrywki, ale wszystko da się opanować po kilku próbach :)

      Usuń
  13. No proszę, recenzowałaś grę! :) Ja chyba nie wiedziałabym jak się za to zabrać, także wielkie gratulacje :) Na razie mam do przejścia Batman Arkham City, a potem może rozejrzę się za Isaac'iem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Zrecenzowałam kilka gier, ale dopiero raczkuję w tym temacie. Trudniej jest napisać coś o grze, ale uważam, że to kwestia wprawy. W Batmana grałam trochę u chłopaka i warto :)

      Usuń