29 listopada 2018

Ta dziewczyna - Michelle Frances


Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 416
Pierwsze wydanie: 2017
Polska premiera: 2018

W trakcie długiej przerwy w blogowaniu nie przeczytałam wielu książek. Od lipca sięgnęłam po bodajże dwa tytuły, które nie okazały się na tyle frapujące, żeby skłonić mnie do napisania recenzji. Pomyślałam więc, że wrócę do prowadzenia bloga dzięki thrillerowi, ponieważ zazwyczaj ten gatunek powieści wymusza pogłębioną analizę wątków oraz refleksje na temat zachowania bohaterów. Wybrałam Tę dziewczynę ze względu na ciekawy zarys historii oraz pochlebne opinie znajomych mających lekturę za sobą. Nie oczekiwałam arcydzieła, ale liczyłam na angażującą opowieść, w której teoretycznie banalny motyw zostaje przedstawiony w intrygujący sposób. 

Już na samym początku czytelnik poznaje matkę i syna pozostających ze sobą w zażyłym kontakcie. Laura ma dobrą pracę, zapewniającą satysfakcję z wykonywanych obowiązków oraz życie na wysokim poziomie. Wprawdzie małżeństwo kobiety od lat jest jedynie fikcją, ponieważ mąż więcej czasu spędza z kochanką niż z Laurą, ale bohaterka nie zwraca na to uwagi, całą miłość przelewając na syna. Dwudziestokilkuletni Daniel również nie może narzekać na zawodową przyszłość, gdyż sprawdza się jako zdolny stażysta, przed którym kariera lekarza stoi otworem. Matka i syn rozumieją się niemal bez słów, lubią spędzać ze sobą czas i nigdy nie poróżnił ich poważny konflikt. Sielanka trwa do czasu aż Daniel poznaje piękną agentkę nieruchomości o imieniu Cherry. Dziewczyna jest inteligentna, wygadana, ambitna, czym niesamowicie imponuje bohaterowi. Wydaje się, że te cechy powinny zadowolić również jego matkę, ale Laura czuje, że Cherry nie jest do końca szczera. Czy rzeczywiście ma podstawy, by tak sądzić, czy może jej niechęć wynika jedynie z zazdrości o ukochanego jedynaka?

Powieść autorstwa Michelle Frances od pierwszych stron zdaje się być historią wykraczającą poza oklepany motyw konfliktu pomiędzy matką, a partnerką syna. Zazwyczaj w tego typu książkach mamy do czynienia z teściową z piekła rodem, która za wszelką cenę stara się zniszczyć dziewczynę za to, że ośmieliła się pokochać niewłaściwego faceta. Natomiast Bogu ducha winna kobieta musi bronić się przed zaborczym zachowaniem matki swojego wybranka. Frances nie tyle odwraca wspomniany stereotyp, ponieważ i taka konfiguracja nie byłaby czymś specjalnie zaskakującym, co igra z czytelnikiem, wywołując wątpliwości dotyczące zachowania obu bohaterek. Przyznam, że na początku miałam problem z oceną charakteru i motywacji zarówno Laury, jak i Cherry. Czasem wydawało mi się, że Laura rzeczywiście należy do grona matek niepotrafiących zaakceptować zmian w życiu syna, ale innym razem widziałam sens w jej obawach. Tak samo odbierałam postać Cherry – raz jako zakochaną dziewczynę, a za chwilę jako wyrachowaną intrygantkę, która postanowiła, że dzięki związkowi z Danielem wyrwie się z biedy. Oczywiście nie zdradzę, która z kobiet jest czarnym charakterem, niemniej w moich oczach obie mają sporo na sumieniu i nie chciałabym zadrzeć z żadną z nich.

Akcja Tej dziewczyny rozwija się w stosunkowo wolnym tempie, chociaż wyraźnie czuć, że nad bohaterami wisi katastrofa. Nie wiadomo tylko skąd nadejdzie i jakie będzie mieć skutki. Autorka zadbała o dramatyczne zdarzenia, chociaż czasami czułam, że reakcja postaci jest mało adekwatna do tego, co ich spotyka. Frances nie pokazuje momentu załamania bohaterów, ponieważ zazwyczaj opisuje ich uczucia i zachowania z perspektywy czasu, co moim zdaniem tworzy niepotrzebny dystans między czytelnikiem a postaciami. Inaczej bowiem odbieram relację o tragicznym wydarzeniu, a inaczej patrzę na całą sytuację, kiedy towarzyszę protagonistom w ich przeżyciach. Pisarce zdarzyła się też spora wpadka w kreowaniu kluczowego wątku, ponieważ zapomniała o uwiarygodnieniu intrygi, której dopuściła się jedna z kobiet. Chodzi oczywiście o informację o rzekomej [SPOILER śmierci Daniela. W dobie wszechobecnych mediów społecznościowych trudno, żeby dziewczyna nie dowiedziała się, że jej partner wcale nie umarł KONIEC SPOILERA]. Autorka nie popisała się tym bardziej, że przecież w późniejszej części historii wpis zamieszczony na jednym z serwisów okazuje się ważny dla przyszłości Cherry. Negatywnie oceniam też wykorzystanie ogranego motywu ze zniszczeniem telefonu komórkowego oraz urażoną dumą protagonisty, niepozwalającą na próbę podjęcia kontaktu z ukochaną osobą, ponieważ to wygodny chwyt ze strony Michelle Frances, dzięki któremu nie musiała dopracowywać wspomnianego wcześniej wątku.

Nie mam większych zastrzeżeń do kreacji głównych postaci, ponieważ i Laura, i Cherry zostały opisane dość wiarygodnie, pomijając oczywiście wspomniane niedopatrzenie. Wiele razy nie zgadzałam się z postępowaniem bohaterek, ale ich motywacje prawie zawsze były dla mnie jasne. Nieco inne odczucia miałam względem Daniela, który został przedstawiony dosyć powierzchownie. Autorka nie pozwoliła czytelnikowi poznać go lepiej, a szkoda, bo postać młodego mężczyzny uwikłanego w rozgrywki pomiędzy jego matką a partnerką, mogła dodać powieści większego pazura. Zdaje się też, że Frances niemal zupełnie zapomniała o ojcu Daniela. Howard pojawia się gdzieś na marginesie całej historii, ale tak naprawdę nie wiadomo, dlaczego nie jest zbyt zaangażowany w życie rodzinne i co oddaliło go od żony.

Ta dziewczyna nie jest arcydziełem w swoim gatunku i nie sądzę, żebym zapamiętała tę powieść na dłużej, ale to nie znaczy, że nie warto po nią sięgnąć. Pisarka miała dobry pomysł na odwrócenie schematu i ciekawe ujęcie napięcia w relacji pomiędzy dwiema kobietami niejako rywalizującymi o jednego mężczyznę, ale nieco zawiodło wykonanie. W niektórych momentach czuć, że rozwój wydarzeń niepotrzebnie zwalnia, jednak na szczęście opowieść nie nudzi. Podobało mi się też zakończenie, ponieważ jest dość zaskakujące, ale przede wszystkim mroczne. Nie daje jednoznacznego oglądu na sprawę i nie pozwala na banalne domknięcie całej historii. Książkę Michelle Frances polecam przede wszystkim fanom thrillerów z zastrzeżeniem, że ten tytuł sprawdzi się raczej jako mniej wymagająca lektura w leniwy, jesienny wieczór. 

Ocena: 4 / 6

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza