18 lipca 2013

W mroku tajemnic - Chris Tvedt



Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 384

Nie przepadam za czytaniem jakiegokolwiek cyklu bez zachowania chronologii. Jeśli nie sięgnę po pierwszą część, to nie mogę pozbyć się wrażenia, że coś istotnego mnie ominęło. Na dodatek pisarze często przypominają, o czym były wcześniejsze tomy, więc wracanie do początku przestaje mieć sens. Takie same obawy miałam w związku z powieścią W mroku tajemnic, będącą już trzecią odsłoną perypetii prawnika Mikaela Brennego, jednakże w przypadku tej książki górę wzięło zainteresowanie skandynawskimi kryminałami i ciekawość wywołana nieznanym nazwiskiem autora. Skusiłam się na lekturę i nie żałuję poświęconego na nią czasu, chociaż w historii znajduje się parę słabych, rzutujących na końcową ocenę punktów.

Mikael Brenne dowiaduje się, że jego kolega po fachu popełnił samobójstwo. Wszystkim, którzy znali Bjørna Grovena trudno uwierzyć w to, że ten stateczny, spokojny i wiodący uporządkowane życie mężczyzna, zdecydował się na tak desperacki czyn. Bohater postanawia zbadać okoliczności śmierci Grovena, jednak przez długi czas nie może wpaść na żaden trop. Gdy w końcu zaczyna kojarzyć i łączyć poszczególne wydarzenia oraz informacje, okazuje się, że na wyjaśnienia może być już za późno. Brenne musi działać szybko i rozważnie, mimo tego że zaangażowany jest w inną, równie wyczerpującą i niejasną sprawę, której badanie zaczyna wiązać się z coraz większym niebezpieczeństwem.

Powieść Chrisa Tvedta zakwalifikowałam do grupy kryminałów wzbudzających zainteresowanie, ale pozbawionych mocnego akcentu, pozwalającego czytelnikowi bez reszty zatopić się w fikcyjnym świecie i z niecierpliwością wyczekiwać na zaskakujący finał. Śledząc kolejne wydarzenia szybko domyśliłam się, że w tym przypadku nie powinnam liczyć na szok czy niedowierzanie spowodowane nieprzewidywalnym rozwojem wypadków. Norweski pisarz skonstruował poprawną, spójną i logiczną intrygę. Wśród podjętych przez niego wątków nie brak ważnych obserwacji, dotyczących pewnej grupy społecznej czy refleksji nad kruchością życia oraz niestabilnością ludzkiego umysłu. Akcja rozwija się dynamicznie, nie ma fragmentów nudnych, przegadanych czy zbędnych, ale mimo tego odczułam niedosyt, ponieważ nie lubię odgadywać tożsamości mordercy na długo przed tym, nim głównemu bohaterowi w ogóle przyjdzie na myśl, że dana osoba może być zamieszana w zbrodnię. Na końcu Tvedt stara się zwieść czytelnika i zmylić top, jednak albo robi to zbyt nieumiejętnie, albo ja przeczytałam już za dużo kryminałów, ponieważ przejrzałam ten chwyt i zaskoczenia nie było. Nie chcę przez to dać do zrozumienia, że W mroku tajemnic jest słabą książką, bo wcale tak nie uważam, ale czuję się w obowiązku uprzedzić fanów gatunku, że mogą rozwiązać sprawę szybciej niż Mikael Brenne.

Historia opowiedziana została z punktu widzenia głównego bohatera, więc siłą rzeczy jest on postacią, którą czytelnik poznaje najlepiej. Brenne ma w środowisku prawniczym opinię bystrego i upartego, co zdaniem współpracowników pozwala mu wygrywać większość procesów. Bohater zmaga się jednak z problemami osobistymi, depresją i napadami paniki, więc tym razem nie jest tak skuteczny w sądzie. Polubiłam tę postać, chociaż w jednym fragmencie bardzo mnie zawiódł, ponieważ powiedział coś, co ściągnęło zagrożenie na pewną młodą kobietę. Dziwię się, że autor pozwolił, by doświadczony prawnik, mający kontakt z różnymi ludźmi, nie przewidział, że takie słowa mogą sprowokować osobę niezrównoważoną psychicznie. Na szczęście poza tym incydentem Brennemu nie mogę nic zarzucić. Podobało mi się, że bohater jest zwykłym człowiekiem, odczuwającym strach i złość, a nie supermanem ścigającym przestępców. Każda zbrodnia odciska piętno na psychice mężczyzny i wpływa na jego zachowanie, dzięki czemu postać jest bardziej wiarygodna.


Trochę ponarzekałam, ale w ogólnym rozrachunku recenzowana książka wypada całkiem nieźle. Autor wprowadził kilka wątków, które umiejętnie połączył, przez co historia jest ciekawa i zajmująca, nawet pomimo pewnej schematyczności. Na dodatek Tvedtowi udało się utrzymać moje zainteresowanie we fragmentach koncentrujących się na żmudnych czynnościach. Czytanie raportów, rozmowy z potencjalnymi świadkami czy wizyty w sądzie należą do tej koniecznej, lecz nudnej części każdego śledztwa. Doceniam więc fakt, że autor opisał to wszystko w atrakcyjny sposób. Plusem tej historii są również elementy charakterystyczne dla skandynawskich kryminałów, takie jak chłód wkradający się w relacje międzyludzkie, pesymizm głównego bohatera, obserwacje dotyczące całego społeczeństwa oraz nieunikanie tematów niewygodnych i kontrowersyjnych. Uwagę zwraca też prostota i surowość stylu Tvedta. Odpowiada mi taki sposób pisania, moim zdaniem przekazuje treść, ale nie narzuca czytelnikowi osądu czy punktu widzenia. Ponadto zmniejsza ryzyko pojawienia się zbyt podniosłych czy groteskowych opisów. Znajomość z twórczością Chrisa Tvedta spokojnie można zacząć od tej części, ponieważ odniesienia do wcześniejszych historii zostały zredukowane do niezbędnego minimum. W mroku tajemnic polecam przede wszystkim miłośnikom skandynawskich opowieści o morderstwach, którzy zadowoloną się dynamiczną, ale mało zaskakującą intrygą.

Ocena: 4 / 6

Książka przeczytana w ramach wyzwania Czytamy kryminały 


Egzemplarz recenzencki otrzymałam dzięki uprzejmości portalu Sztukater oraz wydawnictwa Nasza Księgarnia.
 

55 komentarzy:

  1. mnie ta część zawiodła swoją szablonowością. Na własną rękę zapowiadało świetną serię z prawniczym wątkiem, a tym czasem W mroku... poszło w stronę pijących bohaterów i wiecznej depresji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że nie zauważyłam, żeby bohaterowie aż tyle pili, depresja jest, to prawda, ale to chyba nieodłączny element skandynawskiego kryminału. Zresztą mnie się wydaje, że jak po bohaterze widać, że przeżywa problemy to jest bardziej wiarygodny. Natomiast zgodzę się, że powieść jest dość schematyczna. Skoro "Na własną rękę" jest znacznie lepsze, to na pewno przeczytam :)

      Usuń
  2. Mało zaskakująca intryga... to mnie troche zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jest to niestety dość istotny minus.

      Usuń
  3. Czuję, że ta książka by mnie nie zainteresowała. Chyba podziękuję.

    Zapraszam: im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też nie lubię czytać kolejnej książki z cyklu, ale zdarza mi się. Szkoda, że intryga taka słaba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może ktoś, kto nie czytał zbyt wielu kryminałów inaczej odbierze rozwiązanie zagadki, ale niestety w mojej opinii intryga wypada dość blado.

      Usuń
  5. Ostatnio się zraziłam do skandynawskich kryminałów. Jak dla mnie zbyt wolno i monotonne toczy się w nich akcja, dlatego tym razem w przypadku powyższej książki także spasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat tutaj monotonii czy nudy nie odczułam, ale jak zraziłaś się skandynawskich opowieści, to lepiej zrób sobie przerwę z nimi :)

      Usuń
  6. No cóż, od kryminału wymagam naprawdę wiele, dlatego tę lekturę raczej sobie odpuszczę :-)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, myślę, że słusznie robisz, bo czytasz sporo takich książek i zapewne też intryga nie przypadłaby Ci do gustu. Pozdrawiam również :)

      Usuń
  7. Być może kiedyś sprawdzę, ale póki co czeka na mnie Gerritsen i Lehane, a przyznam, że od tych autorów oczekuję dość dużo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstyd się przyznać, ale taka ze mnie fanka kryminałów, a nie czytałam nic ani Gerritsen, ani Lehane'a. Ech, pewnie po Twoich recenzjach będę musiała w końcu to zmienić :)

      Usuń
  8. Też wolę czytać chronologicznie daną serię, ale czasami nie mam możliwości. Szkoda, że ta intryga jest tak mało zaskakująca, w kryminałach cenię sobie zagmatwaną fabułę pełną zagadek, ale możliwe, że dam autorowi szansę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na końcu Tvedt starał się trochę podziałać z tym zagmatwaniem, ale jak dla mnie było to za zrobione za późno i w sposób zbyt czytelny. Mam zamiar sięgnąć po wcześniejsze powieści tego pisarza, mam nadzieję, że są lepsze niż ta.

      Usuń
  9. Ostatnio sporo "takich" serii, ale jak widać warto się skusić. Muszę przyznać, że narobiłaś mi ochoty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak masz ochotę to skuś się, jestem ciekawa czy Ci się spodoba ta historia :)

      Usuń
  10. Ani o autorze, ani o serii nie słyszałam. Chyba naprawdę jestem ignorantką, jeśli chodzi o kryminały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od razu ignorantką, po prostu to popularny gatunek i nie sposób kojarzyć wszystkich pisarzy :) Dopóki nie zobaczyłam tej książki, też nie wiedziałam, że istnieje ktoś taki jak Chris Tvedt.

      Usuń
  11. Ostatni często czytuję kryminały, być może sięgnę za jakiś czas. Ten nie zapowiada się jakoś super, ale może mi bardziej przypadnie do gustu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest taka szansa :) Na szczęście nie wszyscy mamy taki sam gust, więc różnie może być :)

      Usuń
  12. Dlaczego ci skandynawscy pisarze muszą 70% swoich książek opierać na kryminałach :P? To już jest dziwne... Ja nawet nie czytałem ani jednego "zimnego" kryminału to jednak mam ich wszystkich dosyć przez to, że zalewają Polskę :D. No chyba że sięgnę po Jo, ale nie za bardzo jestem przekonany ;).

    Miłego dnia (powinienem napisać "Miłego wieczoru" z racji, że piszę to właśnie pod wieczór, ale chyba wiem, że Ty tylko z rana siadasz na komputer, więc życzę Ci miłego dnia :P)!
    Melon

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat mnie zalew skandynawskich kryminałów nie przeszkadza, bo bardzo je lubię. Musisz kiedyś się skusić na jakiś, a nuż Ci się spodobają? :) Ja korzystam z tej mody na "zimne" powieści, bo pewnie prędzej czy później przeminie, a na jej miejsce mogą pojawić się takie koszmarki jak "literatura erotyczna" :P

      Dziękuję za życzenia, są jak najbardziej odpowiednie, bo masz rację - najczęściej siadam do kompa od samego rana, bo w ciągu dnia praca zabiera mi czas. Poza tym lubię wcześnie wstawać :)

      Usuń
    2. Literatura erotyczna już od dawna za bardzo rządzi się na rynku. A wszystko przez tę Erikę i jej "50 twarzy Greya" :).

      Cieszę się, że złożyłem idealne życzenia ;P.
      Ja też lubię, ale to nie znaczy, że wstaję :).

      Usuń
    3. Nie czytałam Greya i raczej nie zamierzam, ale fakt, to chyba jest najświeższa moda.

      Usuń
    4. Witam Cię ponownie :)!
      Tym razem chciałbym Cię serdecznie zaprosić do mojej zabawy blogowej :D!
      Więcej informacji możesz znaleźć pod tym linkiem:
      http://mejus250.blogspot.com/2013/07/nienawidze.html

      Usuń
    5. Szczegóły już znam, więc postaram się coś wymyślić :)

      Usuń
  13. Mankamencik jest, ocena dobra, ale ja i tak bym się skusiła. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odradzam tej powieści, bo jak napisałam, w gruncie rzeczy nie jest zła. Nie rzuciła mnie na kolana, ale to nie znaczy, że innym nie będzie się podobać :)

      Usuń
  14. Narobiłaś mi ochoty na tę serię :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I teraz będziesz musiała przeczytać :)

      Usuń
  15. Też wolę czytać cykle chronologicznie, ale bardzo często zaczynam od środkowych części, zwłaszcza serie kryminalne. O autorze słyszałam wiele dobrego i mimo niedociągnięć mam ochotę na jego książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ja z większym zapałem podejdę do innych jego książek, skoro słyszałaś wiele dobrego, to możliwe, że akurat ta jedna jest ciut słabsza, a reszta powieści zachwyca :)

      Usuń
    2. Mam taką nadzieję, bo też się do niego przymierzam :)

      Usuń
  16. Skandynawskie kryminały lubię (dałam się porwać tej obecnej modzie), więc istnieje spora szansa, że tę książkę też przeczytam (o ile wreszcie znajdę troszkę czasu dla siebie!), bo opis fabuły brzmi zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem niestety zawsze jest problem, ale skoro lubisz takie historie, to zachęcam do przeczytania :)

      Usuń
  17. To ja już wolę skandynawskie kryminały z przewidywalnym zakończeniem, niż literaturę erotyczną.
    Widziałam tę książkę niedawno w zapowiedziach wydawniczych i zastanawiałam się czy warto ją przeczytać. Nie wiedziałam, ze jest to kontynuacja serii. Po Twojej recenzji wiem, że jednak dam sobie spokój...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również tak wolę :) Może zacznij od pierwszej części? Podobno to całkiem uznany pisarz, więc zakładam, że wcześniejsze powieści ma nieco lepsze.

      Usuń
  18. Bardzo lubię norweskie kryminały, chociaż już dawno nie trafiłam na nic godnego uwagi. Chętnie przeczytałabym tę pozycję, a może mi się spodoba :) Brzmi całkiem ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dotąd chyba nie czytałam żadnego norweskiego kryminału, mogłabyś polecić mi jakieś? :)

      Usuń
  19. Polecam "Na własną rękę" Chrisa Tvedta. Mi ta książka podobała się, i to bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w planach, nie wiem jeszcze kiedy, ale postaram się przeczytać :)

      Usuń
  20. Nie czytałam nic autora, ale też lubię czytać serię chronologicznie;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też nie lubię czytać nie zachowując chronologii, ale wiem, że nie zawsze ma to znaczenie :-)
    Kryminały to coś zdecydowanie dla mnie, ale obawiam się, że ta powieść niekoniecznie przypadnie mi do gustu, raz że skandynawskie powieści często mnie rozczarowują, a dwa, przewidywalne zakończenie skutecznie mnie zniechęca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się wydaje, że ta książka najbardziej spodoba się osobom, które pochłaniają skandynawskie kryminały, jeśli ktoś nie jest do nich przekonany, to lepiej odpuścić :)

      Usuń
  22. Po kryminały nie sięgam raczej zbyt często, choć z tymi skandynawskimi mam akurat dobre wspomnienia za sprawą świetnej trylogii "Millenium" Stiega Larssona. Jeżeli chodzi o tę książkę, cóż, szkoda, że autor nie zapętlił fabuły wystarczająco, aby rozwiązanie zagadki było dla czytelnika do samego końca wielką niewiadomą. To z mojego punktu widzenia duży minus i tę powieść raczej sobie podaruję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak, intryga jest poprawna, ale nie zaskakująca czy rewelacyjna.

      Usuń
  23. Wydaje mi się, jakby ten kryminał należał do tych dość przewidywalnych. :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Trochę mnie odstrasza ten brak "mocnego" elementu... W końcu to kryminał, na tym powinien się opierać. Na razie odpuszczę, bo czeka na mnie jeszcze kilka innych książek z tego gatunku, a potem może się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, co prawda ja nie żałuję przeczytania tej książki, ale gdybym wcześniej wiedziała, że jest raczej przeciętna, to nie wiem czy zdecydowałabym się na lekturę.

      Usuń
  25. Ja ostatnio byłam w Norwegii za sprawą Jo Nesbo i jego "Łowców głów". Być może sięgnę także po pierwszą część serii o Mikaelu Brenne i jak mi się spodoba, będę ją kontynuować. Też nie lubię zaczynać od środka, choć czasem mi się to zdarza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czytałam "Łowców głów" i bardzo mi się podobała ta książka :) W planach mam całą twórczość Nesbo.

      Usuń
    2. Mam podobny plan, jak przeczytam "Egzorcystę", to znów biorę się za Nesbo :)

      Usuń
  26. Dobrze że sprawdziłaś czy komentarz jest w wyzwaniu. Tak jak kiedyś pisałam, czasami wpadają do spamów, albo giną czort wie gdzie. Póżniej dodam do wyzwania. Dziekuję:)

    OdpowiedzUsuń