1 czerwca 2016

Druga szansa - Katarzyna Berenika Miszczuk


Wydawnictwo: Grupa Wydawnicza Foksal
Liczba stron: 352
Premiera: 2013

Nie interesowałam się twórczością Katarzyny Bereniki Miszczuk dopóki nie wpadło mi w oko kilka pozytywnych recenzji jej najnowszej powieści pt. Szeptucha. Dotąd uważałam, że pisarka kieruje swoje historie do dużo młodszych czytelników niż ja, więc nie zwracałam na nie uwagi, mimo że w biblioteczce kurzył się egzemplarz Drugiej szansy. Jednak opinie na temat nowej książki Miszczuk zachęciły mnie do poznania pióra autorki, a tym samym uszczuplenia stosu z zaległościami. Nie oczekiwałam wiele od tego tytułu, prawdę mówiąc byłam przygotowana na prostą i nieskomplikowaną historię, o której zapomnę tuż po odłożeniu książki na bok, ale ku mojemu zdziwieniu szybko zaangażowałam się w opowieść o młodej kobiecie cierpiącej na amnezję.



Historia rozpoczyna się w momencie, gdy dwudziestodwuletnia Julia Stefaniak budzi się w ośrodku rehabilitacyjnym dla osób mających problemy z pamięcią. Dziewczyna nie wie jak się nazywa i kim jest, nie rozpoznaje swojego odbicia w lustrze, nie potrafi nawet określić czy ma rodzinę lub przyjaciół. Wszystko dotyczącej jej tożsamości jest niejasne, dlatego musi polegać na wiedzy przekazywanej przez terapeutkę. Zofia Morulska utrzymuje, że Julia wszystko sobie przypomni w odpowiednim czasie pod warunkiem, że będzie brała udział w terapii i przyjmowała zapisane tabletki. Początkowo bohaterka jest zbyt zdezorientowana, by zastanawiać się nad swoją sytuacją, ale po kilku dniach zaczyna nabierać podejrzeń, że lekarka nie mówi prawdy. Rozmowy z pacjentami oraz obserwacja personelu utwierdzają ją w przekonaniu, że ośrodek kryje niejedną tajemnicę. Ale jest jeszcze coś. Julia zmaga się nie tylko z zanikiem pamięci, ale także z halucynacjami. Słyszy dziwne szepty i nawołujące ją głosy, widzi nieistniejącą kobietę. Czy w takiej sytuacji dziewczyna może polegać na swoich osądach? Co jest prawdą, a co urojeniem?

Niemal od pierwszej strony poczułam się zaintrygowana Drugą szansą, a początkowy rozwój wypadków sprawił, iż zaczęłam dopatrywać się w niej cech thrillera psychologicznego. Myślałam, że skoro mam do czynienia z nieznającą swojej tożsamości bohaterką, która nie potrafi do końca oddzielić tego, co realne z tym, co podpowiada jej otępiały lekami lub ogarnięty szaleństwem umysł, to mogę liczyć na rozbudowaną, skomplikowaną intrygę. Jednak dalszy rozwój akcji szybko rozwiał moje nadzieje, ponieważ okazało się, że utwór Katarzyny Miszczuk to jednowątkowa, łatwa w odbiorze opowieść kierowana raczej do młodszych czytelników. Oczywiście to nie znaczy, że powieść jest słaba, niewarta lektury, a nastoletni odbiorcy gorsi od tych dorosłych, absolutnie nie w tym rzecz. Po prostu mam wrażenie, że gdybym sięgnęła po tę książkę dziesięć lat temu, byłabym zachwycona, ponieważ wówczas miałam zupełnie inne oczekiwania od literatury. Teraz poszukuję nieco bardziej zagmatwanych historii, wyrazistych bohaterów i nieoczywistych rozwiązań i tego niestety brakuje w Drugiej szansie, chociaż nadal twierdzę, że miło spędziłam z tą powieścią czas.

Autorce udało się wykreować atmosferę niepewności i niepokoju utrzymującą się od pierwszej do ostatniej strony, co dla mnie jest największym atutem tej historii. Od początku widać, że wokół protagonistki dzieje się coś dziwnego, złego i niebezpiecznego, ale trudno jednoznacznie stwierdzić czy Julia padła ofiarą jakiegoś spisku, czy ma problemy ze zdrowiem psychicznym, czy może istnieje zupełnie inne wyjaśnienie. Wątpliwości budują napięcie, dzięki czemu z uwagą śledziłam wydarzenia, stawiając hipotezy i analizując kolejne zdarzenia. Zakończenie lekko mnie rozczarowało, ponieważ spodziewałam się większych komplikacji, niemniej doceniam, że autorka pozostawiła pewną dowolność interpretacyjną i przez moment pożałowałam, iż nie napisała kontynuacji. Po namyśle doszłam jednak do wniosku, że to dobra decyzja. Druga szansa nieźle sprawdza się jako jednotomowa historia i niech tak zostanie.

W lekturze najbardziej przeszkadzała mi wspomniana już jednowątkowość opowieści. Wszystkie wydarzenia związane są z Julią i jej dążeniami do poznania prawdy o swojej przeszłości i wypadku, który doprowadził do umieszczenia w ośrodku. Przez to momentami odczuwałam lekkie znużenie, gdy dziewczyna po raz kolejny roztrząsała te same sprawy, a nie podejmowała żadnego działania. Dopiero pod koniec książki akcja nabiera żywszego tempa, dzięki czemu całość jest atrakcyjna i intrygująca. Katarzyna Miszczuk zdecydowała się także na wprowadzenie delikatnego wątku romantycznego. Cieszę się, że zauroczenie pomiędzy bohaterką a jednym z pensjonariuszy nie przyćmiewa najważniejszej kwestii, jednak ich relacja jest nieco mdła i infantylna. Oboje mają ponad dwadzieścia lat i niby są sobą zainteresowani, ale okazują to w dziecinny, nieporadny sposób. Ich kontakty przypominają spotkania gimnazjalistów, którzy docinkami i słownymi przepychankami dają do zrozumienia, że druga osoba zyskała ich sympatię.

Autorka używa prostego języka, historia również nie należy do bardzo skomplikowanych, co w połączeniu z niedojrzałym zachowaniem bohaterów sprawia, iż Drugą szansę poleciłabym młodszym czytelnikom. Starsi oczywiście też mogą zainteresować się losami Julii, ale jednak mam wrażenie, że nie będą do końca usatysfakcjonowani z lektury. Nie jestem rozczarowana spotkaniem z twórczością pani Miszczuk i pewnie niedługo zdecyduję się na przeczytanie wspomnianej w pierwszym akapicie Szeptuchy, ale po wcześniejsze książki pisarki raczej nie sięgnę. 

Ocena: 3.5 / 6 

Książka przeczytana w ramach wyzwań Z półki, Polacy nie gęsi (16. książka, której nie zdążyłaś/eś przeczytać w 2015 roku).

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza