25 sierpnia 2012

Sherlockista - Graham Moore


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 376

Fabuła powieści rozwija się dwutorowo. Wątek współczesny skupia się na osobie Harolda White’a – badacza literatury, od niedawna członka elitarnego klubu miłośników Sherlocka Holmesa, który postanawia dowiedzieć się, kto odpowiada za śmierć najbardziej znanego Sherlockisty. Harold podejrzewa, że mężczyzna został zamordowany z powodu posiadania dziennika Arthura Conan Doyle’a przez ponad sto lat uchodzącego za zaginiony i będącego przedmiotem pożądania wszystkich fanów twórczości pisarza oraz członków jego rodziny. Bohater z zapałem prowadzi swoje śledztwo, mając nadzieję na odkrycie tożsamości zabójcy oraz dotarcie do zapisków człowieka, który powołał do życia wielkiego Sherlocka Holmesa. Natomiast wątek poświęcony Conan Doyle’owi to opowieść rzekomo spisana w zaginionym dzienniku, traktująca o kilku burzliwych dniach, podczas których pisarz angażuje się w sprawę morderstwa młodych kobiet, by udowodnić, że w niczym nie ustępuje fikcyjnemu detektywowi.

W Sherlockiście rozdziały poświęcone Haroldowi White’owi i Arthurowi Conan Doyle’owi nieustannie się przeplatają, dzięki czemu cała historia tworzy spójną i intrygującą całość. W moim odczuciu fragmenty o słynnym pisarzu są bardziej interesujące niż zmagania Harolda, ale poprzez to połączenie i pewnego rodzaju przenikanie powoli zatapiałam się w opowieść o zdeterminowanym badaczu, poświęcającym nie tylko reputację, ale nawet życie, by poznać sekret sprzed wieku. Na początku książki Graham Moore tłumaczy w jakim stopniu jego dzieło należy traktować jako czystą fikcję literacką, które wątki są prawdziwe i wreszcie, co zainspirowało go do napisania tej historii. Słowo odautorskie przeczytałam na samym końcu, czyli wbrew zamysłowi twórcy lub wydawcy, ale wydaje mi się, że to słuszne posunięcie, ponieważ bez znajomości wszystkich wyjaśnień na temat prawdopodobieństwa kolejnych motywów, mogłam po prostu cieszyć się lekturą, nie obawiając się czy przypadkiem pewnych szczegółów nie poznałam za wcześnie.

Z pewnością debiut powieściowy Grahama Moore’a można udać za udany. W Sherlockiście jest wszystko, co powinna zawierać dobra powieść przygodowo-kryminalna. Od samego początku dużo się dzieje, co sprawia, że czytelnik zostaje wciągnięty w wir wydarzeń jeszcze zanim skończy czytać pierwszy rozdział. Później jest jeszcze lepiej, ponieważ intryga rozwija się dynamicznie w obu wątkach i absolutnie nie ma miejsca na nudę. Część poświęcona poszukiwaniom Harolda zawiera więcej sensacji i przygody niż kryminału, a niektóre rozwiązania uważam za lekko naciągane i uproszczone. Jednak mimo tego wątek teraźniejszy również ma swój urok. Z Haroldem może utożsamić się każdy czytelnik zafascynowany postacią Holmesa. Bohater sypie cytatami z powieści Doyle’a jak z rękawa, zna każdy ich szczegół, wie co jest w twórczości pisarza częste, a co stanowi wyjątek i na podstawie tych informacji wyciąga interesujące wnioski. Odtworzenie procesu myślowego postaci, pragnącej upodobnić się do literackiego mistrza dedukcji to największy plus współczesnej opowieści. Harold próbuje myśleć jak Holmes, ale nie jest pozbawiony własnej inteligencji, dzięki której w końcu rozwiązuje zagadkę. Oczywiście prawdziwym smaczkiem Sherlockisty jest wplecenie do fabuły Arthura Conan Doyle’a i jego oddanego przyjaciela Brama Stokera. Mężczyźni snują się po podejrzanych londyńskich dzielnicach, utyskują na nieudolność policjantów, a oprócz tego mierzą z własnymi słabościami. Klimat minionych czasów autor oddał poprzez skonfrontowanie przełomu XIX i XX wieku z życiem w roku 2010. W powieści brak opisów towarzyskich spotkań czy charakterystycznych miejsc, nawet język jest w gruncie rzeczy taki sam, ale niemal na każdej stronie Moore’owi udało się oddać ducha epoki poprzez wspomnienia bohaterów oraz ich rozważania o minionych latach. Bohaterowie zdają sobie sprawę, że XIX wieczna Anglia przemija, co ma zarówno dobre jak i złe strony. Symbolem nowoczesności staje się coraz popularniejsza elektryczność, oświetlająca ulice i zamożne domy, ale jednocześnie niwecząca romantyczno-niebezpieczny półmrok.

Autor powieści miał ułatwione zadanie jeżeli chodzi o kreacje postaci, ponieważ bohaterowie tacy jak Doyle czy Stoker bronią się sami. Oni niejako żyją własnym życiem i naprawdę niewiele trzeba, by zainteresować nimi czytelnika. Twórca Sherlocka jawi się jako osoba, którą zaskakuje i przytłacza ogromna popularność wymyślonej osobowości. Doyle ma już dość swojego bohatera, irytuje go każda wzmianka o Holmesie i z przyjemnością uśmierca go w jednym z opowiadań. Później nadarza się okazja udowodnienia, że Doktor Doyle jest równie bystry, co Sherlock Holmes, dlatego pisarz podejmuje się pewnego śledztwa. W tym fragmencie uderza rozgoryczenie bohatera i uświadomienie jak bardzo różni się historia kryminalna z opowiadania z prawdziwym morderstwem. Rozdźwięk między literaturą a rzeczywistością jest ogromny. O Stokerze nie wiadomo wiele ponad to, że jest lojalnym przyjacielem Doyle’a, ale bohater ten odgrywa dużą rolę zarówno w czasach Arthura jak i Harolda. Skoro mowa już o znakomitym badaczu literatury i miłośniku londyńskiego detektywa to niestety na tle Stokera i Doyle’a Harold White wypada nieco blado. Nie mogę zarzucić mu nić pod względem intelektualnym, ale jego rys emocjonalny sprawia wrażenie skleconego na szybko. Mężczyzna niby zakochuje się w pewnej kobiecie, obawia się o swoje życie, a w końcu decyduje postawić wszystko na jedną szalę, ale próżno w powieści szukać jego uczuć czy opisów przeżyć.

Sherlockista to zajmująca historia, w której nie brak wielu zagadek pozornie nie do odkrycia. Zaginiony dziennik, morderstwa, listy z przeszłości, zamach bombowy, groźby – bohaterowie mają nad czym myśleć, a razem z nimi czytelnicy, pragnący rozwiązać sprawę przed końcem książki. Powieść obfituje w kilka zaskakujących zwrotów akcji, a rozumowanie postaci i natychmiastowe kojarzenie pewnych faktów wprawiają w zdumienie i podziw. Debiut Grahama Moore’a polecam wszystkim fanom słynnego Sherlocka Holmesa, bo chociaż jako bohater nie pojawia się on ani razu, to jego tok myślenia i metody śledztwa przywoływane są bardzo często, udowadniając, że to ponadczasowa broń w walce z przestępcami.

Ocena: 4,5 / 6

Książka przeczytana w ramach wyzwania Trójka e-pik

17 komentarzy:

  1. Nigdy nie byłam i nie będę chyba już fanką Sherlocka Holmesa, dlatego tym razem nie skuszę się na tę książkę, choć może i nie ma ona aż tak wiele wspólnego ze słynnym detektywem, niemniej jednak jakoś nie poczułam nadmiernego zainteresowania ogólnym zarysem fabuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, żeby z zainteresowaniem czytać tę powieść to jednak trzeba choć trochę Holmesa lubić :)

      Usuń
  2. Mam straszną ochotę na tę książkę! Jako wielka fanka Sherlocka nie mogłabym sobie odmówić tej przyjemności:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, moim zdaniem warto ją przeczytać :)

      Usuń
  3. Już czytałam wcześniej recenzję tej książki (również pochlebną) i już wtedy mnie zainteresowała. Uwielbiam Sherlocka Holmesa, powoli czytam wszystkie opowiadania, więc na pewno takiej książki sobie nie odmówię, nawet pomimo niedociągnięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam tę książkę właśnie pod wpływem kilku innych pochlebnych recenzji. Kiedyś czytałam kilka opowiadań o Holmesie, ale teraz planuję poznać wszystkie :)

      Usuń
  4. Jestem odwiecznym fanem Sherlocka Holmesa, więc książkę na pewno przeczytam. Tym bardzie, że jak piszesz są w niej zaskakujące zwroty akcji, a to sobie cenię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zaskakiwały i to często. Na dodatek samo rozwiązanie zagadek też nie było oczywiste :)

      Usuń
  5. No, no, zapowiada się świetnie! Książkę na pewno przeczytam, bo fabuła wydaje mi się interesująca i jestem fanką Sherlocka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. brzmi dość interesująco, zapamiętam tytuł, może kiedyś po tę książkę sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że dziennik Doyle'a naprawdę nie istnieje - bardzo chętnie bym się z nim zapoznała.
    Na "Sherlockistę" miałam ochotę od dłuższego czasu (w końcu fanką Holmesa jestem!), a teraz utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że warto po niego sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłabym taka pewna, że nie istnieje :) Nigdy nie wiadomo :) Przeczytaj koniecznie, myślę, że będzie Ci się podobać :)

      Usuń
  8. Wielbię Sherlocka i książki z nim powiązane, więc z dużą przyjemnością sięgnę po tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sherlock, Doyle i Stoker...czego więcej trzeba?;) Wprawdzie Sherlock osobiście nie pojawia się w tej książce, ale wszelkie wzmianki o nim oraz nawiązania do powieści w których występuje będę uważała za mile widziane;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już mi się gdzieś obijało o oczy nazwisko tego autora. Muszę poszukać jego książek.

    OdpowiedzUsuń
  11. Brzmi zachęcająco, ale raczej się nie skuszę. Jakoś nie pałam sympatią do Sherlocka Holmesa :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Idealna książka dla mojej koleżanki ze studiów.

    OdpowiedzUsuń