14 marca 2024

W cieniu góry - Agnieszka Jeż

 

Wydawnictwo: Luna
Liczba stron: 352
Pierwsze wydanie: 2022

Skusiłam się na kolejny kryminał autorstwa polskiego autora i znowu spotkał mnie zawód. Mam ochotę wystosować apel do rodzimych twórców, żeby przestali pisać powieści o zbrodni, jeśli nie mają zielonego pojęcia jak stworzyć dobrą intrygę oraz przedstawić pracę policji. Jak to zazwyczaj bywa w takich przypadkach, opis na okładce jest dużo ciekawszy niż treść książki. W Beskidzie Niskim turyści znajdują zwłoki młodej kobiety. Podejrzanymi zostają jej kochanek lokalny dziennikarz Marcin Stryjkowski oraz żona mężczyzny, która była widziana wieczorem w okolicach miejsca zbrodni. Śledztwo prowadzi podkomisarz Piotr Durlik, który przeczuwa, że śmierć kobiety nie jest efektem kłótni kochanków lub interwencji zdradzanej żony.

Wiele razy słyszałam opinię, że to nie książka jest słaba tylko po prostu nie trafiła do odpowiedniego czytelnika. Czasami tak może być, ale nie sądzę, żeby to był ten przypadek. W cieniu góry to po prostu bardzo źle poprowadzony, miałki i rozmijający się z logiką kryminał. Jeśli komuś spodobał się mimo tego, nie mnie oceniać, ale z pewnością nie jest to dobra powieść. Brakuje w niej przede wszystkim ciągu przyczynowo-skutkowego, napięcia oraz policyjnej roboty. Prowadzenie śledztwa polega na tym, że Stryjkowski w różnych momentach akcji wybiega na drogę niemalże pod koła radiowozu prowadzonego przez Durlika. Ten schemat powtarza się tyle razy, że najwyraźniej, zdaniem autorki, jest to jedyna metoda na zaaranżowanie spotkania między policjantem a dziennikarzem. W opisie fabuły można przeczytać, że Stryjkowski prowadzi własne śledztwo w sprawie śmierci kochanki, ale nie wydaje mi się, żeby jego działania można było w ten sposób nazwać. Ot, mężczyzna wędruje bez sensu po okolicy, natykając się co chwilę albo na kolejne zwłoki albo wikłając się w inną podejrzaną sytuację typu bójka w lokalnym barze. Wszystkie te zdarzenia nie budują napięcia, nie komplikują intrygi i nie prowadzą do niczego konkretnego.

Również praca wykonywana przez Durlika nie ma większego sensu. Policjant nie opiera się na faktach, dowodach, poszlakach tylko na… intuicji. Nie wiadomo na jakiej podstawie formułuje swoje wnioski, gdy sprzecza się z komendantem, upierając się, że „coś mu nie pasuje w tej sprawie”. Podkomisarz po prostu przeczuwa, że ta osoba jest niewinna, a tamta coś ukrywa. W powieściowym świecie Agnieszki Jeż technicy badający miejsce zbrodni materializują się na miejscu tuż po odkryciu ciała, patolog wykonuje sekcję na żądanie, a wyniki badań pojawią się dokładnie wtedy, kiedy są potrzebne, by jakoś popchnąć akcję lub powiązać wydarzenia, czyli np. wtedy, kiedy trzeba stwierdzić czy dany przedmiot mógł być narzędziem zbrodni. Oczywiście wiadomo, że w powieści policyjna robota musi być nieco uproszczona i podkoloryzowana, ale w tym przypadku przekroczono wszelkie granice. Autorka nie wykonała researchu i nie postarała się, by przedstawione wydarzenia były wiarygodne dla czytelnika.

Druga poważna słabość tej historii jest związana z bardzo prostym prowadzeniem akcji i budowaniem intrygi. Bohaterowie są nijacy, papierowi, nie mają osobowości, więc ich działania w zasadzie w ogóle mnie nie obchodziły. Prowadzone przez nich rozmowy brzmią nienaturalnie i widać, że autorka nie potrafi budować relacji między postaciami. Żona Stryjkowskiego dowiaduje się o romansie męża, stając się jedną z pierwszych podejrzanych o dokonanie zbrodni. Czy autorka opisuje jak małżonkowie konfrontują się ze sobą? Rozmawiają na ten temat? Ustalają jak będzie wyglądać dalej ich życie? Oczywiście, że nie. Życie prywatne Durlika również ogranicza się do tego, że wspomina swoją żonę Kaśkę, którą niby kocha, ale jednak zauważa, że ich związek stracił już świeżość i namiętność. Raz pojawia się też imię dziecka policjanta, ale na tym koniec. Oprócz tego odbiorca czyta o tym,  że jest gorąco, a okolice Beskidu Niskiego są dzikie i piękne. Gdzieś w tle majaczy także wątek związany z powojennymi przesiedleniami w ramach operacji „Wisła”. Ten temat mógłby stanowić świetny kontekst historyczny, ale nie zostaje odpowiednio wykorzystany. Podsumowując, ta książka udowadnia, że nie każdy powinien zabierać się za pisanie kryminałów. Natomiast jeśli chodzi o twórczość Agnieszki Jeż, to jestem przekonana, że więcej po jej powieści nie sięgnę i wam również to odradzam. 

Ocena: 0 / 6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz