3 lutego 2017

Blackout - Marc Elsberg


Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 783
Pierwsze wydanie: 2012
Polska premiera: 2015

Nie mam radia na baterie, nie zgromadziłam zapasów żywności ani wody pozwalających przetrwać kilkanaście dni bez odwiedzania sklepu, nie przechowuję w domu gotówki, benzyny mam tyle, co w baku samochodu, nie pamiętam kiedy widziałam u siebie jakąś świecę lub porządną latarkę. To oznacza, że gdyby ziścił się scenariusz przedstawiony przez Marca Elsberga, byłabym zupełnie bezbronna wobec skutków nagłej i długotrwałej awarii prądu obejmującej znaczny obszar kraju. Jeśli myślicie, że przesadzam, wyobraźcie sobie, że nie możecie kupić jedzenia, wody oraz środków czystości, bo wszystkie sklepy zostały zamknięte z powodu braku dostaw. O korzystaniu z łazienki czy ogrzewaniu mieszkania musicie zapomnieć, ponieważ wraz z odcięciem elektryczności woda przestaje płynąć z kranów, a grzejniki stają się bezużyteczne. Jeśli powinniście być pod stałą opieką lekarza lub regularnie przyjmować leki, natraficie na kolejny problem, ponieważ szpitale są przepełnione, a apteki zamknięte. Zresztą jak dostać się do najbliższej placówki skoro paliwo się skończyło, a komunikacja miejska nie funkcjonuje?

Tak wygląda rzeczywistość opisana w powieści. Gdy w wielu miejscach Europy dostawy energii zostają przerwane, okazuje się, że naszą cywilizację dotyka tragiczny w skutkach paraliż. Zaczyna się od Włoch. To tam nagle przestaje działać sygnalizacja świetlna, kierowcy klną na brak oświetlenia ulic, przez który dochodzi do stłuczek i wypadków, a pasażerowie samolotów oraz pociągów narzekają na opóźnienia. Wszyscy są przekonani, że utrudnienia potrwają parę minut, może godzin, a potem życie wróci na utarte tory. Niestety tym razem będzie inaczej, ponieważ brak prądu dotyka również Francję, Niemcy, Szwajcarię Norwegię, Polskę, Czechy i wiele innych europejskich państw. Niemal cały kontynent zmaga się z wielką awarią, ale nikt nie jest w stanie podać jej przyczyny. Jedynie włoski haker Piero Manzano trafia na ślad sugerujący, że za całe zamieszanie mogą być odpowiedzialni terroryści. Gdy lokalne autorytety nie chcą słuchać o podejrzeniach mężczyzny, ten wybiera się w szaleńczą podróż do Brukseli. Jego śladem podąża amerykańska dziennikarka Lauren Shannon, mająca nadzieję na zrealizowanie materiału, który ruszy jej karierę do przodu. Tymczasem w Europie sytuacja pogarsza się z godziny na godzinę. Ludzie cierpią z głodu, zimna i narastającej frustracji, a do władz docierają niepokojące meldunki o niestabilności wielu elektrowni atomowych. Ale i tak najgorsze dopiero nadejdzie.

Napis na okładce głosi, że ta historia może wydarzyć się naprawdę. O ile zazwyczaj sceptycznie podchodzę do wszelkich haseł i sloganów wymyślanych przez wydawnictwa, tym razem muszę przyznać, że w tym zdaniu tkwi ziarno prawdy. Elsberg odmalował bowiem przerażający, ale prawdopodobny scenariusz, który powinien dać do myślenia nie tylko zwykłym obywatelom, ale również przedstawicielom rządów oraz różnych instytucji mających za zadanie dbać o bezpieczeństwo ludzi. Podziwiam ogrom pracy jaką autor włożył w szczegółowe zbadanie tematu, zrozumienie skomplikowanych zagadnień, a następnie przybliżenie ich czytelnikowi w przystępny sposób. Dzięki lekturze Blackoutu dowiedziałam się na jakich zasadach funkcjonują współczesne elektrownie, w jaki sposób sprawdza się ich pracę i co może doprowadzić do awarii. Pisarz uświadomił mi także, że w dzisiejszych czasach wszystkie ważniejsze obiekty położone w różnych miejscach Europy są ze sobą połączone, więc trudno mówić o jakiejkolwiek odrębności czy niezależności, co ma duże znaczenie w momencie, gdy nie działa kilka z kluczowych stacji wytwarzających prąd.

Elsberg przekonująco nakreślił także działania podejmowane przez rozmaite europejskie organizacje wchodzące w skład unijnych struktur rządzących. Nie mam powodu wątpić, że podobnie wyglądają zebrania sztabów kryzysowych, narady, w czasie których jedni chcą zrzucić odpowiedzialność na drugich czy tajne rozmowy, mające na celu uchronić interesy polityczne którejś ze stron. Pod względem przygotowania do tematu i rozmachu, z jakim autor nakreślił przebieg i skutki kryzysu energetycznego, powieść wypada bardzo dobrze. Niestety nieco gorzej prezentują się wątki odnoszące się do sytuacji obywateli zdanych wyłącznie na swój los. Zabrakło mi bardziej szczegółowego pokazania jak w tak dramatycznej sytuacji radzą sobie ludzie nagle mający problemy z zaopatrzeniem, dotarciem do lekarza itd. Oczywiście w książce pojawiają się fragmenty poświęcone bohaterom próbującym zrobić zakupy czy zmuszonym do opuszczenia swoich domów, ale moim zdaniem takich opisów jest za mało.

Nie miałabym również nic przeciwko bliższemu przyjrzeniu się rodzącej się w społeczeństwie anarchii. Pisarz zawarł wzmianki o tym, że w pierwszych dniach ludzie byli dla siebie pomocni i życzliwi, ale później rozpoczęły się grabieże, rozruchy oraz podpalenia. Szkoda, że relacje z tak dramatycznych wydarzeń zostały zepchnięte na margines historii. Wyjątek stanowią przerażające sceny z więzienia oraz szpitala, pokazujące jak szybko może dojść do załamania wszelkich struktur, praw i zasad. Elsberg potrafi pisać ciekawie i zajmująco, więc tym bardziej żałuję, że nie poświęcił więcej miejsca migawkom z nowej codzienności, w której ludzie koncentrują się na walce o przetrwanie. Akcja Blackoutu przenosi się z miejsca na miejsce, od jednego europejskiego miasta do drugiego, dzięki czemu książkę czytałam z dużym zainteresowaniem. Pisarz wprowadził wielu bohaterów i początkowo miałam lekką trudność z przyporządkowaniem osób do piastowanych stanowisk oraz rozgrywających się w danym otoczeniu zdarzeń, ale z czasem zyskałam rozeznanie.

Wśród ważniejszych postaci wyróżniają się wspomniani już Manzano i Shannon, którzy przez większą część powieść usiłują rozwikłać zagadkę nagłej awarii. Marc Elsberg wykreował protagonistów wpisujących się w schematy znane z literatury sensacyjnej. Włoch jest świetnym hakerem, dawnym aktywistą angażującym się w antypaństwowe demonstracje i oczywiście to właśnie on trafia na ważny ślad, mimo że nad sprawą pracuje cały sztab specjalistów od IT. Natomiast Amerykanka to zdolna, lecz niedoceniana dziennikarka, która niespodziewanie dostaje szansę na znalezienie się w samym centrum najważniejszych wydarzeń. Protagoniści nie wahają się ryzykować swoim zdrowiem, a nawet życiem, by przekonać władze o słuszności podjętego tropu. Wprawdzie Manzano i Shannon nie są superbohaterami zdolnymi ocalić świat, ale w całej historii wyraźnie widać, że oboje zostają przedstawieni jako osoby, bez których służby specjalne dużo dłużej zmagałyby się z dojściem do prawdy. Nieco razi mnie takie rozwiązanie, ale przynajmniej z ciekawością śledziłam ich barwne, niebezpieczne przygody. Marc Elsberg nie ustrzegł się w swojej książce kilku wad i nietrafionych zabiegów, ale nie zmienia to faktu, że podjął niesamowicie ważny temat, a dzięki dużej wiedzy sprawił, iż historia przedstawiona w powieści stała się niepokojąco realistyczna. Moim zdaniem Blackout zasługuje na uwagę. 

Ocena: 4.5 / 6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza